Pytanie Rybitzkiego albo wyjątkowo naiwne, albo naiwnie cwane. Kaczyńskiemu, jako współodpowiedzialnemu za partackie uszykowanie bratu wyborczej eskapady, jak też upakowanie naczelnego dowództwa do jednego samolotu, nie tylko zbędne, ale i w warstwie merytorycznej mocno niewygodne.
Rzecz w tym, że zdanie Tuska niewiele by się różniło od pytań zadawanych Antoniemu Macierewiczowi:
Jaka byłaby reakcja PiS na zdanie Tuska o Smoleńsku? Taka jak Macierewicza. Wypuszczenie pożytecznych... pisowskich patriotów i tylko dyskretne pilotowanie ich. Co zrobił wobec zadanych mu zaledwie kilku pytań pan Macierewicz? Chociażby jednym chełpliwym, jak ma to w zwyczaju, czy tylko zwyczajnie lekceważącym zdaniem odpowiedział ?
Bynajmniej.
Najpierw pozwolił swym fedainom zdrowo wyszarpać dyskutanta, po czym swoich goryli naszczuł na... szarpanego (!). A gdy przyboczni zdrowo już przesadzili, bohatersko uratował zbyt pragnących dyskursu z nim od linczu...
Tak więc Rybitzki albo pierwszy naiwny, albo, jak wystepujący jako główny aktor na filmie Macierewicz, podobnie cwany.
Taki nic nie wnoszący szantażyk. Sztuka dla sztuki. Pisowska sztuka.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)