nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
287
BLOG

Religiancki syndrom pępka świata

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Społeczeństwo Obserwuj notkę 4
Potrzebny jest zapewne jako ekwiwalent zahamowań czy kompleksów wynikających z m.in. nerwicy eklezjogennej. Potrzeba matką wynalazku - a wszak grunt, to znać swoją wartość - czyli jestem kimś, bo religia czyni mnie (wobec Bogów) nikim. Jestem teistą, więc wszyscy inni to (dalej wobec Bogów) a-teiści. Syndrom pępka świata. Teista gwiazda, ateista tylko krążąca wokół niego planeta. Dlatego też - jako niezainteresowany manifestacją swojego światopoglądu poprzez jakąkolwiek religię - postuluję niezbędność/potrzebę innego definiowania się niż teistyczne pępki świata. Definiowania innego niż "ateista". I każdemu "ateiście" polecam pod rozwagę. 

Ciekawie u pępków świata jest za to ze strachem przed śmiercią. Gdy boimy się, zawsze znajdzie się ktoś, kto za relatywnie niską cenę będzie zapewniał nas, że wszystko jest już z góry ustalone i skończy się happy endem, wystarczy tylko postępować wg jego zaleceń. Nazwijmy go "przyjaciel" i zastrzeżmy (w celu darowania sobie za każdym razem cudzysłowu), że tylko w jednym znaczeniu będzie się w tekście pojawiał. W znaczeniu obiecywacza bycia i po śmierci pępkiem świata. 

Za lojalność gwarantują coś w rodzaju nieśmiertelności. Co, doceniając, że jest oczywiście niezwykle radosne i miłe, jest równocześnie całkowicie nieweryfikowalne.
  
Ich Wynalazek nie działa w przypadku grypy, powodzi, spadnięcia samolotu czy innych zdarzeń losowych, ale nie o to przecież chodzi. Ważne by obdarzeni przyjaźnią wierzyli, że działa, więc gdy łatwo daje się weryfikować możliwości przyjaciół, to równie łatwo przychodzi przyjaciołom niedostępne im pole oddawać nauce i faktom. Taka niedogodność. Żaden przyjaciel nie zapewni Cię, że nie spadniesz samolotem w drzewo, albo, że nie zarazisz się najnowszą Ebolą. Wręcz odwrotnie. Zarazisz się Ebolą po to, by pierwszy lepszy przyjaciel mógł Ci powiedzieć dlaczego Cię to spotyka. A spotyka mianowicie z powodu jakiegoś nie dość po katolicku prowadządzego się kiedyś gościa, którego mało kto widział, bo się pechowo składało, że nikogo wtedy przy nim nie było.
 
To oczywiście bardziej odsłona intencji i wiary (bezgranicznie akceptującej mściwość i kierowanie się odpowiedzialnością zbiorową) naszych troskliwych przyjaciół, niż ich wiedza, ale dlaczego mielibyśmy nie uwierzyć w coś co wierzą i inni. Przecież jest ich tylu i na każdym kroku zaznaczają, że są pępkiem świata. 
 
I że będą nim i po śmierci. Znaczy znacząco zrównają się wtedy ze swoim Wynalazkiem. Tylko co wtedy zrobi ich Prawdziwy Pępek Świata? Jak się poczuje i kim się okaże? Zaledwie jednym z wielu pospolitych pępków świata?

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo