Zdaje się, że Roman Dmowski, oprócz tego, że był nosicielem dewizy, że Maryja Boska nie tylko mentalnie była Polką, a jej syn Prawdziwym Polakiem, był również - jak każdy szanujący się praktykujący katolik - zwolennikiem kary śmierci. A ktoś kto morduje samego Syna Bożego bez wątpienia tylko na jedno zasługuje. Zamordowała przecież nacja, więc nawet żadnego dochodzenia nie trzeba. I trzeba przyznać, że taki wyrok, po angielsku wydany przez radykalnego nacjonalistę nabiera szczególnego wydźwięku. O zgrozo, internacjonalistycznego. Gdy ktoś aż tak dalece utożsamia się z obcym, a do tego kosmopolitą, to, nieważne że niezdającym sobie z tego sprawy, ale kosmopolitą też być musi. A jego szczujący szowinizm okazuje się zaledwie ohydną pozą obliczoną na doraźny zysk.
185
BLOG
"My religion comes from Jesus, who was murdered by the Jews"
To nie jedyny paradoks związany z tym tak potrzebnym katolicyzmowi zabójstwem. Bo Jezus, oprócz bycia kosmopolitą - jak i z ojca Żyda i matki Żydówki Żydem - do szpiku kości był lewicowcem. Chociaż nie brak głosów, że wręcz modelowym komunistą, a Marks i Engels jego główne idee tylko wyczyścili ze zbędnej otoczki nadprzyrodzoności (czy raczej zabobonu) i podali w znacznie bardziej racjonalnej i intelektualnej formie.
Lecz to zamierzone ekstremalne pogrywanie odmiennością narodowościową (czy jakąkolwiek inną) zaczyna się komplikować, gdy zamiast utożsamiania się z wymyślonymi postaciami, każdy taki ideolog czystości narodowej zmierzyć się musi z np. polskimi Żydami, lub, jak czuła się część z nich, Polakami żydowskiego pochodzenia. Szczególnie Polakami, którzy Polsce dali jednak nieco więcej niż przypowieściowy Chrystus, a już bez porównania więcej niż nasz wielojęzyczny grubo ciosany antysemita. Paweł Jasienica, Janusz Korczak, Artur Rubinstein, Słonimski, Władysław Kopaliński, Mickiewicz, Tuwim, Słowacki, Krzysztof Kamil Baczyński, Tarski i wielu wielu innych.
I nie chodzi w tym wymienianiu wybitnych Polaków o akcentowanie wyłaniającego się - w miarę wydłużania się tej listy - osamotnienia plemiennych zaglądaczy innym do rozporków i metryk, wyobcowywania się fabrykantów tytułowego bełkotu. Osamotnienia, którego przynajmniej częściowo udało się uniknąć choćby i Lechowi Kaczyńskiemu, gdy o tych zasłużonych Polakach mówił: Jak mnie czasami zagranicą pytają: „skąd tylu wybitnych ludzi w Polsce, to ludzie żydowskiego pochodzenia? Odpowiadam prosto: taki kraj i niech tak już pozostanie…" "...historia Żydów polskich to część historii mojego kraju, część historii mojego narodu, która wymaga pamięci i uczczenia".
Chodzi o to, że w tym zafundowanym sobie wyizolowaniu stają się tym bardziej widocznymi apostołami całkowicie przeciwstawnego, a chętnie i łatwo zawieranego np. w słowach: "Kto ratuje jedno życie", przesłania. Przesłania nienawiści i zagłady. Pytanie więc, na ile ta tytułowa religia ma cokolwiek wspólnego z przesłaniem Jezusa? I w jaki sposób ratowanie innym życia np. Ireny Sendlerowej pracuje na konto pana Hlonda, pana Kaczmarka czy pana Dmowskiego, którzy wyłącznie wydawali przypomniane w tytule notki wyroki?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)