Obywatelskiemu oburzeniu, uruchomionemu niezgodą na akcję 'Matzeva', zdaje się że przyświeca niezbyt szlachetna zasada; sam nie zje, ale drugiemu tym bardziej nie da.
Sęk w tym, że jest to kamyk, a w zasadzie spory głaz, wrzucany wprost do ogródka Kościoła katolickiego. Konieczność odnawiania ważności grobów wynika wyłącznie z grzebalniczej polityki Kościoła. Z jego standardów i ze standardów jego klientów, którzy na warunki dyktowane im przez KK bez szemrania przystają.
Tak więc komentarze sygnalizujące odmienne podejście do pomników swoich bliskich nie tylko są wymierzone w tradycję i zwyczaje innych, ale i we własne obyczaje. Przede wszystkim we własne.
m.onet.pl/wiadomosci/warszawa,t5ssc



Komentarze
Pokaż komentarze (5)