nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
706
BLOG

Młody, dynamiczny, utalentowany demagog contra leśny dziadek

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 33

Widowisko pt. "Andrzej Duda" bezsprzecznie było fajerwerkiem. To mu trzeba uczciwie przyznać. Widowisko zostało skrojone sprawie i z rozmachem. Na bogato, używając adekwatnego języka. Takie artystowskie disco polo. No ale takie na użytek medialny – czyli pisowskiej gawiedzi przed ekranem nowej plazmy - miało być. Udało się.

Z tym, że był to fajerwerk rozbuchanej do granic możliwości demagogii.

Błąd więc niewybaczalny popełniają wszyscy ci, którzy dają sobie wmówić, że w jakikolwiek sposób impreza ta korespondowała z wystąpieniem prezydenta Komorowskiego. To tak, jakby porównywać słynnego ostatnio kierowcę Froga z kierowcą papieskiego papamobile. Niechże więc sobie kandydat Duda wyściguje się, ale w swojej konkurencji.

Był to bowiem przekaz, który miał być odrutką na to, co personifikuje Jarosław Kaczyński. Ale ten, uosabiając liczne braki i niemoc, ciągle jednak pozostaje mistrzem demagogii i populizmu. Nie mógł więc uderzyć w żadną inna nutę kandydat Duda celując w taki a nie inny elektorat i aktyw partyjny.

Zatem wśród fruwających baloników zaprezentował, że w demagogii również przerasta Kaczyńskiego znacząco. Ponadto jest demagogiem młodym i dynamicznym i właśnie uwiódł pisowski elektorat. Elektorat emocjonalny i sformatowany na widzenie czarno białe. Dodatkowo uwiódł tak, jak prezesowi nigdy się nie udało i nigdy nie uda - jest więc i euforia, ale jest i niebezpiecznie. Powinien zatem być i strach, a wraz ze strachem doskonale znany zestaw prezesich posunięć.

Jeśli Duda z zawodów odpada w rundzie pierwszej, szanse Kaczyńskiego na pierwsze w historii wewnątrzpartyjne rozliczenie znacząco rosną. Jest pewne, że od trzymanych pod butem oberwie wtedy nawet i za Smoleńsk. W przyrodzie bowiem nic nie ginie, najwyżej pięknie sobie podgnije, by po okresie fermentacji jeszcze piękniej wybuchnąć. Stary demagog na beczce prochu, więc ostrożny - nie zwala jeszcze winy na młodego. Duda przegrywa zatem prezydenturę (doskonale wie, że przez brzemię Kaczyńskiego i jego PiSu), ale jego szanse na zostanie nr 1 „w nareszcie swoim” PiS wzrastają.

Jeśli zaś Duda psim swędem przegrywa dopiero w drugiej rundzie, jako „prawie wygrany” tym bardziej wymagał będzie unieszkodliwienia. Prezes już podstawiony pod ścianą, więc szanse młodego dynamicznego demagoga topnieją, bo stary już dokładnie wie, że (i czego) się boi. Młody zakładnik do meldowania zadań zbyt łatwo wtedy może odwrócić role i wziąć w jasyr, tak jak teraz ma już jego ś.p. brata z jego nieznanym, tajemniczym i szyfrowanym na dziesiatki sposobów „testamentem”.

Są więc i kolejne jeśli. Jeżeli prezes już teraz postanowił wycofać się z przywództwa w PiS, Duda ma szansę na wyzbycie się demagogii i populizmu i tym samym na poważną politykę. A jeżeli nie, wpierw będą musieli zmierzyć się w swojej konkurencji ze sobą.

I nie ma żadnych wątpliwości kto w konkurencji wodolejstwa i szczerzeniu równych ząbków wygra. Kampanię wyborczą wewnatrz PiS można uznać za otwartą.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka