Politycy, by mogli nam robić dobrze, muszą wpierw nas uwieść. Niektórzy nie cofną się przed niczym. Zagrają na najczulszych nutach, powiedzą i pokażą wszystko – cudzego dziadka, własną mamę czy osobistego Borubara, swoją wspaniałość, cudzą zawsze podłość.
Może więc jest i tak, że ci, którzy mniej uwodzą są zarazem uczciwsi?





Swoja drogą, to z niecierpliwością czekamy na zapis panadudowej czarnej skrzynki z kasku. Tym niecierpliwiej, że w najważniejszym momencie katastrofy narciarskiej zniknęła. Co zdaje się, że w tej partii jest już regułą.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)