...Karol Jabłoński musi odejść! Jabłoński wypier...!
No to Jabłoński odszedł, a odtąd nie szykanowana religijnie klasa dalej rozpoczyna naukę matematyki od zdrowasiek. Odszedł oczywiście na własne życzenie, a wrogość katolickich uczniów nie miała tu nic do rzeczy. Zresztą była pewnie zaledwie samoobroną bogobojnych dzieciaków na brutalny atak "opacznie rozumianej świeckości, która rości sobie prawo do decydowania przez jednostkę o większości" – jak raczył sobie z ambony zagrzewać do boju z bezbożnictwem miejscowy ksiądz, porozumiewawczo patrząc przy tym w oczy dziesięcioletnim katolikom z klasy Jabłońskiego. Siła jest po naszej stronie. Nie będzie żaden Jabłoński żadną świętą krową jak my.
Polska w pierwszym rzędzie jest katolicka. I niestety właśnie tak katolicka.




Komentarze
Pokaż komentarze (119)