Zbagatelizować? Czy też oburzyć się? Uznać, że nic się nie stało? Czy uznać za głupi błąd/grzechy młodości/wypadek przy pracy?
No właśnie. Może na okres do wyborów schować do szafy swoje nominalnie nowe osądy o Okrągłym Stole, o idei porozumienia, współpracy, idei zgody narodowej? Czyli w oczywisty sposób przyznać, że dopiero towarzystwo braci Kaczyńskich zrobiło nam w tej kwestii bałagan w głowie? Niebezpieczne. Nie przyznać się źle, ale prawdę powiedzieć jeszcze gorzej.
No to wyszło gorzej niż gorzej. Cnota podwójnie stracona.
Salonowy barometr polityczny sztabowi Dudy w tej trudnej kwestii na pewno nie pomoże. Wyjątkowo trafnie ujął to bloger Jazdadom: ...mleko się wylało... A tutejsi salonowcy tylko rozchlapują je po wszystkich kątach aż furczy.
Jarosław Kaczyński powiedział niedawno na okoliczność kampanii Andrzeja Dudy, że kandydat ten wywodzi się z bardzo porządnej rodziny, ale porządnej tak po katolicku rodziny.
Zdecydowanie przedkładam zwykłą porządną nad jakąkolwiek wspomaganą różnymi przymiotnikami, ale chciałem tylko ostrożnie zauważyć, że Andrzej Duda nie zmieniał swojej rodziny na czas aktywnej i owocnej działalności w Unii Wolności. Zmienił tylko swój życiorys.
P.S. Tytuł dzięki jednemu z "oburzonych bagatelizujących".


Komentarze
Pokaż komentarze (37)