RENATA GROCHAL: Jak się panu podobało orędzie prezydenta Andrzeja Dudy?
ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI: Z pewną nadzieją słuchałem głosu o budowaniu wspólnoty i wzajemnego szacunku, co wydaje się zadaniem ogromnym i trudnym. Jak bardzo trudnym, przekonałem się, wyjeżdżając z Sejmu - tam były grupy pod sztandarami "Gazety Polskiej" i środkowy palec, który mi pokazywano. To było właśnie to budowanie szacunku.
To wszystko robią ludzie, którzy w rubryce "religia" piszą, że są bardzo wierzący. Zaplecze polityczne Andrzeja Dudy musi wykonać wielki wysiłek, jeśli tu rzeczywiście coś ma się wydarzyć. Bo jeżeli z jednej strony będą słowa o szacunku, a z drugiej - taka absolutnie bezmyślna agresja, to nic z tego nie będzie.
Mam nadzieję, że prezydent mówi o tym z przekonaniem i będzie to robił, także wpływając na swój obóz polityczny...
Wywiad kończy wyraźnie wyrażona obawa, czy nowego prezydenta będzie stać na samodzielną prezydenturę. Obawa niestety uzasadniona. I nie jest to problem tylko tych, którym środowisko Andrzeja Dudy pokazuje środkowy palec. Może się okazać, że największym problemem będzie właśnie dla nowego prezydenta. Ale to jeszcze nie najgorzej. Jeszcze gorzej będzie, jeśli dalej nie będzie widział problemu w tych swoich środkowych paluchach.
http://wyborcza.pl/1,75478,18515243,kwasniewski-kohabitacja-w-oku-cyklonu.html


Komentarze
Pokaż komentarze (10)