Zatem teraz, odnosząc to do jego deklaracji bycia prezydentem wszystkich Polaków, trzeba Andrzeja Dudę pochwalić. Wszyscy, których pisowskie orgie co najmniej zniesmaczają, dostali w ten sposób sygnał, że nie jest to też estetyka nowego prezydenta.
Mniej ważne przy tym są powody, dla których zamanifestował odcięcie się od zamachowych dewiantów. Mogła to być klasyczna weimarska biegunka, mógł banalny koniunkturalizm. Otrzeźwieńczo wpłynąć mogły żona lub córka, o których na mieście ćwierkają, że lewackie prawie jak Michnik. Słowem, na pewno w tym prezydenta uniku palce maczała jakaś jego osobista maskirowka, bo politycznych nacisków PiSu na Prezydenta RP oczywiście nie dopuszczamy.
Faktem jest, że zwyczajnie olał. Olał, chociaż prezes śpiewał tam „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”.
Czy to znaczy, że ojczyzna, która wybrała Andrzeja Dudę jest już wolna?


Komentarze
Pokaż komentarze (61)