O esbeckim doradcy PiS, Katarzynie Gójskiej Hejke Paweł Kukiz powiedział w siedemnastej minucie wywiadu. Musiało upłynąć sześć minut, by dziennikarka najpierw zastrzegła, że nigdy wcześniej o tym obrzydliwym współpracowniku PiS nie wiedziała, po czym, poniekąd czystsza, współpracę PiS z panem Ubekiem wyraźnie potępiła.
Zanim jednak to nastąpiło, to owe przespane minuty wywiadu „niezależna” dziennikarka spożytkowała na sypanie z rękawa nazwiskami esbeków znanych Kukizowi. Tutaj była już w pełni przygotowana. Nim więc potępiła posiadanie przez PiS esbeckiego eksperta, który maczał ponoć paluchy w nowelizowaniu ustaw, przez kilka minut z niekłamaną satysfakcją za posiadanie znajomych wśród esbeków potępiała Kukiza.
Na absolutne zaś już wyżyny dziennikarskiej sztuki wzbiła się, gdy po wcześniejszym kilkukrotnym dociekaniu po co właściwie wywiadowany opowiada jej o esbeckich ekspertach PiS, nagle poprosiła Kukiza, by ją z nazwiskiem owego eksperta zapoznał. Tu Kukiz z kolei zaspał i grzecznie te alibi jej podżyrował.
Jak dla mnie, to teatralne niepamiętanie nazwisk pisowskich ekspertów – przy doskonałej znajomości nazwisk znajomych Kukiza – pokazało tylko jej „niezależny” dziennikarski refleks. Przez te sześć minut wyjątkowo uczciwie pracowała na Kukizowy przymiotnik „pisowska”. Zresztą przez pozostałe dwadzieścia kilka minut też dawała radę.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)