nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
702
BLOG

Wykrętność oddanych przyjaciół PiS

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 70

Rozumiem oczywiście histerię tych, którzy będą musieli ponieść swój krzyż z okazji planowanych na 13 grudnia uroczystości patriotyczno demokratycznych pod domem Jarosława Kaczyńskiego, ale nie odmówię sobie szczerej i głębokiej satysfakcji z faktu, że niegodne przyzwoitego człowieka słowa pana Kaczyńskiego w końcu do niego wracają. Kosa bez żniwiarza rdzewieje.

Nieudaczność tych słów obnaża samo tylko miejsce przebywania pana Kaczyńskiego w momencie wprowadzenia stanu wojennego. Grzmiąc: my jesteśmy tu gdzie wtedy, nie powiedział oczywiście, że on sam, to był wtedy w domu na kanapie, więc to jego my, to takie przyklejenie się do okrętu. Ważniejsze było perfidnie obliczone na uniwersalność (wielokrotnego użytku i wobec kogokolwiek, kogo sobie tylko zamierzy oni) oskarżenie wszystkich swoich przeciwników. Część z nich, lekceważeniem przez siebie demokracji, pod swoją willę właśnie zaprosił.

Dzisiaj słowami tymi oddani pretorianie Jarosława Kaczyńskiego posługują się wobec zapowiadających protest przed domem tego parapolitycznego awanturnika. Nauka nie poszła w las. Problem w tym, że są to ludzie w ogromnej części urodzeni po wydarzeniach do których nawiązują. Dla nich te słowa będą naprawdę ważną informacją zarówno o wypowiadającym je, jak i o tych za nim powtarzających. Gdy będzie pan zastanawiał się, panie Kaczyński, jakie to krasnoludki dzielą nasze społeczeństwo, proszę o tym pomyśleć.

Jest też grupa, która mówi, że słowa Kaczyńskiego to polityczny błąd, ale w zasadzie cel uświęca środki. W zasadzie, to jeśli nie ma się zasad, cel jest taki sam jak środki.

I słowa te kieruję do blogera, który od lat gloryfikuje płatnego amerykańskiego szpiega prawdopodobnie ze zwykłej tylko złośliwości wobec człowieka, który przyjął na siebie największą odpowiedzialność w powojennej historii Polski. I to nie tylko polityczną. Pod domem którego co roku kłębił się tłumek podobnie powykręcanych ideologicznie dziwadeł jak ów bloger, który bliźniacze seanse głupoty historycznej osobiście niejednokrotnie organizował.

Dzisiaj też stara się być złośliwy wobec konkurencji, ale pomimo podchodów z każdej możliwej strony zwyczajnie mu nie wychodzi. Cóż, jedni historię robią, drudzy muszą o niej mówić. Ale nawet manipulowanie historią łatwe nie jest.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Polityka