Polska jest jedna, zawzięcie troszczących się o nią łap wiele. W pakiecie „na wyłączność” dla wszystkich jej na pewno nie starczy, ostatni tu nie będą pierwszymi.
Dlatego też dołożenie do posiadanego przez pana prezesa sejmu i osobistego prezydenta również i koalicji z Radiem Maryja, w wyczekującym radiowozie pana Rydzyka automatycznie zapaliło niebieskie światełko. Z wdziękiem poborcy skarbowego bez najmniejszej zwłoki podjechał po swoje.
Dopóki – do niedzielnych urodzin RM – nie zawarł oficjalnej sztamy, nie miał dostatecznie mocnej, jak on to mówi, rękojmi. Zatem kontrahenta zwabił, upił komplementami, po to tylko by przyjąć jeszcze większe, po czym puścił w swojej prywatnej TV jako Nowe Otwarcie w Troszczeniu Się o Polskę Przecież. Z sobą w roli głównej rzecz jasna.
Z takimi to uwierzytelnieniami zażądał i dla siebie stałego dostępu do pilota. Sztama to sztama. Zatem gdyby wspólnik łaskaw był mu grzecznie wydelegować od czasu do czasu obleczony w pana Andrzeja ten tzw. autorytet prezydencki, to chyba byłoby sprawiedliwie. Do zaprzysiężenia się dołożył, zatem rewanż w postaci promowania Dzieła Radiowego wspólnie ugranym autorytetem widzi jako dżentelmeńsko konieczne uregulowanie rachunków.
Takie są dziadowskie skutki sprowadzania polityki do manipulowania kukłami. Kładąc międzi innymi i autorytet urzędu Prezydenta RP do magazynu, a dobywając w zamian właśnie bezkręgosłupowe marionetki, pan prezes Kaczyński dokonał nadzwyczajnego, nawet jak na siebie, szubrawstwa, które czkać mu się będzie podobnym szubrawstwem. Wystawił autorytet urzędu Prezydenta RP na pośmiewisko praktycznie całego świata i rzucił na łup nie tylko zwykłych prześmiewców, ale i tak samo cynicznych zawodników jak on.
Z drugiej strony, wystawiony w związku z tym na śmietnik autorytet państwa, rządu i wszystkie pozostałe etosy, jak i tylko praktyczne skutki, jakie niesie taka krótkowzroczność, są świadectwem zarówno jego prawdziwej siły i możliwości, jak i kompetencji.
Można już stawiać zakłady, kiedy pełniący obowiązki prezydenta pojawi się u swojego drugiego przełożonego w worze pokutnym, a kiedy od swoich intryg pierwszy padnie na pysk sam PiS. Pan prezes Kaczyński nie obstawia. Ma czas, niech więc jeszcze bardziej się boi.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)