Klub sprzedaje uwagę kibiców, a nie przyjmuje darowiznę.
Wywód opiera się na jednym rozróżnieniu: sponsoring nie jest filantropią, lecz umową handlową. Klub oddaje sponsorowi uwagę kibiców, a sponsor za tę uwagę płaci. Zakaz eksponowania marek alkoholowych nie znosi możliwości finansowania sportu, tylko odbiera branży prawo do kupowania widoczności.
,,Klub sprzedaje uwagę kibiców, a przedsiębiorca ją kupuje”
Krzysztof Koźmiński, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Dziennik Gazeta Prawna
Koźmiński przypomina, że piwo korzysta ze swobody reklamowej nie z natury rzeczy, lecz z wyjątku wprowadzonego w 2001 r. do ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 1982 r. Ustawa nie ustala górnego limitu mocy dla napoju klasyfikowanego jako piwo, więc mieści się w niej zarówno trunek dwuprocentowy, jak i siedemnastoprocentowy. W lipcu 2026 r. na rynku pojawiło się Karpackie 17%.
W katalogu argumentów branży, które autor odrzuca, znalazły się twierdzenia, że alkohol buduje więzi społeczne, przeciwdziała kryzysowi demograficznemu i chroni przed upadkiem ośrodki przemysłu piwowarskiego, takie jak Tychy i Żywiec. Redakcja portalu wPolsce24, która opisała ten spór 3 września, nazwała taki zestaw „emocjonalnym szantażem”.
Sto milionów od browarów wobec 93,3 mld zł kosztów alkoholu
Stawką sporu jest kwota podawana przez branżę jako roczne wpływy polskiego sportu ze sponsoringu marek alkoholowych: około 100 mln zł. Po drugiej stronie rachunku Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom stawia 93,3 mld zł, czyli społeczne i ekonomiczne koszty spożycia alkoholu w Polsce w 2020 r. Składają się na nie hospitalizacje, interwencje policji, wydatki pomocy społecznej i absencja w pracy.
Sponsoring odpowiada mniej więcej jednej dziewięćsetnej trzydziestej tej sumy. Trzy kwoty, które padają w debacie, pokazują proporcje wprost.
Kwota Czego dotyczy

Dane: Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (2020) oraz projekt z druku nr 2007, za Dziennikiem Gazetą Prawną, 2026
Rekompensata zapisana w projekcie z druku nr 2007 pokrywa niespełna jedną czwartą kwoty, którą sport miałby stracić. Żaden z projektów nie zamyka tej różnicy jednym źródłem pieniędzy.
„To klasyczny problem prywatyzacji zysków i uspołeczniania kosztów”
Krzysztof Koźmiński, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Dziennik Gazeta Prawna
Francja, Litwa i Norwegia zakazały, a turnieje się odbyły
Koźmiński przywołuje kraje, w których zakaz działa od lat. Francja stosuje ograniczenia z Loi Évin od lat dziewięćdziesiątych, a mimo to zorganizowała mistrzostwa Europy w 2016 r. oraz igrzyska olimpijskie w 2024 r. Litwa wprowadziła generalny zakaz reklamy alkoholu 1 stycznia 2018 r., a tamtejsza koszykówka, jak podaje portal wPolsce24, „ma się znakomicie”.
Norwegia i Islandia mają przepisy restrykcyjne od lat, a Sąd Najwyższy Norwegii uznał logo na koszulkach za reklamę. Żaden z tych krajów nie stracił przez to prawa do organizowania międzynarodowych zawodów.
Autor wskazuje przy tym słabość samego zakazu ekspozycji. Podczas mistrzostw Europy w 2016 r. we Francji marka browaru pojawiła się w siedmiu meczach 746 razy, łącznie przez 68 minut. Koźmiński opisuje to jako kreatywny bypass przepisu, czyli ostrzeżenie dla polskiego ustawodawcy, że sama litera zakazu nie wystarczy.
Co dalej: drugie czytanie i dwa źródła pieniędzy dla sportu
Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła 30 lipca 2026 r. projekt zakładający całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa. Jak podał serwis Bankier.pl, dokument trafił do drugiego czytania, a dalsze poprawki, między innymi zakaz sprzedaży alkoholu w opakowaniach poniżej 300 ml, mają być rozpatrzone na tym etapie.
Równolegle w Sejmie leżą dwa projekty, które mają zastąpić pieniądze browarów. Druk nr 2007 przewiduje coroczny transfer 22 mln zł z Funduszu Zdrowia Publicznego na Fundusz Zajęć Sportowych dla Uczniów. Druk nr 2010 kieruje do sportu 6 proc. wpływów z opłaty od alkoholu w opakowaniach do 300 ml i zmienia przy okazji ustawę o radiofonii i telewizji. Nad przepisami pracuje podkomisja nadzwyczajna.
Data wejścia zakazu w życie będzie znana najwcześniej po uchwaleniu ustawy przez Sejm, rozpatrzeniu jej przez Senat i podpisie prezydenta. Koźmiński kończy wywód wskazaniem, że przy takim zakazie ustawodawca powinien zabezpieczyć mniejsze kluby, zamiast utrwalać reklamowy przywilej jednej branży.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)