4 obserwujących
100 notek
19k odsłon
  151   1

Religia głupcze – długa droga rozumu

Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym, czego winni się wstydzić (Flp 3,19)

Kontynuacja, wcześniej pisałem o wierze: https://www.salon24.pl/u/nickto/1113232,religia-glupcy-gdzie-jest-winda-czyli-skad-sie-bierze-wiara

Przypatrz się fotografii... Choć jest taka zwyczajna: tylko żar, nad nim płomień. Ten żar to Twój Rozum, płomień to Twoja Wiara. Płomień wiary pojawia się tam gdzie jest żar rozumu – żar podtrzymuje płomień, a płomień oświetla żar, rozgrzewa go i unosi do góry. Aby pojawił się płomień potrzebne jest też powietrze – ono przychodzi z zewnątrz, ale przychodzi zawsze, gdy tylko jest dobra wola, gdy żar rozumu nie zamyka się, nie próbuje być samowystarczalny. Gdy żar zabierzesz z rusztu i odgrodzisz się od tchnienia powietrza, prędko pokryje się popiołem - wszystko wtedy gaśnie, i rozum, i wiara.


image


Wiara wyrasta z rozumu, lub raczej na rozumie. Gdy wchodzisz w ciemność każdej kolejnej chwili swojego życia musisz pomyśleć, rozum nie daje Ci wyboru: rozum „nie potrafi nie wiedzieć”, na sytuację ciemności reaguje myśleniem - dlatego właśnie ciągle myślisz, bo ciągle czegoś nie wiesz. Gdy „już wszystko wiesz”, to nie wiesz co się wydarzy za chwilę, czy będziesz jeszcze wśród żywych chociażby. Wtedy właśnie, zanim nad niepewnością zapali się światło, czyli zawsze, masz do wyboru wiarę lub trwogę. Gdy rozum jest bezsilny, wiara może podtrzymać Twoją myśl zanim pogrąży się w trwodze. Wiarą pokonujesz niepewność i bezsens. Ciągle walczysz by sens i nadzieja, ciągle odzyskiwane, podtrzymywały Twój słaby rozum i Twoje dumne lecz nikłe istnienie rozumnej istoty.

***
Największe osiągnięcie ludzkiego umysłu to dotarcie do swoich własnych granic i obudzenie tęsknoty do poznania Tego, Który jest poza nimi i Który był, zanim on sam stał się
***

---

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse

vel

Naród, który zabija własne dzieci skazany jest na zagładę


Wyjaśnienie do stopki.

Od początku mojej pisaniny używam tego łacińskiego cytatu z zamierzchłych dziejów naszej cywilizacji, później dodałem adekwatne tłumaczenie (czyj oryginał i tłumaczenie łatwo sprawdzić). Teraz dodam jeszcze swoje wyjaśnienie.

Skąd tutaj Kartagina? Otóż Kartagina była ostatnim dużym organizmem państwowym z tej strony Atlantyku, który duchowych podstaw swojego istnienia upatrywał w publicznym składaniu ofiar z dzieci (aborcji jeszcze nie wynaleziono). Rzym, zanim stał się na długi czas niepokonany, widział swoje "być albo nie być" w całkowitym zniszczeniu Kartaginy, aż do gołej ziemi posypanej solą. Tak też się stało - 90% Kartagińczyków zabito, reszta "uratowała się" jako towar na targu niewolników.

Jak Ci się zdaje drogi czytelniku: jesteś Rzymianinem, czy Kartagińczykiem? A może Twoje istnienie nie potrzebuje duchowych podstaw?

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo