Apostołowie, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, pochodzili z dołów społecznych: większość była rybakami, których status społeczny był dużo niższy niż dzisiaj, a Mateusz poborcą podatkowym – wykonywał pracę znienawidzoną przez wszystkich Żydów (pobierał opłatę dla zaborcy, był więc, według współczesnych standardów, „kolaborantem”). Pierwsi uczniowie w momencie powołania byli więc co najwyżej takimi samymi ludźmi jak my wszyscy: ułomnymi, pełnymi wad i interesowności.
Dlaczego spośród takich ludzi wybrał swoich uczniów Jezus?
Wyjaśnił to, gdy zwrócili na to uwagę uczeni w Piśmie, traktujący pochodzenie stronników Jezusa właśnie jako zarzut. „Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają” – to był powód najważniejszy.
Ale czy jedyny?
Myślę, że nie. Najuboższym, niemalże wykluczonym ze społeczności żydowskiej najłatwiej było przyjmować nauki Jezusa. Nie mieli przecież nic do stracenia. Jezus obiecywał im lepsze życie nie tylko po zmartwychwstaniu, ale już teraz, niemalże od jutra: „Pójdźcie za mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”. Ich pozytywna odpowiedź na zaproszenie Jezusa wydaje się dość łatwa.
Ale nie była oczywista.
Piotr w momencie otrzymania zaproszenia od Jezusa, aby został „rybakiem ludzi”, był zapewne przypadkowym świadkiem kazania. Jest to opisane w Ewangelii św. Łukasza, z której dowiadujemy się, że Jezus, nauczając w Kafarnaum, poprosił stojących na brzegu jeziora rybaków (właśnie Piotra i jego brata Andrzeja), aby pozwolili Mu wejść na swoją łódkę i aby wraz z Nim oddalili się kilka metrów od brzegu – bo chciał być lepiej słyszany.
Chciałoby się powiedzieć, że owi rybacy znaleźli się we właściwym miejscu we właściwym czasie – chcąc nie chcąc, musieli wysłuchać słów Jezusa. Prawdopodobnie po tym zdarzeniu – zupełnie przypadkowym uczestnictwie w kazaniu – byli pod tak dużym wrażeniem, że uwierzyli, iż spotkali Mesjasza, że ten stoi tuż obok nich, na ich łodzi. Może już po wygłoszeniu kazania Jezus, dziękując rybakom za to, że spełnili Jego prośbę – pozwolili Mu wejść na ich łódkę – spytał, czy może właśnie nie zechcieliby zostać Jego pierwszymi uczniami. Wiemy, że ich reakcja była wręcz entuzjastyczna: „A oni natychmiast porzucili sieci i poszli za nim”.
Na co liczyli?
Pewnego dnia Jezus wyjaśniał – gdy apostołowie byli już od jakiegoś czasu Jego uczniami – jak trudno będzie bogaczowi wejść do Królestwa Bożego.
Wówczas Piotr zapytał wprost o swoje własne korzyści: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą; cóż za to mieć będziemy?” Ta wypowiedź od razu zwróciła moją uwagę – z racji wykonywanego zawodu.
Które zdarzenia lepiej opisują początkową relację między Jezusem i Jego umiłowanym uczniem, czy to, gdy z entuzjazmem mówi, że wreszcie odnalazł Mesjasza, czy może właśnie to późniejsze?
Mój nos specjalisty podpowiada mi, że to drugie, które jest o wiele mniej znane. Być może każdy z apostołów już na samym początku, po słowach: Dziękuję za zaproszenie. Bardzo to doceniam. Nie mogę wręcz się nadziwić, że właśnie kogoś takiego jak ja zaprosiłeś do grona najbliższych uczniów, zadał pytanie: Ale tak przy okazji powiedz mi, Jezusie, co ja z tego będę miał, że zostanę Twoim uczniem? Jaką korzyść odniosę?
Odejście niemal wszystkich uczniów
Co to za herezja?
Będąc w synagodze w Kafarnaum, za pomocą symboli Jezus zaczął wyjaśniać, kim jest i jaką nadzieję daje ludziom.
Znamy te słowa:
„Zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego i pili Krwi Jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa Ciało Moje i pije Krew Moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.
Jaka była reakcja słuchających tego kazania?
Nietrudno ją sobie wyobrazić. Przenieś się w tamtą chwilę. Usłysz te słowa jako naoczny świadek, który widzi takiego samego człowieka jak każdy obecny. „Wielu tedy spośród uczniów Jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może”.
To był pierwszy krytyczny moment w misji Jezusa i PIERWSZY SPRAWDZIAN DLA APOSTOŁÓW.
Świadczą o tym słowa, jakie wypowiedział do swoich najbliższych uczniów (dwunastu wybranych) chwilę po tym kazaniu, gdy opuścili Jezusa wszyscy inni uczniowie: „Czy i wy chcecie odejść?”
A jaką odpowiedź usłyszał?
Chyba niezbyt pocieszającą. Znamy jedynie słowa Piotra, który, jak to jest wielokrotnie podkreślone, najbardziej ze wszystkich miłował Jezusa:
„Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”. Chociaż w drugiej części odpowiedzi ukochany uczeń Jezusa potwierdza swoją wiarę, jednak moją uwagę zwróciły pierwsze słowa Piotra: „Do kogo pójdziemy?”.
Czy pozostali z Jezusem, bo bezgranicznie wierzyli w Niego, czy też może w dużym stopniu dlatego, że nie mieli dokąd wracać, a raczej – że nie chcieli wracać do życia, jakie prowadzili, zanim stali się uczniami Jezusa? Późniejsze wydarzenia dowiodły tego, że chodziło chyba o to drugie – po prostu nie mieli najmniejszej ochoty wracać do swojego dawnego, marnego życia.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo