Czasem gdy runie piedestał
widać , że nikt na nim nie stał
Jan Sztaudynger
Bloger You-know-who (Nazywam się Paweł Artymowicz , Jestem niezłym(link) , szeroko cytowanym profesorem fizyki i astrofizyki )
popełnił był zupełnie niefizyczne wyliczanki :
Cytuję:
W realiach Smoleńska większość energii ruchu pionowego pochłonęło wginanie i pękanie kadłuba, zatem szacowałbym, że
10 czy 20 cm wgniecenia gruntu jest największym możliwym efektem
Koniec cytatu.
to tylko dowód braku jego umiejętności poruszania się w tych zagadnieniach.
Artymowicz po prostu bajdurzy dobierając takie założenia i obliczanki, aby wyszło mu to co chce,
http://fizyka-smolenska.blogspot.com/2015/09/49-dotkliwy-brak-krateru-po-tupolewie.html
Cytuję:
np. Powierzchnia kontaktu kadłuba może być A > 100 m^2, ale weźmy ostrożnie A~80 m^2, np. aby nie zakładać, że cały kadłub uderza jednocześnie. Masa związana z kadłubem to jakieś M=60 ton.
Koniec cytatu.
Bzdura - samolot uderza pod kątem i powierzchnia styku brana do obliczeń winna być bliska kilku metrom kwadratowym.
Przecież kadłub uderza pod kątem i powierzchnia styku pierwszego uderzenia wynika z wielkości przekroju poprzecznego kadłuba- który konstrukcyjnie jest rurą ( przekrojem pustym).

Sprawa jest oczywista:
te wyliczanki prof.Artymowicza sa błędne i jego teza jakoby tak ciężki samolot uderzając w miękką glebę mógł wyrzeźbić bruzdę o głębokosci 10-20 cm jest całkowicie błędna.
Gdyby podstawił do wzoru realną wielkośc powierzchni styku rzędu killku m kwadratowych otrzymał by wynik - głębokosc bruzdy ponad 1 m.
Co powinien w tej sytuacji zrobic prof. Artymowicz ?
- zamieścić stosowne sprostowanie - tego wymaga etyka naukowca.
- Prof. Artymowicz nie jest specjalistą z zakresu mechaniki i wytrzymałości materiałow; powinen był już przedtem skonsultować sie ze specjalistami np z :




Komentarze
Pokaż komentarze (1)