26 obserwujących
234 notki
380k odsłon
  331   0

De mortuis...

(to jest tekst do rubryki „Katastrofa smoleńska” – chyba że admini mają specjalne poruczenia wykluczające zdrowy rozsądek)

Mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej nie żyje. Posypały się okolicznościowe peany.

Antoni Macierewicz przypomniał o jego "olbrzymim dorobku, wsparciu prawnym i ekspertyzach dotyczących dramatu smoleńskiego".

- To dzięki uporowi i wytrwałości pana mecenasa doszło do procesu, a następnie skazania Tomasza Arabskiego, ministra w kancelarii Donalda Tuska, w związku z brakiem odpowiedzialności za różnego rodzaju decyzje, których skutkiem była katastrofa smoleńska - podkreśliła Dorota Kania.

Mecenas Stefan Hambura był pełnomocnikiem rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej - Andrzeja Melaka i Janusza Walentynowicza. Andrzej Melak powiedział, że odeszła osoba oddana, ujmująca i skromna. - Był gotowy pomagać w każdych okolicznościach . Zawsze był na posterunku - podkreślił Andrzej Melak. - Uczestniczył w wielu przesłuchaniach, w sekcji i ekshumacji mojego brata Stefana.

Doprawdy – zasługi Zmarłego na tym (tzw. katastrofy smoleńskiej) polu mogłyby być znacząco większe, gdyby nie „tego pola” celowe zawężanie: Arabski? – proszę bardzo! Głębiej w Jądro Ciemności? Wara!

W czym rzecz? Chodzi o „innych szatanów”, by posłużyć się cytatem Kaczyńskiego (z Ujejskiego) – i żeby to byli ci „geopolityczni demiurgowie”, o ukorzenie się przed którymi podejrzewa się Prezesa Jarosława (w „sprawie smoleńskiej”) – to pal sześć, można by powiedzieć: vis maior.

Tymczasem – ci „inni szatani” to biesy duuuużo mniejszego sortu: to jak najbardziej rodzime kaduki, diaski, czarty, kuse, licha, rokity – ten sam służalczy plebs czynowniczy, który macha, jak psem ogon, swoim (politycznym i nie tylko) dobrodziejem – by przypomnieć to słynne „miał jechać (prezydent Lech Kaczyński) pociągiem, ale tak na niego wsiedli…”.

Śp. mec. Stefan Hambura nie skorzystał z okazji, by z (początkowo nawet nie wspieranego przez rząd PiS!!!) procesu przeciwko państwu Platformy Obywatelskiej – zrobić coś więcej, niż tylko oskarżenie pionków z KPRM (no powiedzmy, że Arabski był laufrem, bo nawet nie wieżą) – a przecież wiedzieć powinien znacznie więcej o przygotowaniach do wylotu Delegacji, niż zwykły bloger… Wiedział, a nie powiedział – bo mu nie pozwolono? bo sam nie chciał „się wychylać”? Czyżby rzecz w tym oklepanym już i nie wywołującym emocji powiedzonku naszej „klasy przedstawicielskiej”: my nie ruszamy waszych, a wy naszych ?

Pora na zwykłego blogera: odkurzmy tekst z lutego2017r. (https://roarianblog.wordpress.com/2017/02/09/tabula-rasa/




Spisek smoleński – sprawa „liderów”


Okoliczności „katastrofy smoleńskiej” i jej oficjalnych (jak do tej pory) przyczyn są powszechnie znane: to mgła i „złe naprowadzanie rosyjskiej wieży”. Załóżmy, że tak rzeczywiście było; czy jednak w takim razie jakikolwiek z czynników oficjalnych (rząd, prokuratura wojskowa) zadał sobie pytanie, czy do „katastrofy” by nie doszło, gdyby nie brak na pokładzie tupolewa „lidera”, czyli nawigatora ze strony rosyjskiej, znającego lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku? Dodatkowo: gdyby ten brak był wywołany skutkiem czyjegoś zaniedbania i gdyby ten brak można było zarzucić Kancelarii Prezydenta – sprawa z pewnością zostałaby wszechstronnie wyjaśniona! Ponieważ jednak została okryta milczeniem – oznacza to winnych po innej stronie i to winnych nie zaniedbania, tylko wprost przeciwnie: brak „lidera” był zamierzony! I to jako warunek sine qua non dalszego ciągu wydarzeń… Niniejszy tekst powstał, by udowodnić ten logiczny wniosek.

Żeby naświetlić całość dostępnych informacji, Wasz sprawozdawca zmuszony jest zarzucić Was sporą ilością cytowań, zatem uprzedzam: nie będzie to łatwa lektura, ale po przebrnięciu przez (i tak ograniczony do minimum) prezentowany „materiał dowodowy” stanie się oczywiste, kto stoi nie tyle za tą tak straszliwą w skutkach rezygnacją z zabezpieczenia lotu Delegacji Narodowej – ale za celową, zbrodniczą w zamierzeniu i efekcie decyzją: spiskową decyzją.

Zacznijmy od ustaleń słynnej (z dezinformacji) „Komisji Millera” (a dokładniej: Raportu Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego); „ustaliła” ona, że: Clarisy na loty w dniu 10.04. zostały przesłane z 36 splt do MSZ 18.03. [2010 r.] Poza standardowymi informacjami zawierały one prośbę o „udostępnienie aktualnych schematów i procedur lotniska” oraz „przysłanie lidera przed wylotem z Warszawy” – co było zgodne z zasadami określonymi w AIP FR i WNP („Aeronautical Information Publication Russian Federation and Countries of The Commonwealth of Independent States”). W § 3.10 GEN 1.2-9 zawarty jest zapis,że wydanie zgody na przelot samolotu poza przestrzenią powietrzną sklasyfikowaną jako międzynarodowa i lądowanie na lotnisku niedopuszczonym do ruchu międzynarodowego jest możliwe tylko w obecności „lidera” na pokładzie, i stwierdzenie, że specjalne i uzgodnione warunki wykonania takiego lotu będą przekazane występującemu o zgodę. (s. 165), a w dodatku, że Wydanie przez MSZ Federacji Rosyjskiej zezwolenia na wykonanie lotów bez obecności liderów na pokładzie polskich samolotów było naruszeniem przez stronę rosyjską własnych regulacji, wskazanych w AIP FR i WNP (rozdział GEN 1.2-9 pkt 3.10 i 3.12). Bez spełnienia tego warunku nie powinna być wydana zgoda na wykonanie rejsów ew. nawet w trakcie wykonywania lotu, po stwierdzeniu braku na pokładzie lidera, samoloty powinny być skierowane na lotnisko, na którym nie jest wymagane spełnienie tego wymagania, lub zawrócone do polskiej przestrzeni powietrznej. (s. 166, przypis 96). Skoro zatem Rosjanie tak ochoczo złamali swe własne przepisy, byle tylko wpuścić na swoje terytorium nielubianego prezydenta Polski – to jakiż mógłby być tego powód?

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale