26 obserwujących
234 notki
379k odsłon
  822   0

NA 4,5 ROCZNICĘ: baśniowa historia lotu dziennikarzy

(zamiast WSTĘPU):

że też nikt do dziś nie zapytał, dlaczego dziennikarze nie chcieli powitać Delegacji Narodowej na smoleńskim lotnisku... chociaż - może chcieli? bo była pierwotnie taka relacja: Polscy dziennikarze, którzy już w sobotę rano docierają na uroczystości upamiętniające mord katyński innym rządowym samolotem, czekają na lotnisku na przylot polskiego prezydenta. Część z nich od razu jedzie do Katynia, reszta jednak czeka. http://issuu.com/marcusuk/docs/fakt_wydanie_specjalne_11042010 - ale to relacja przez nikogo ze znanej Trzynastki nie potwierdzona:wszyscy twierdzą zgodnie, że ruszyli pędem (znaczy się busem) do Katynia... I tak to się zaczęło.

I. WYLOT

Powszechnie znany jest fakt zaskoczenia, jakie spotkało dziennikarzy mających lecieć do Smoleńska z Prezydentem:
Świąder - Dopiero na Okęciu okazało się, że dziennikarze mają lecieć Jakiem, a dopiero godzinę po nas wystartuje Tupolew.
Jak „się okazało”?
Wojciechowski:  - Kiedy przyjechaliśmy 10 kwietnia na lotnisko wcześnie rano, nagle powiedziano nam: polecicie innym samolotem, jakiem-40.
Ferenc-Chudy: Sądziłem, że będziemy lecieć jednym samolotem. Tymczasem otrzymuję program obchodów i z niego dowiaduję się, że dziennikarze polecą inną maszyną niż oficjalna delegacja.
Program obchodów! Ten:
zaglądam do tej specjalnej książeczki rozdawanej członkom delegacji tuż przed startem.
Kto z członków Delegacji i Kancelarii Prezydenta był wówczas na Okęciu?
Mróz: Byłem planowo czyli przed 4-tą - na 5-tą zaplanowany był wylot. Byli dziennikarze, Agnieszka Kołacz z KPRP do zajmowania się nami. Widziałem także Dariusza Jankowskiego z KPRP (…)
Była oczywiście obsługa lotniska, BOR, służba graniczna. (Czy widział Pan na Okęciu jakichś parlamentarzystów?) Nie widziałem.
ANALIZA:
dziennikarze czołowych polskich mediów nie maja pojęcia o uroczystościach, w których będą uczestniczyć: nie wiedzą np. o której rozpoczną się one w Katyniu (gdyby bowiem wiedzieli – a nie wiedzieli, że nie lecą z Panem Prezydentem – musiałoby ich zastanowić, dlaczego prezydencki lot wyznaczono tak wcześnie, na piątą: przyjęli to bezrefleksyjnie?).
Jednak nie wszyscy „nie wiedzieli” -
Kubrak: Do piątku byłem przekonany, że lecę z prezydentem, nawet planowałem zrobić z nim wywiad w samolocie. W piątek też dzwoniłem do osobistej sekretarki Marii Kaczyńskiej, Izy Tomaszewskiej. Chciałem porozmawiać z Pierwszą Damą(…) W piątek dowiedziałem się także, że będę leciał Jakiem.  
zadzwonił i się dowiedział…
Co więc należało do obowiązków Agnieszki Kołacz z Kancelarii Prezydenta (Kubrak:
Na pokładzie było kilkanaście osób – dziennikarze i Agnieszka Kołacz z Kancelarii Prezydenta, która organizowała ten wyjazd.)? Bo wygląda na to, że nawet nie przekazanie tych zaledwie kilkanastu dodatkowych informacji telefonicznych – chyba, że nie musiała dzwonić, bo dziennikarze wiedzieli? Niestety, prokuratura praska (cywilna) nam tego nie wyjaśnia: nie pytała. Kołacz nadal pracuje w KP, a umorzenie śledztwa nie przeszło – musi być wznowione; dowiemy się? Bo od dziennikarzy nie dowiemy się prawdy: są „objęci” tajemnicą śledztwa wojskowego…
Póki co jednak – pomyślmy:
„niewiedza dziennikarska” co do lotu BEZ Pana Prezydenta JEST LEGENDĄ DLA LEMINGÓW*;
po pierwsze – kłamią oni twierdząc, że mieli lecieć z Panem Prezydentem O PIĄTEJ RANO (?);
po drugie – wysłanie ich SAMYCH - Sasin: „od początku zakładaliśmy (dokładnie: Sasin sam tak niby zdecydował w początkach marca!), że dziennikarze polecą jakiem” - było zaplanowane w KP, Kołacz musiała o tym wiedzieć – po co miałaby ich oszukiwać?
NIE MAMY ŻADNYCH WYWIADÓW Z KATYNIA z czasu przed „ogłoszeniem katastrofy” – a byłby to jedyny cel wysłania ich samopas tak wcześnie…chyba, że się ich chciano pozbyć!
NIE MAMY ŻADNYCH RELACJI NA ŻYWO (w dniu Tragedii) O TYM LOCIE, a dziennikarze mieli czas na „uzgodnienie przebiegu wydarzeń” (np. przywołana relacja Kubraka jest z niedzieli). Pewnie uzgodnili… chaos, ale było co ukrywać:
 
II. PRZYLOT
 
1. Lądowanie wg czasu „katastrofy”
Samolot lądował na płycie lotniska Siewiernyj około godziny przed katastrofą prezydenckiego Tu-154.   http://www.rmf24.pl/foto/polska/zdjecie,iId,1102883,iAId,79089#ad-image-0 - tu ciekawa jest "Data dodania: 2013.04.10”! - ale TO SAMO podaje tvn24 w maju 2010:Lead artykułu: pilot rządowego Jaka-40 , który lądował na smoleńskim lotnisku godzinę przed katastrofą prezydenckiego Tupolewa. A tekście ponownie: Porucznik Artur Wosztyl, dowódca załogi samolotu Jak-40, na smoleńskim lotnisku lądował (z dziennikarzami na pokładzie) godzinę przed katastrofą.  Tymczasem na tejże stronie: http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/mowilismy-uwazajcie-strasznie-potem-slyszalem-trzask-i-huk,212008.html  redakcja pomieściła najpierw skrócony, a na samym dole pełny wideo-wywiad z Wosztylem; o ile w tym pierwszym nie pada godzina przylotu na Siewiernyj – to w drugim owszem: ok. 7.20 mówi Wosztyl; co ciekawe – wcześniej zeznał on w prokuraturze, iż przylot nastąpił o 7.25, z kolei po tym wywiadzie ostatecznie już utrzymuje, że była to 7.15…dokładnie taka, jak podał MAK. Powód, dla którego redakcja pozostaje przy „swojej wersji” (godzinę zamiast np. ok. półtorej godziny, ponad godzinę, lub 80 minut) może być tylko jeden: redakcja wysłała tym samolotem swojego korespondenta, Jana Mroza…który z kolei w późniejszym niż cytowany Wosztyla wywiadzie zdaje się „naprawiać swój błąd” – choć nie do końca! : Jan Mróz, dziennikarz TVN24, który 10 kwietnia znajdował się na pokładzie Jaka wspomina, że wylądował ok. 75 minut przed rozbiciem się prezydenckiego samolotuhttp://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dziennikarze-z-jaka-40-zostana-przesluchani,140374.html  - choć ten rachunek (ratunek?) także nie zgadza się z rachubą pilota jak-a!  UWAGA: ten sam Mróz: „Nie pamiętam dokładnej godziny lądowania.”http://freeyourmind.salon24.pl/563693,rozmowa-z-j-mrozem
2. Lądowanie w czasie wydumanym
O godzinie 7 rano byliśmy już na miejscu.
jak się później okazało, my wylądowaliśmy w Smoleńsku w momencie, kiedy samolot tu -154 szykował się do startu w Warszawie(…)
 (w: „Wojciech Cegielski o warunkach atmosferycznych na lotnisku” – audio ze strony:
3. Lądowanie ił-a     
wkrótce po nas, a tak naprawdę, w czasie kiedy my kołowaliśmy z pasa startowego, na lotnisku próbował wylądować ten słynny ił” - tamże
właśnie wychodziliśmyz naszego samolotu
Ferenc-Chudy: Stałem 50 m od miejsca, gdzie lądował Ił-76
ANALIZA:
ad1. Obie relacje zaprzeczają ustalonej oficjalnie (protest premiera Tuska!) godzinie: 8.41
ad2. Obie relacje zaprzeczają ustalonej (zgodnej z „nagraniami z wieży”) oficjalnie godzinie: 7.15 (Wosztyl zeznał nawet prokwojom, że to była 7.25!; z kolei Muś – że… 6.40).
UKRYWANY zapis „drutu” z jaka zawierać musi  datowaną korespondencję z wieżą!
ad3. Pomijając niezrozumiałe rozbieżności (zawodowe niechlujstwo?) - wg danych publicznych (podaję za licznymi Kolegami):
- pierwsze podejście ił-a nastąpiło 15 min. po lądowaniu dziennikarzy
- drugie – kwadrans po pierwszym
- „katastrofa” – pół godziny po tym drugim podejściu (ił-a);
Nawet SUMA TYCH CZASÓW (60 min) NIE ZGADZA SIĘ z oficjalnym czasem katastrofy (Mróz z TVN próbuje ratować sytuację – cytowana relacja pochodzi z lipca 2010! – tymi 75.minutami…niestety: też klops) – a co dopiero liczne relacje (w tym wyżej zamieszczona) o niemal RÓWNOCZESNYM LĄDOWANIU i jaka i ił-a!!!
Bo wtedy „katastrofa” musiałaby „się odbyć” ok. ósmej (a tutka wtedy była… w zasięgu wszystkich polskich radarów! Przegapili? Swoją drogą – gdzie one były, gdy Państwowa Komisja ustalała czas wylotu tutki na podstawie… filmiku nakręconego przez „przygodnego świadka”**).
Na dodatek – drugiego podejścia ił-a nikt z Polaków nie widział, bowiem nastąpił błyskawiczny… 
 
III. WYJAZD Z LOTNISKA I PRZYJAZD DO KATYNIA
 
1. Czas pobytu na lotnisku
12 польских журналистов прилетели из Варшавы в Смоленск в 9.20 по московскому времени. Сразу же после приземления поехали на мемориалhttp://www.novayagazeta.ru/politics/4024.html

Wysiedliśmy z samolotu, zabrano nam paszporty i od razu wsiedliśmy do autobusu- bez paszportów(…) Spod samolotu zabrał nas dziennikarski autokar i udaliśmy się do Katynia.http://freeyourmind.salon24.pl/563693,rozmowa-z-j-mrozem

gdy wyjeżdżaliśmy z lotniska ok. godz. 8, po odprawie paszportowej
2. O której w Katyniu?
Wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w drogę do Katynia. Ta podróż zajęła nam prawie godzinę.
ANALIZA:
„prawie godzinę” to, powiedzmy, trzy kwadranse (do przejechania 15 km: ruskie tempo i to z „asystą milicyjną”); od „około ósmej”…to o której niby lądowali, jak wyruszyli prawie natychmiast, „spod samolotu” – o 7.50? Chyba, że „czas lotniskowy” był w relacji przesunięty – na 6.50 (słynne: „o szóstej pięćdziesiąt lądowali”…) – wtedy tak, choć ich dopiero przed dziewiątą w Katyniu widziano!
 
 
WNIOSKI KOŃCOWE:
 
1. Pytanie brzmi: CO OPOWIADALI DZIENNIKARZE?
Odpowiedź:
- co do braku orientacji z kim polecą – NIEPRAWDĘ
- co do godziny przylotu – to samo, co załoga jak-a: NIEPRAWDĘ
- co do „odprawy” i czasu przybycia do Katynia – NIEPRAWDĘ.
 
2.Pytanie brzmi: CO ZAPLANOWAŁ SASIN (tą decyzją z marca)?
Odpowiedź A.: niczego złego! Po prostu - po pierwsze: nie chciał zepsuć podniosłego nastroju udającej się do Katynia delegacji i przepędził pismaków jak najdalej od Wysokich Delegatów; po drugie zaś: nigdy nie słyszał o Mirosławcu i instrukcji HEAD (i nikt mu w KP o tym nie powiedział – nawet sampan dyr. Stróżyna!).
Odpowiedź B. : nic sam nie planował! - to „nim zaplanowano”.
Odpowiedź C. : plan zakładał coś jeszcze…
 
Wybieram odpowiedź C.:
*LEGENDA miała na celu ukrycie TRZECIEGO SAMOLOTU DO SMOLEŃSKA
 
**to jest też „ciekawa” (a jakoś przez Blogerów zapomniana) historia: jak podawałem w poprzedniej notce – prokwoje zaaresztowali nagrania kontrolerów z Okęcia – zatem Państwowa Komisja („do zbadania całej prawdy i TYLKO – chyba „NASZEJ”? - PRAWDY”) miała do nich dostęp – a MIMO TO nie chciała z nich skorzystać; to się w głowie nie mieści!
Byłobyż w tych nagraniach coś tajemniczego? Masz!!! Okazuje się, że - nie tylko "drut jaka"...

 

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka