63 obserwujących
322 notki
325k odsłon
  338   0

Zagrożenia - Smoleńsk versus Gruzja, wywiad z Michałem Kamińskim

Zacznijmy od samego wywiadu:

https://wiadomosci.wp.pl/donald-tusk-ujawnil-slowa-lecha-kaczynskiego-gosc-wp-byl-w-samolocie-do-gruzji-6628283810707585v

P. Kamiński przedstawia ciekawy punkt widzenia, że w czasie sporu o lot do Tbilisi Lech Kaczyński i PiS nie widzieli żadnego zagrożenia ze strony Rosjan, która to narracja PiS obróciła się o 180 stopni po wypadku pod Smoleńskiem.



I na tym mógłbym zakończyć gdyby nie to w czym się z panem Kamińskim absolutnie nie zgadzam.

1. W wojsku obowiązuje łańcuch dowodzenia, a szczególne uprawnienia prezydent ma na czas wojny. Więc rozkazów pilotowi wydawać nie mógł.

2. Nie było też rozkazu ze strony DSP. Był tylko faks do pułku z mało formalną prośbą o spełnienie życzenia prezydenta. Rozkaz, ma w nagłówku słowo "rozkaz". 

3. Taki rozkaz również nie mógłby zostać wykonany, ponieważ wykonywanie lotów HEAD regulowała ówczesna instrukcja HEAD, nakładająca wiele obowiązków których w przypadku Tbilisi nie szło spełnić.

4. Na niebie nie panuje wolna amerykanka. Lot trzeba zgłosić i na samym lotnisku Tbilisi ktoś musiałby ten lot przyjąć  i zabezpieczać włącznie z podstawieniem trapu. Ktoś musiał zapewnić, że pas jest wolny i nieuszkodzony w wyniku toczącej się tam rosyjskiej interwencji.


I najważniejsze, p. Kamiński, jak i śp. LK rozpatrywali tylko kwestię strzelania do samolotu z pełną premedytacją. Nieco ponad cztery lata po smoleńskiej tragedii zdarzyła się następna która pokazała, że major Grzegorz Pietruczuk miał absolutnie rację odmawiając nieustalonego z siłami kontrolującymi przestrzeń powietrzną i stronami konfliktu lotu w strefę konfliktu zbrojnego.

17 lipca 2014 roku rakieta wystrzelona z zestawu rakietowego BUK rosyjskiej armii zestrzeliła nad Ukrainą samolot malezyjskich linii lotniczych co kosztowało 298 ludzkich istnień. Zestaw rakietowy wysłany został  z Rosji jako pomoc dla rosyjskich "separatystów". 

Nikt przytomny nie będzie twierdził, że Rosjanie z premedytacją strzelali do lecącego w znanym międzynarodowym korytarzu powietrznym cywilnego samolotu. Lecz stało się to, co w czasie konfliktu zbrojnego zawsze może się stać. Obsługa wyrzutni zauważyła na radarze wyrzutni coś co wzięli za ukraiński samolot i odpaliła pocisk. Odpalili bez identyfikacji do czego strzelają. W przypadku w pełni rozwiniętego systemu obrony przeciwlotniczej dowództwo ma pełny przegląd tego co się w rejonie dzieje. Przestrzeń kontroluje kilka zaawansowanych radarów. Taki MA17 byłby zidentyfikowany daleko nad Ukrainą i tragedii by nie było. Nadgorliwy dowódca pojedynczej wyrzutni takiego przeglądu sytuacji nie miał, co skończyło się tragedią.


Jak widać są osoby które do dzisiaj nie odrobiły tej lekcji.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka