65 obserwujących
340 notek
341k odsłon
  742   0

Katastrofa smoleńska - dowody które żadnymi dowodami nie są

Jak widzimy po ostatnich przybytkach w dziale o smoleńskiej katastrofie okres otrzeźwienia redakcji naszego Salonu24 najwyraźniej dobiegł końca.

Więc przyjrzyjmy się jak kolejny raz nabija się naiwnych w butelkę: https://www.salon24.pl/u/niegracz/1229756,rosjanie-dostarczyli-jednoznacznego-dowodu-ze-narracja-mak-jest-klamstwem

Mamy kolejny grafomański "dowód", więc zgodnie z zasadami nauki przed akceptacją owego dowodu przeprowadźmy jego walidację.

Mamy odwołanie do zdarzenia z Pulkovo w ówczesnym Leningradzie:

https://avia-pro.net/blog/aviakatastrofa-tu-154b-1-v-aeroporta-pulkovo-1991

które autor odnosi do zdarzenia pod Smoleńskiem 2010.

Proponuję samemu przeczytać i ocenić. Ja może skoncentruję się na podkreśleniu podstaw tego oszustwa. Dlatego proponuję zajrzeć jeszcze na stronę  Bureau of Aircraft Accidents Archives gdzie i ten wypadek jest opisany:

https://www.baaa-acro.com/crash/crash-tupolev-tu-154b-1-leningrad-13-killed

I co widzimy; samolot w Leningradzie to był Tu-154B1, czyli maszyna posiadająca inne silniki niż Tu-154M który rozbił się pod Smoleńskiem. W roku 1991 w momencie podejścia na lotnisko Pulkovo pod Leningradem panowały bardzo trudne warunki amosferyczne. Dosłownie mowa jest o bardzo obfitym opadzie deszczu który dodatkowo utrudniał wizualną ocenę położenia samolotu.

Wbrew temu co pisze oszust w ww. radziecka załoga na lotnisku Pulkvo wcale nie przeprowadzała manewru odejścia na drugi krąg. Wbrew wszelkim instrukcjom cały czas kontynuowali podejście które skończyło się twardym przyziemieniem przed początkiem pasa startowego. Dane zamieszczone w paru krótkich notatkach znalezionych w sieci nie pozwalają na pełną analizę. Wszelkie "analizy" na tak słabej podstawie są jedynie grafomaństwem. Na tej podstawie można jedynie wypunktować podstawowe fakty które oszust nagina w swoich "dowodach".

W Pulkovie Tu-154B1 podchodził w konfiguracji na klapach 45 stopni (Smoleńsk 36 stopni) i jego prędkość spadła w trakcie podejścia do 250 km/h (w Smoleńsku 280 km/h), kontakt z ziemią nastąpnił przy minimalnie negatywnym pochyleniu samolotu przednią golenią podwozia (w Smoleńsku pochylenie było mocno pozytywne, bo piloci konsekwentnie chcieli poderwać maszynę).


Co nam porównanie tych katastrof mówi? Ano to, że latanie za trawersem dalszej radiolatarni bez wymaganej instrukcją stabilizacji na ścieżce (dosłownie: The RLE of the Tu-154 at the same time prohibits all vertical maneuvers after the passage of the BPRM and does not advise changing the engine revolutions more than by 5 percent during landing. Significant re-rebalancing of the aircraft significantly narrowed the likelihood of its stabilization in the final approach segment, which could also be influenced by the effect of the rainfall on the visual assessment of the position of the aircraft by the pilots), dodatkowo bez dostosownej świadomości sytuacyjnej, jest śmiertelnie niebezpieczne. Polscy piloci zrobili prawie to samo 19 lat później. Nie wyciągnęli z tego wypadku żadnych wniosków dla siebie i popełnili w większości te same zaniedbania.

I to by było na tyle w tym temacie.






Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka