65 obserwujących
342 notki
342k odsłony
  156   0

Nie będzie pełnej niepodległości bez rozliczenia sprawy „zamachu” w Smoleńsku.

Nie będzie traktowane  poważnie państwo , którego przywódcy niby coś mówią , że był zamach ale nie robią nic, by po powiedzeniu A powiedzieć B; wreszcie- nie będzie silnym państwo, które jest tak targane przez niepotrzebne spory wokół sprawy "zamachu" w Smoleńsku

... możemy przeczytać na blogu https://www.salon24.pl/u/niegracz/1263518,nie-ma-niepodleglosci-bez-rozliczenia-sprawy-zamachu-w-smolensku
I rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Mimo to, państwo PiS jednak coś robi. „Podkomisja” „pracuje” dalej, pobierając sowite pobory za lata "społecznej" pracy w "zespole parlamentarnym". Prokuratura właśnie uzyskała od sądu tymczasowe nakazy aresztowania trzech kontrolerów ze Smoleńska (co ciekawe na Salonie o tym ani mru mru) pod zarzutem „umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym”
Jak widzimy, „państwo” w którym pod dywanem walczą różne kokieterie zachowuje się jak w biblijnym powiedzeniu, że „nie wie lewica, co robi prawica”. Choć tu dokładnie wiedzą, a działanie resortów będących pod wpływem Ziobry trudno odczytać inaczej niż jako "strzał ostrzegawczy" w stronę prezesa PiS (który chce się Ziobry pozbyć w imię resetu z EU) poprzez uderzenie w „raport” „podkomisji” pod przewodnictwem wiceprezesa PiS, która to „podkomisja” przyczyny katastrofy upatruje w zamachu bombowym.
Nie będziemy się tu rozwodzić nad tym dlaczego prokuratura i sąd upierają się by zrobić z polskich pilotów skrajnych idiotów. Po prostu poprzestańmy na stwierdzeniu faktu.
Ciekawszą sprawą jest to czy dr. Joseph Goebbels miał rację w swoim twierdzeniu, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą. Bo jak powyżej przytoczona notka pokazuje próby dowodu trwają. Jest to 1022 notka autora będąca kolejną wariacją jakichś pięciu tematów które autor powtarza w niewielkimi zmianami setki razy. Jako, że jest to reprezentatywny przykład smoleńskich bzdur wybranych, powtarzanych do znudzenia, pochylmy się nad tym nieco:

1. „Rozwalenie kadłuba na drobne fragmenty -”
słyszymy co raz i dziwimy się jak te same osoby powtarzają za chwilę kolejną bzdurę o niszczeniu wraku, gdy to ekipy transportowe cięły wielotonowe fragmenty wraku by je załadować na „podczołgówki”.

2. Skonfabulowane  przeciążenia  100g  wskutek zderzenia samolotu z ziemią, … jak to udowodniono w symulacji  NIAR/Podkomisji - w końcowej części kadłuba przy zderzeniu jak wg narracji MAK przeciążenia i uszkodzenia  byłyby znacznie mniejsze- przeciążenia  rzędu  max. 20...30g"
W żadnym raporcie KBWL, niezależnie czy MAK, czy KBWLLP, nie liczono i nie oceniano przeciążeń działających na konstrukcję. Wsadzanie tych twierdzeń w usta ekspertów techniki lotniczej to podłe kłamstwo. Wartość 100 g pojawia się w raporcie rosyjskich patologów i wynika z ich oceny obrażeń wewnętrznych ciał ofiar katastrofy. Nawet jeśli założymy, że jakiś fragment kadłuba hamowałby z 30 g nie znaczy to wcale, że na klatkę piersiową osoby przypiętej jedynie pasem biodrowym nie działałby przeciążenia o wiele większe, bowiem w pierwszym momencie, gdy biodra już wiszą na pasie, korpus leci po prostu dalej po łuku by wyhamować zupełnie inaczej. Dlatego w samochodach mamy pasy przynajmniej trzypunktowe i do tego napinacze pasów plus airbagi. O tym już propagandyści nie wspomną.


3. „Wyrwana  czarna skrzynka z ogona; takie zdarzenie może mieć miejsce  przy zderzeniu z ziemią z prędkością ponad 400 km/h  lub przy wybuchu; lub działaniu osób trzecich- CFIT jako przyczyna wykluczony.”
Rejestratory katastroficzne znajdują się Tu-154M w ogonie, u nasady statecznika pionowego. W momencie oderwania statecznika były po prostu niczym nie chronione i zostały wyrwane z zawieszeń. Prędkość ma tu rolę podrzędną.

4. „Zerwane  ubrania  z ciał wielu ofiar; przy katastrofie CFIT  przy tych parametrach niemożliwe;  takie zerwanie to  tylko wskutek podmuchów o ogromnej prędkości- np. przy wybuchu.
W przypadku  zestrzelonego   lotu  17  linii malezyjskich  linii    wiele  ofiar  było  pozbawionych ubrań; jak wyjasnia  ekspert:
jeśli  ciała  są pozbawione  ubrań , zwykle  oznacza to ,że  pasażerowie  najprawdopodobniej  zostali  wyrzuceni  z  samolotu  i poddani działaniu  powietrza  o ekstremalnej prędkości  względnej  setek mil  na godzinę !!”
Ekspert oczywiście ma rację, tylko przy zestrzeleni ciała spadały jakieś 10 km w powietrzu, a w Smoleńsku hamowały na przestrzeni niewielu metrów kolidując z ziemią, błotem roślinnością. Czy ktoś skacząc do basenu wyciągnie na podstawie faktu, że mu majtki z tyłka zjechały, wniosek, że rozpędził się do 400 km/h? Swoją drogą, prędkość człowieka spadającego swobodnie w powietrzu stabilizuje się na poziomie jakichś 200 km/h.

5. „Niemożliwe  fizycznie  parametry  przejścia na wznoszenie przed  brzoza smoleńską; z… wynik eksperymentu w Moskwie ... dał wynik, że  samolot Tu-154  rozpoczynając manewr odejścia na wysokości rzeczywistej 20 m nad ziemia, zderzył by się z podłożem jeszcze przy zniżaniu !!
-wynik eksperymentu: rozpoczynają manewr na wysokości  20 m  nad ziemią samolot utracił  ok 19..23 m wysokości !!”
Symulator zawsze jest jakimś przybliżeniem. Rozpatrywanie tego typu danych w pojedynczych metrach jest po prostu niepoważne.

6. „Ślady botaniczne , które nie pasują do narracji MAK …”
To bardzo ciekawa narracja. Jej wyznawcy wiecznie znajdują coś, co w ich wyobrażeniach nie pasuje do obrazu wrakowiska. Tylko jakoś nie są w stanie wyjaśnić jak to wrakowisko w ogóle powstało. Jak na razie wszelkie dokładniejsze analizy skończyły się fizycznie logicznym wyjaśnieniem tego co widzimy na zdjęciach ze Smoleńska.

7. „Zniszczenie przez Rosjan rejestratora K3-63 ; aby ukryć  fałszowanie  zapisów  elektronicznych;
… Rosjanie musieli go zniszczyć bo zapisów na taśmie nie da się podrobić.
zdarzyło się, że  rejestrator  K3-63  przetrwał  nawet  przy prędkości zderzenia 950 km/h
Katastrofa  Tu-124  pod  Dniepropietrowskiem
https://ru.wikipedia.org/wiki/Катастрофа_Ту-124_под_Днепропетровском
на скорости 950 км/ч под углом около 70—75° и с левым креном врезался в кукурузное поле
samolot  zderzył sie  z podłożem z prędkością  950km/h
Однако на параметрическом регистраторе (К3-63) записи отсутствовали[2].
na rejestratorze  K3-63  brak było zapisów...ale przetrwał”
To wyznanie wiary jest wielokrotnie bzdurne. Rejestrator  KZ-63 skrobie sobie rysikami po taśmie takiej jak kiedyś do aparatu małoobrazkowego, tylko bez emulsji światłoczułej. Sfałszowanie takiego zapisu, to jedynie kwestia dostępu do podobnego rejestratora i taśmy. Poza tym, rejestrator ten nie jest w ogóle zabezpieczony przed ogniem. Trochę nafty, zapałka i można oddać rejestrator gwarantowanie bez żadnego zapisu. Jedynie kaseta rejestratora jest mechanicznie opancerzona i zapewne leży gdzieś dalej wgnieciona w smoleńskie błoto, bo rejestrator jako taki ma jedynie cienka, bakelitową obudowę i nie jest budowany tak, by wytrzymać katastrofy. Nie szukano kasety, bowiem rejestrator ten rejestruje z niewielką dokładności jedynie cztery parametry lotu.


8. „Stan foteli- nigdy w historii lotnictwa - w katastrofie  typu CFIT o podobnych parametrach  wszystkie fotele nie były wyrwane i oddzielone  od siebie.”
Tylko w historii lotnictwa samoloty rzadko lądują na dachu i wyznania wiary, o „podobnych przypadkach”, po sprawdzeniu pokazują kluczowe różnice.

9. „Brak  zidentyfikowanego miejsca  pierwszego uderzenia kadłuba - tzw. impact point- bruzda, krater ; to świadczy że samolot nie spadł na ziemię w całości.”
Ślady na ziemi są dobrze opisane i obfotografowane. Mamy tu kolejny przykład smoleńskiej schizofrenii. Te same osoby są w stanie twierdzić, że kadłub maszyny miał się ślizgać nie ulegając żadnej destrukcji by chwilę później opowiadać coś o brakującym kraterze. A w realu maszyna zderzyła się z podmokłym, zadrzewionym gruntem w pozycji odwróconej czyli najbardziej delikatnym fragmentem konstrukcji, dachem. Nie powstał krater lecz wiele bruzd wyrytych odrywanymi od konstrukcji elementami skorupy kadłuba, które to bruzdy wypełniały się wodą, przez co nie rzucają się tak dobrze w oczy. Nie zmienia to prostego faktu, że wrakowisko jednak jakoś powstało i są świadkowie jego powstawania w przeciągu paru sekund.

I to by było na tyle. Wszystko to jest dobrze znane, udokumentowane, a mimo to próby zakłamania smoleńskiej katastrofy trwają dalej. Akolici PiS mają tysiące punktów które im się w Smoleńsku nie zgadzają, ale ani jednej logicznie spójnej idei dlaczego agencje medialne z całego świata pokazywały leżącą w smoleńskim błocie polską maszynę. Więc zakłamywanie Smoleńska będzie trwało dalej, póki Smoleńskiem można cokolwiek politycznie ugrać.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale