65 obserwujących
342 notki
342k odsłony
  120   0

Smoleńsk. Dyskusja z KBWL bez znajomości zasady działania radiowysokościomierza?

W sumie nie widzę sensu powtórnego tłumaczenia, że białe jest białe, ale jak już zostałem wywołany do tablicy ...

Smoleński Niegracz napisał kolejną dnia dzisiejszego notkę:

https://www.salon24.pl/u/niegracz/1263929,bzdury-nudnej-teorii-artymowicza-radiowysokosciomierz-blamaz-matolow

Więc matołów Niegracz powiadasz? W tradycji nudnego teoretyka sprawdźmy.

"a  rzecz jest prosta:

Эксплуатационные ограничения
Нормальная работа радиовысотомера обеспечивается в полете с углами крена не более ±15°.
ВНИМАНИЕ! При углах крена, и тангажа больше 30° показаниями РВ-5 пользоваться не рекомендуется.
Ograniczenia eksploatacyjne:

 Normalna praca  radiowysokościomierza zapewniona jest przy kącie  przechylenia +/- 15 stopni.

UWAGA! Przy kątach pochylenia powyżej 30 stopni nie zaleca się  używania  radiowysokościomierza.

Komisja Laska powinna tez o tym wiedziec i albo urwać wykres  wysokości radiowej poza kątem 30 stopni albo dać stosowny odnośnik z taka uwagą."

Raporty KBWL nie są z założenia przeznaczone dla głąbów i matołów, stąd założenie, że ograniczenia działania RW są dla audytorium oczywiste.Tak samo jak potencjalne przekłamania w przypadku kraksującej maszyny.

Za to skorzystamy może z okazji, by wspomnieć o innych urojeniach powielanych w notkach ww. setki razy:

"Niemożliwe  fizycznie  parametry  przejścia na wznoszenie przed  brzoza smoleńską; zresztą  komisja Laska sama  zataiła , że wynik eksperymentu w Moskwie- manipulowanego, naciąganego- dał wynik, że  samolot Tu-154  rozpoczynając manewr odejścia na wysokości rzeczywistej 20 m nad ziemia, zderzył by się z podłożem jeszcze przy zniżaniu !!"

Tylko skąd autor wie, że maszyna była w tym momencie DOKŁADNIE 20 m nad gruntem? Każda metoda pomiaru i zapisu ma swoje ograniczenia. Radiowysokościomierz przekazuje na wejście systemu rejestrującego MSRP wartość wysokości w postaci napięcia od 0 do 6,3 V (o ile dobrze pamiętam, a sprawdzać mi się w tym momencie nie chce, bo i tak nie ma to większego znaczenia). To napięcie zamieniane jest przez przetwornik systemu MSRP na 8-bitowy sygnał cyfrowy, czyli na wartości od 0 do 255. Z uwagi na zakres pomiarowy wysokościomierza jedna jednostka od 0 do 255 oznacza ponad 3 metry. Czyli mamy pierwsze źródło potencjalnej odchyłki zapisanej wartości w stosunku do rzeczywistej wysokości trajektorii Tupolewa NAD GRUNTEM. A skoro już przy gruncie jesteśmy, to czy RW mierzy do gruntu? Raczej nie za bardzo. Działa przecież na zasadzie odbicia fal radiowych, więc mierzy do rzeczy odbijających fale radiowe. Przelatując nad roślinnością mierzy do roślinności, stąd pomiar obarczony jest błędem równym w przybliżeniu wysokości tejże roślinności. Ostatnim punktem jest dokładność przetwornika, powiedzmy jeden digit (czyli jednostka), co oznacza w naszym przypadku ponad 3 m. Więc maszyna mogła być spokojnie 10 m wyżej niżby wynikało z zapisu cyfrowego w systemie MSRP (czarnej skrzynce). Są to zupełnie oczywiste dla ludzi związanych z techniką tolerancje pomiarowe tudzież błędy przetwarzania i zapisu. Do tego był jeszcze błąd dekodowania polskiego rejestratora eksploatacyjnego.

Autor zaś mami naiwną publikę obrazkami jak poniżejimage


gdzie przepisuje wartości 1:1, bez uwzględnienia ich niepewności i wysnuwa zupełnie nieuprawnione, daleko idące, wnioski które są zawartość quwety warte. Jest to jawne oszustwo na ludziach nie związanych z zagadnieniami technicznymi, do tego promowane przez redakcję Salonu. 

"napisałem notke w której zasygnalizowałem, że wysokości radiowe na wykresie nie powinny byc tak podane w ostatniej fazie  lotu , gdyż radiowysokosciomierz nie pokazuje dokładnie wysokości przy dużych przechyleniach"

Jakby Niegracz von Quwety doczytał moją notkę, którą próbuje wyszydzić i do tego jeszcze zrozumiał, to by się dowiedział,że radiowysokościomierz tak na prawdę nie mierzy wysokości, lecz odległość do czegokolwiek co odbija wysyłane przez niego fale radiowe. Dowiedział by się, że rzeczywiście "radiowysokosciomierz nie pokazuje dokładnie wysokości przy dużych przechyleniach" lecz zaczyna pokazywać odległości do czegokolwiek od czego jego emisja się odbije, nawet jeśli są to rosnące obok trajektorii drzewa.


PS O mocowaniu rejestratorów katastroficznych;

"1. ignorant nie rozumie, że mocowanie czarnych skrzynek jest mocniejsze niż  blachy do których są mocowane"

Ale po co ktokolwiek miałby coś takiego robić? Przecież jak mocowanie będzie wytrzymalsze niż otaczająca konstrukcja, to rejestrator w przypadku przypadku zostanie wyrwany razem z mocowaniem.


"2. ignorant  nudna teoria nie rozumie, że przy takim uderzeniu ogonem w miejscu zamocowania  przeciążenia nie byłyby większe niż kilkanaście g
( ogon uderza skosem, łamanie  ogona, odrywanie od  kadłuba amortyzuje  siłe  zderzenia )"

Czy ja gdziekolwiek napisałem, że wyrwanie rejestratorów z mocowań u nasady urwanego statecznika miało cokolwiek wspólnego z przeciążeniami działającymi na konstrukcję kadłuba w tym miejscu? Tutaj Niegracz von Quwety pisze debilizm i się z nim bochatersko rozprawia by uchodzić na fachowca w oczach naiwnej publiki.

Na zdjęciu z jego notki:

image

widzimy, że rejestrator zamocowany jest na elementach gumowo-metalowych mających za zadanie tłumić drgania odziaływujące na precyzyją mechanikę prowadzenia taśmy. Takie elementy świetnie znoszą przeciążenia ściskające, za to gorzej rozrywające. W przypadku ogona PLF101 wyrwane zostały również drążki sterów i trochę innego dobytku, a nie tylko rejestratory. I nie przez przeciążenia, ale albo w związku z oderwaniem statecznika pionowego, albo dlatego, że przestały być przez konstrukcję statecznika chronione przed kolizjami z botaniką, glebą, czy innymi elementami wraku. Tym co nie wiedzą, sekcja ogonowa leżała w kierunku przeciwnym do kierunku lotu i "nogami do góry".


"podawałem przykłady-zdjęcia z katastrof  o znacznie ostrzejszych parametrach  wyrwanych czarnych skrzynek- zawsze z kawałkiem konstrukcji  samolotu
(w Smoleńsku czarna  skrzynka została znaleziona  na wrakowisku  leżąca luzem)
Oto zdjęcie  czarnej skrzynki po katastrofie  Airbusa  A321  w Egipcie  w 2015 roku(prawdopodobnie  zamach terrorystyczny, wybuch w powietrzu)."

image

pisze i pokazuje Niegracz von Quwety. Tylko jest to kolejne oszustwo, bowiem przedstawia rejestrator półprzewodnikowy (coś jak pendrive), w którym wibracje nie są większym problemem, a przez to i mocowania są inne. Po prostu tak się złożyło, że wyrwało go z mocowaniem.

Wszystkie urojenia smoleńskich konfabulatorów da się łatwo wyjaśnić, ale jak to zrobić jak ktoś pisze 1023 debilnie bzdurnych notek, powtarzając każdą głupotę po setki razy i do tego takich artystów jest więcej, do tego promowanych przez redakcję Salonu tendującego tym do kolejki pod maglem.

Dla mnie jest to notka nr. 338. Czyli tak jedna na trzy, a to i tak o wiele za wiele. 

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale