I to w wała złamanego, precyzyjniej powiedziawszy zerwanego lub przełamanego.
Ja napisałem: „Sama zaś „rurka” jest elementem ściągającym wirniki sprężarki w jeden pakiet, co widać na rysunku. „ (zasadniczo wypadłoby poprawić, nie „wirniki” lecz „tarcze”)

Tutaj widać, jak oszust Istorias tworzy nieistniejącą sprzeczność. Nigdzie nie napisałem, że jest to „mało odpowiedzialna rurka“, ba, nawet „rurka“ piszę w cudzysłowie, bo, jak w międzyczasie, od lat, wiemy jest to „trzpień ściągający“, a nawet „centralny trzpień ściągający“. Słowa „wał“ rosyjski autor użył w nawiasie.
Istorias cytuje:
Центральный стяжной болт (вал) ротора низкого давления двигателя Д-30КУ — это особо ответственная деталь, работающая в условиях колоссальных растягивающих нагрузок и вибраций.
Centralny trzpień ściągający (wał) wirnika niskiego ciśnienia silnika D-30KU jest szczególnie krytycznym elementem, pracującym w warunkach ogromnych obciążeń rozciągających i wibracji.
Więc z czym ma problem, przecież dokładnie to napisałem, że jest to element ściągający wirniki (a raczej tarcze z łopatkami w wirnik) sprężarki.
Tutaj mała dygresja; powyżej poprawiłem "wirniki" na tarcze". Trzy tarcze z elementem centrującym i centralnym trzpieniem ściągającym tworzą wał, a po uwzględnieniu łopatek tworzą wirnik. Czy to rosyjski autor maił na myśli? Nie wiem i jest to tutaj mało interesujące.
Oczywiście każdy element musi spełniać określone wymagania jakościowe i należą do nich wymagania dotyczące jakości powierzchni. W tym przypadku wymagania dotyczące jakości powierzchni nie są specjalnie wysokie, bo tarcze wirnika, jak wiemy z rysunku, centrowane są na specjalnej „rurce“ centrującej.
Jeśli wrócimy pamięcią do katastrofy samolotu Ił-62 „Mikołaj Kopernik” 13 marca 1980 roku, to spowodowana była ona błędem w obróbce skrawaniem elementu wirującego silnika. Powstał „karb“, na którym doszło do spiętrzenia naprężeń i w rezultacie do zerwania tego wału. Z tego powodu, tam gdzie nie jest to konieczne, unika się obróbki skrawaniem. Dlatego śruby też są walcowane. I dlatego „rurki“ w silniku są dwie, jedna centrująca, precyzyjnie obrobiona skrawaniem (ale nie przenosząca obciążeń na rozciąganie), a w niej druga, „trzpień ściągający“, gdzie unikano obróbki skrawaniem i gdzie jakość powierzchni nie jest krytyczna, ale oczywiście wymiary muszą się mieścić w tolerancjach. A w tej drugiej jest jeszcze trzecia, przewód olejowy.
Istorias imion wielu przyczepił się do tego trzpienia niczym rzep do psiego ogona degradując go do gazrurki. Faktem jest, że element ten jest trwale związany z widoczną na zdjęciach tarczą łopatkową. W takim samym stanie widzimy ten trzpień na wrakowisku i w takim samym stanie po wielokrotnym przemieszczeniu i zeskładowaniu w namiocie na lotnisku.
Wbrew bredniom Istoriasa końcówka nie jest obrobiona skrawaniem czy w jakikolwiek inny sposób. Widoczny przełom powstał na skutek zerwania, widocznego na rysunku, kołnierza na końcu trzpienia.
Jeśli ten element nie jest centralnym trzpieniem ściągającym, to gdzie jest centralny trzpień ściągający? Z natury rzeczy jest on zamocowany na obu końcach wału wirnika niskiego ciśnienia? Trochę mało prawdopodobne by wyparował, bo w momencie wyrwania jednego końca, na drugie połączenie przestały działać siły wyrywające. Fizyka po prostu, znikła siła która obciążała centralny trzpień ściągający osiowo. Urwał się kołnierz od strony turbiny i centralny trzpień ściągający został przy pierwszej tarczy od strony wlotu powietrza do silnika. Trudno o taki układ sił by centralny trzpień ściągający został wyrwany z obu mocowań, które, jak pisze sam mistrz quwety "jest szczególnie krytycznym elementem, pracującym w warunkach ogromnych obciążeń rozciągających".
To praktycznie wyklucza tezę, że nie mamy tu do czynienia z elementem silnika.


Tak samo jest z "przecinarką z obrotowym ostrzem ustawionym skośnie". Tutaj debilizm polega na tym, że ostrze w takiej maszynie ustawione jest prostopadle do osi ciętego materiału, tylko ostrze to ma przekrój klina (jest wgniatane w cięty materiał). W jednej z oszukańczych notek Isoriasa Niegraczowicza Quwetowa znajdujemy zdjęcia tak powstałej powierzchni, zdjęcie po prawej w porównaniu z "rurką smoleńską". Sam, opis metody dekonspiruje debilizm "sztucznej inteligencji" i Istoriasa. Poza tym na końcu takiego procesu następuje zerwanie materiału, co daje nam równą krawędź zewnętrzną i nierówną wewnętrzną, co widzimy na zdjęciu. Przecinarka zawija też przełom do środka; widzimy to na zdjęciu (2). Normalnie usuwa się go drugim narzędziem, ale to też zostawia specyficzne ślady.
Na zdjęciu "smoleńskiej rurki" widzimy, że obie krawędzie są nierówne. Więc to co widzimy wyklucza skrawanie i przecinarkę do rur.
Czyli w quwecie nic nowego, po prostu króliczek zalicza znane od dawna przystanki, mamiąc tym razem sztuczną "inteligencją". A rublek leci.
Tu link do notki z linkami do wielu notek "epopei o gazrurce".
Pyrsk ludkowie; i z zamętu jest droga, choć trudniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)