Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
19 obserwujących
99 notek
194k odsłony
  4802   9

Mam koronawirusa - jestem bardzo wkurzony i bardzo szczęśliwy

Ten nowy, zmienny i łamiący reguły wirus kolejny raz uczy pokory mędrców, którzy jak Sokrates wiedzą, że nic nie wiedzą, ale niestety też wbija w pychę głupców, którzy uważają, że wiedzą już wszystko. 

Bo jak na różnych ludzi wpłynie ta lub podobna sytuacja?

  • Fanatyk religijny nie poczuje wyrzutów sumienia, że zabił lub prawie zabił swoją matkę, babcię, ojca, dziadka - w swojej hipokryzji będzie sobie wmawiał, że "Bóg doświadczył jego bliskich cierpieniem aby ich bardziej uświęcić" i nawet gdyby umarli, to byłoby to dla nich "z korzyścią", bo przecież w jego rozumku ci, którzy nie dali się zaszczepić są "święci" i idą prosto do Nieba, a pozostali (w tym także ci przejmujący się przykazaniem NIE ZABIJAJ!) są "przeklęci" i pójdą na wieczne potępienie. 
  • Miłośnik teorii spiskowych oczywiście doświadczy "orgazmu" na wieść o kolejnym zachorowaniu osoby zaszczepionej (a tym bardziej na słowa samokrytyki, że osoba zaszczepiona mogła kogoś nieodpowiedzialnie zarazić) i będzie triumfalnie wykrzykiwać "A widzicie, szczepionki jednak nie chronią! To wszystko to bujda i ściema! Daliście się nabrać frajerzy!" nie zauważając w swojej głupocie różnic pomiędzy przebiegiem choroby u zaszczepionych i niezaszczepionych. 
  • Korwinowsko-braunowski "wolnościowiec" dalej będzie twierdził, że jak ktoś nie chce się zaszczepić, nie chce nosić maseczki, nie chce myć rąk, a nawet wycierać d.py, to ma do tego święte prawo - nawet kosztem wymordowania całej swojej rodziny i wszystkich sąsiadów w promieniu 10 kilometrów, a wszelkie działania rządu mające ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych są "zbrodnią" za którą rząd "będzie wisiał". 
  • Tylko dwie grupy będą skłonne do jakiejkolwiek refleksji i zmiany swego postępowania: ci, którzy już i tak najbardziej troszczą się o bezpieczeństwo innych i swoje: zaszczepili się, przestrzegają zasad higieny, ograniczyli swoją aktywność towarzyską, a teraz ograniczą ją jeszcze bardziej oraz ci, którzy właśnie otarli się o śmierć - o ile jeszcze są zdolni do myślenia (i nie mam tu na myśli uszkodzenia mózgu przez COViD tylko uszkodzenie psychiki przez teorie antyszczepionkowe). 

-----

Ponieważ nie chce mi się pisać osobnego artykułu na ten temat, wiec na szybko odniosę się do ostatnich działań rządu w tej sprawie. Przy pierwszej fali nie mieliśmy innego wyjścia - skoro były po 2 (słownie: DWA) kombinezony ochronne na przeciętny szpital (piszę na przykładzie Szpitala MSWiA w Łodzi) i po 4 (słownie: CZTERY) respiratory w szpitalach zakaźnych na województwo (piszę na przykładzie Szpitala im. Biegańskiego w Łodzi) to trzeba było działać tak jak prof. Szumowski - wprowadzić restrykcje szybko i rygorystycznie, aby zablokować falę na starcie kupując trochę czasu na zakup sprzętu. Dzięki temu po pierwszej fali byliśmy w elitarnym gronie krajów z najmniejszą liczba zgonów "covidowych" i bez odnotowanej nadumieralności w stosunku do analogicznego okresu roku 2019. Na wakacje należało restrykcje zdjąć, aby jakaś część społeczeństwa przeszła zakażenie "bezobjawowo". W drugiej fali należało postąpić podobnie jak przy pierwszej fali, tylko lockdown nie musiał być aż tak radykalny (bo już trochę środków ochrony było - mogliśmy sobie pozwolić na nieco więcej swobody gospodarczej kosztem nieco większego ryzyka zachorowań i zgonów - ale lockdown powinien być wprowadzony szybko. Niestety Total(itar)na oPOzycja atakami na prof. Szumowskiego doprowadziła do jego dymisji, a min. Niedzielski całkowicie zmienił koncepcję i wprowadził lockdown dopiero wtedy, gdy "służba zdrowia" zamieniła się w jedną wielką umieralnię. Przez to błyskawicznie dołączyliśmy do krajów o największej liczbie zgonów "covidowych" i jednocześnie staliśmy się krajem o największej w Europie nadumieralności w stosunku do analogicznego okresu roku 2019. W trzeciej fali powinno się znosić restrykcje w miarę postępu procesu szczepień spadku dynamiki zakażeń. Do tej pory już prawie wszyscy dorośli obywatele powinni być zaszczepieni. Ale co zrobić, skoro tak nie jest i ci co do tej pory się nie zaszczepili nie chcą się dać przekonać? 

W tej sytuacji obawiam się, że jedynym wyjściem jest zrobić to, co po cichu zrobił rząd, czyli przejść na "model szwedzki" - zaszczepieni w tej fali nie zachorują lub zachorują lekko, niezaszczepieni zachorują, zachorują ciężko lub umrą, ale ogromny procent społeczeństwa nabędzie wstępną odporność przed wirusem, dzięki czemu kolejne fale będziemy przechodzić tak jak coroczne fale grypy - w większości przechorowując tę infekcję w domu bez tworzenia ryzyka załamania systemu ochrony zdrowia. Wiem, że to zabrzmi okrutnie, ale niestety skoro na niektórych rozum i nauka nie działają, to musi na nich zadziałać brutalny darwinizm. Wprowadzenie lockdownu w tym momencie nie ma sensu, bo na wiosnę uderzy w nas kolejna, jeszcze bardziej złośliwa mutacja wirusa i jeśli wtedy nie będziemy mieli "odporności stadnej" to będziemy przeżywać kolejny dramat. Wie o tym Total(itar)na oPOzycja, dlatego właśnie teraz domaga się od rządu podejmowania radykalnych działań - bo dla niej im gorzej tym lepiej.

Lubię to! Skomentuj201 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości