Ojciec 1500+
Ojcowie, nie drażnijcie dzieci, ale wychowujcie je stosując dyscyplinę i nauczając je tego, co się podoba Panu. Ef 6.4
19 obserwujących
106 notek
200k odsłon
  171   1

Ojczyzna. Są sprawy, w których powinniśmy być zjednoczeni. Ale nie będziemy.

Zanim przejdę do koncertu "Murem za polskim mundurem" na wstępie zaznaczę, że jestem plutonowym podchorążym rezerwy, choć wcale się o to nie prosiłem. Wręcz przeciwnie - na WKU jasno zadeklarowałem, ze nie chcę służyć w wojsku i przez pewien czas przeciągałem studia, aby mnie ten "zaszczytny obowiązek" ominął. Dlaczego? Bo w PRL-u wojsko z obowiązkowym poborem służyło głównie łamaniu charakterów, pokazaniu młodym ludziom, że nie mają szansy wygrać z PZPR-owskim systemem np.: domyślną formą "służby zastępczej" były jednostki ZOMO (dla synów partyjnych towarzyszy to gratka - dla buntownika który nie chciał sięgać po przemoc, to najgorsza forma zeszmacenia - już lepiej iść do wojska). I jeszcze dlatego, że po 1989 wprawdzie LWP zmieniło nazwę na WP, ale ludzie i mentalność pozostała ta sama - nadal jak się chciało np. latać lub przynajmniej pracować przy samolotach (jak ja w dzieciństwie), to WKU wymyślała jakieś skrzywienia kręgosłupa, przegrody nosowej i licho wie co jeszcze (jakbym był prawie inwalidą) a jak się człowiek zajął graniem w hippisowskiej kapeli i już nie chciał w kamasze, to nagle stawał się okazem zdrowia i to samo WKU polowało na niego do skutku - kumplom wpisali do książeczek przeniesienie do rezerwy - mnie natychmiast po obronie pracy magisterskiej dali "bilet" do Szkoły Podchorążych Rezerwy (w skrócie SPR - czytaj: Spier...one Pół Roku).

Dlaczego o tym piszę? Z trzech powodów.

Po pierwsze, aby Czytelnik miał świadomość, że mam subiektywny powód, aby nie lubić wojska. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie "profesjonalizacja armii" za czasów PO... tak, potrafię za coś PO pochwalić i pochwaliłbym, gdyby w 2014 nie okazało się, że to była totalna ściema - wystarczyło, aby Putin tupnął nogą i nagle WKU zaczęły wzywać rezerwistów na ćwiczenia i ponownie wręczać niedawno z taką pompą zdawane karty przydziału mobilizacyjnego (mnie po kartę przydziału wezwano w sylwestrowy wieczór... nie muszę tłumaczyć jak się wkurzyłem). 

Po drugie aby wyjaśnić skąd znam środowisko wojskowe. Wyższa Szkoła Oficerska im Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu, gdzie służyłem, to jeden z ośrodków kształcenia oficerów zawodowych. O ile żołnierze są "specyficzni" (np. pchają się w miejsca z których normalny człowiek ucieka ratując d..ę), to oficerowie po WSO to kompletne świry - najczęściej związani z wojskiem od kilku pokoleń (jak to humorystycznie ujął Eric Roth opisując postać porucznika Dana w filmie "Forest Gump": "Przodkowie porucznika Dana od stuleci bohatersko ginęli na frontach wszystkich wojen"), od dziecka wbijani w taką pychę i dumę, że dla szeregowego z WSO regulaminowe zasalutowanie przed podoficerem z SPR było nie lada problemem, bo t przecież "zaoczny" (tak, jakby ktoś miał opory przed powiedzeniem "dzień dobry" starszej sąsiadce na ulicy, bo coś tam... paranoja, ale oni tacy są). Odebranie takiemu świrowi jego dumy (np.: [przez nazwanie go "śmieciem" albo "psem" to odebranie mu sensu tego co robi - albo odejdzie, albo zacznie to robić na "odwal się"). A niestety są to to potrzebne świry - system immunologiczny naszego państwa bez którego bylibyśmy tylko mięsem armatnim chaotycznie próbującym stawiać opór przy jakiejkolwiek napaści (podobnie jak to było za PRL-u... ale wtedy wojsko służyło innym celom - głównie łamaniu obywateli - prawda towarzyszu Mazguła?)

Po trzecie, aby zwrócić uwagę na istotny aspekt sprawy. Gdy w roku 2014 Putin zaczął robić zadymę na Ukrainie, to kumple z pracy (z których oprócz mnie w wojsku służył tylko JEDEN - reszta przeniesiona do rezerwy bez odbycia służby) jak jeden mąż twierdzili, że w razie agresji (którą władza PO-PSL bez skrupułów straszyła... ale o tym na koniec) mam obowiązek ich bronić, bo przecież składałem przysięgę... nieważne, że pod przymusem z alternatywą w postaci kary pozbawienia wolności (czyli tak jakby brać ślub z córką gangstera mając jako "argument za" pistolet przyłożony do skroni), ale składałem. Szczęście, że od niespełna dwóch lat jesteśmy na telepracy, bo po tym co dziś ci sami kumple prawdopodobnie mówią o polskich żołnierzach musiałbym ich (w znaczeniu kumpli - nie żołnierzy) nieodwracalnie uznać za szmaty i skur... a w pracy to by bardzo komplikowało relacje. 

Tyle tytułem wstępu. Teraz do rzeczy. Żołnierze, Pogranicznicy i Policjanci na granicy robią to, do czego zobowiązywali się słowami przysięgi: 

"Ja żołnierz Wojska Polskiego przysięgam: służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Za sprawę mojej Ojczyzny, w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg."

To jest ta rota, na którą namawiając do przewrotu wojskowego (oczywiście skierowanego przeciw obecnym władzom RP) wielokrotnie powoływał się pułkownik Adam Mazguła, choć sam składał przysięgę starej treści z frazami: "stać nieugięcie na straży władzy ludowej", "strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu", "stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami"** itp... Ci Żołnierze i inni Funkcjonariusze nie składali jej pod przymusem - wybrali taką drogę życia, że będą ryzykować życie dla Ojczyzny na terenie kraju a niekiedy za jej granicami, będą ją chronić przed wszelkimi formami agresji niezależnie od tego czy napastnik wysyła na nas dywizje pancerne czy mających zmusić nasz kraj do wstydliwej kapitulacji imigrantów z którymi niekiedy trudniej jest walczyć niż z czołgami (ze względu na dylematy moralne). Państwo za to poświęcenie zobowiązało się zapewnić Żołnierzom i Funkcjonariuszom godne utrzymanie (pensja i stabilność zatrudnienia), przywileje emerytalne (niższy wiek emerytalny) i prestiż (czyli wszystko, co wiąże się z mundurem). Utrzymanie i przywileje emerytalne rząd PO brutalnie ukradł Żołnierzom rząd PO wprowadzając w roku 2010 tzw. "ustawę pragmatyczną" skracającą maksymalny czas służby żołnierzy z korpusu szeregowych do 12 lat, aby nie mogli nabyć uprawnień emerytalnych (zapis ustawy został cofnięty przez rząd PiS w roku 2016). Prestiż służby niszczą rozmaite Frasyniuki oraz ich partyjno - kastowi towarzysze: to naruszając nietykalność Policjanta, to uniewinniając bandytę który się tego dopuścił, to wreszcie opluwając Żołnierzy i Pograniczników obelżywymi słowami. Więc co jeszcze więcej Total(itar)na oPOzycja mogłaby zrobić, aby niszczyć morale naszego "systemu immunologicznego"?

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale