Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus
564
BLOG

Nic nie zmieniam, niczego nie żałuję - CREDO na odchodne

Ojciec 1500 plus Ojciec 1500 plus Polityka Obserwuj notkę 36

W związku z zapowiedzianą na dziś likwidacją konta w dniu wczorajszym sekta koronasceptyków, antyszczepionkowców, płaskoziemców i miłośników Putina postanowiła dokonać "obiektywnej oceny" mojego dorobku. Jak ktoś się chce pośmiać, to odsyłam na stronę @kemira: 

https://www.salon24.pl/u/okop/1353840,do-blogera-ojciec-1500-plus 

Zaprawdę trudno o lepszy zestaw komplementów. Nie piszę oczywiście o tej wazelinie, którą @kemir wrzucił w pierwszy akapit swojej notki (z których nota bene bardzo szybko się wycofał tłumacząc się jednemu z sekciarzy, że to tylko tak dla picu), tylko o te bluzgi i złorzeczenia w komentarzach. Bo czyż może być lepszy komplement niż być nazwanym przez takich sekciarzy "sługą szatana"? 

Nie chce mi się z tymi fanatycznymi sekciarzami dyskutować. Jak napisałem w tytule - nic nie zmieniam, niczego nie żałuję. 

Nic nie zmieniam

Moje prognozy były niestety trafne. Zacznę od najważniejszych - dotyczących Polski. Niestety sprawdziło się to, że wskutek braku refleksji ze strony Kaczyńskiego na "półmetku" rządów (jesienią 2019) niestety "totalna opozycja" przejęła władzę i sprawuje ją w sposób totalitarny. Zgodnie z tym przed czym ostrzegałem w 2019 roku mamy amok "rozliczeń" którego symbolami są: determinacja w dążeniu do uwięzienia Kamińskiego i Wąsika, pośpiech w bandyckim przejmowaniu TVP, PR i PAP, zakres propagandowego ataku na TV Republika oraz (bez)prawna nonszalancja w próbie przejęcia Prokuratury Krajowej. Gdyby w 2019 roku prezes Jarosław Kaczyński i Prezydent Andrzej Duda poszli w tę stronę jaką zaproponowałem, to dziś znajdowalibyśmy się w zupełnie innej sytuacji. Co proponowałem?

  1. Pluralizację mediów (zwłaszcza TVP) tak, aby stały się miejscem dyskusji akceptowalnym dla umiarkowanych elektoratów obydwu stron.
  2. Ustabilizowanie TK przez pozwolenie opozycji na umieszczenie w TK trzech sędziów wcześniej wybranych na granicy prawa (oczywiście powoływanie dwóch sędziów wybranych ze złamaniem prawa nie wchodziło w grę). 
  3. Rozliczenie "puczu Rzeplińskiego", "poprawki Kropiwnickiego" i innych prób ubezwłasnowolnienia wybranej demokratycznie nowej większości sejmowej (zaproponowałem referendum czy ukarać winnych nawet jeśli wymagałoby to zadziałania prawa wstecz, czy pozostawić ich bez kary tylko z osądem symbolicznym, ale wprowadzić na przyszłość zmiany w prawie zapobiegające takim procederom i umożliwiające ich bezwzględne karanie). 
  4. Przeprowadzenie kampanii społecznych zmniejszających animozje pomiędzy elektoratami. 

Gdyby wprowadzono te cztery punkty w życie, to po pierwsze bardzo mało prawdopodobne byłoby przejęcie władzy przez "gang PO + pacynki" (jak to trafnie ujął Ziemkiewicz), a nawet gdyby do tego doszło, to kwestionowanie wyroków TK nie miałoby żadnych (nawet mocno naciąganych) podstaw. Ale jak to podkreślałem wielokrotnie na blogu NIE MA ŻADNEGO WSPÓLNEGO MIANOWNIKA DLA ZANIECHAŃ, BŁĘDÓW I ZŁYCH KONCEPCJI Z JEDNEJ STRONY A CELOWEJ ZBRODNICZEJ POLITYKI Z DRUGIEJ STRONY. 

I ostatnie zdanie z poprzedniego akapitu jest świetnym łącznikiem do omówienia tego co się stało w roku 2020. COViD. Od początku popierałem działania prof. Łukasza Szumowskiego. Nie z wszystkimi decyzjami się zgadzałem. Uważam, że ograniczenie liczby uczestników Mszy Świętej do 5 osób bez względu na wielkość świątyni było warunkiem na wyrost obliczonym na to, że druga strona będzie się twardo targować. Ale druga strona (episkopat) nie chciała wziąć odpowiedzialności za ewentualne zgony osób zarażonych w świątynnych murach i milczała. Milczała zarówno wobec przesadnych warunków postawionych przez stronę rządową jak i na oczywiste przykłady buntów "księży" którzy nie tylko wzywali do łamania przepisów państwowych i sami je łamali, ale nawet wypowiadali posłuszeństwo władzom kościelnym. Niestety wyrażone wiosną moje obawy dotyczące tego co nas może czekać jesienią jeśli poddany obustronnej presji rząd popełni błąd spełniły się "na sterydach" - rząd nie tylko popełnił błąd, ale zmienił kompetentnego Szumowskiego na niekompetentnego Niedzielskiego (którego większości działań nigdy nie popierałem) tak z kraju który pojawił skuteczną tamę koronawirusowi w pierwszej fali zamieniliśmy się w wielką umieralnię w drugiej fali. I tak jak w poprzednim przypadku NIE MA ŻADNEGO WSPÓLNEGO MIANOWNIKA DLA ZANIECHAŃ, BŁĘDÓW I ZŁYCH KONCEPCJI Z JEDNEJ STRONY A CELOWEJ ZBRODNICZEJ POLITYKI Z DRUGIEJ STRONY, a w zasadzie to DWÓCH DRUGICH STRON, bo walka rządu z pandemią była celowo sabotowana z lewej przez siejących histerię "korona-panikarzy" z PO a z prawej strony przez "koronasceptyków" z Konfederacji. 

O ile nie ma żadnego wspólnego mianownika dla dwóch poprzednich akapitów, to działania i zaniechania Kaczyńskiego jesienią 2020 wołają o pomstę do Nieba. Zarówno zawalenie tematu walki z COViDem, jak i rozgrzebanie "kompromisu aborcyjnego" i samobójcze forsowanie "piątki dla zwierząt" nie znajdują żadnego usprawiedliwienia. Kaczyński po tej serii błędów powinien odejść z polityki. Wtedy Prawo i Sprawiedliwość w ciągu miesiąca straciło prawie 10 punktów procentowych poparcia tracąc szansę na samodzielne rządy. Ale dużo gorsze od tego są szkody, jakie uderzyły w społeczeństwo. Dziesiątki tysięcy osób zupełnie niepotrzebnie straciły życie przez głupie błędy Niedzielskiego (np.: kierowanie pacjentów na testy dopiero po stwierdzeniu czterech objawów koronawirusa... ten przepis zniesiono po miesiącu, ale przez ten miesiąc sytuacja epidemiologiczna w Polsce wymknęła się spod kontroli). Zamiast na trwałe ochronić przed aborcją dzieci z zespołami Downa i Turnera dano drugiej stronie niebezpieczną broń do wywołania wojny ideologicznej w Polsce. Nie uratowano życia żadnego zwierzątka futerkowego, ale za to trwale zrażono rolników popychając część z nich w ruskie szpony Kołodziejczaka. 

I znów o ile działania rządu jesienią 2020 roku wołają o pomstę do Nieba to jeszcze bardziej wołają o nią działania opozycji współpracującej z reżimami Putina i Łukaszeniki w wymierzonych przede wszystkim w Polskę, ale także w całą wschodnią flankę NATO i w Unię Europejską operacjach "GhostWriter" (czyli włamania na konta mailowe polityków i generałów oraz publikowanie wyselekcjonowanych i "podrasowanych" maili z tych kont - TYLKO W POLSCE ZNALAZŁY SIĘ ŚRODOWISKA ZDRAJCÓW, KTÓRE PODCHWYCIŁY I WYKORZYSTAŁY TEN TEMAT) oraz "Śluza" (czyli sztuczne stworzenie kryzysu humanitarnego na granicy za pomocą dostarczanych tam imigrantów - TYLKO W POLSCE ZNALAZŁY SIĘ ŚRODOWISKA ZDRAJCÓW, KTÓRE SABOTOWAŁY DZIAŁANIA PAŃSTWA W CELU OCHRONY GRANIC I PRÓBOWAŁY WRAZ Z PUTINEM DOPROWADZIĆ DO UPOKORZENIA I KAPITULACJI WŁASNEGO PAŃSTWA POD CYNICZNYM NAPOREM WYKORZYSTUJĄCYM "ŻYWE POCISKI".

I tak doszliśmy do wojny na Ukrainie. Na początku nie byłem pewny czy strategia jaką obrał polski rząd jest właściwa, czy też lepiej byłoby obrać strategię Orbana. Bo wprawdzie rząd miał moralną słuszność, ale to my Polacy patrzeliśmy w niebo z lękiem gdy Putin straszył rakietami z głowicami atomowymi, a Węgrzy mogli mieć na wszystko wywalone. Jednak z czasem strategia polskiego rządu okazała się strzałem w dziesiątkę - Ukraińcy wykrwawiali Rosjan za pomocą polskiego sprzętu głównie produkcji ZSRR. A Polska w tym czasie podpisywała kontrakty na dostawy sprzętu zachodniego w ilości pozwalającej na odstraszenie lub zadanie wojskom rosyjskim takich strat już na dystans, aby prowadzenie działań ofensywnych na naszym terytorium z rosyjskiego punktu widzenia było absolutnie nieopłacalne. Zaznaczę, że nigdy nie dałem się wkręcić w propozycje takie jak ta szefa unijnej dyplomacji, aby Polska przekazała Ukrainie swoje MiGi-29, przy czym ktoś Ukraińcom naobiecywał, że maszyny te między misjami będą mogły lądować w Polsce. Polski rząd powiedział stanowcze NIE i bardzo dobrze, bo to była ewidentna próba wrobienia Polski w konflikt zbrojny z Rosją. Zaproponował, że jeśli jest idea, aby przekazać MiGi Ukraińcom, to niech lecą najpierw do bazy Ramstein, tam zostaną przygotowane (demontaż NATO-wskich urządzeń do komunikacji i szyfrowania) i stamtąd polecą na Ukrainę jako sprzęt przekazany przez NATO. Amerykanie się wycofali, więc w nic nie zostaliśmy wrobieni. 

W kontekście wojny na Ukrainie chciałbym zaznaczyć dwa aspekty. Pierwszy to zainspirowana przez totalną opozycję zdrada UE. Drugi to zainspirowana przez Niemcy zdrada Zełenskiego. Pierwsza zdrada była dla mnie ciosem i szokiem. Nakładanie na Polskę sankcji w momencie, gdy w skali Europy ponosiliśmy największe koszty zarówno pomocy militarnej ukraińskiej armii jak i pomocy humanitarnej ukraińskim uchodźcom było ciosem w plecy, który nie może być nigdy zapomniany (nawet wkroczenie wojsk ZSRR w obliczu inwazji niemieckiej na mocy paktu Ribbentrop - Mołotow nie było tak bezczelne) a opowiadanie w tym momencie na forum PE jakim to "faszystowskim" krajem jest Polska (Biedroń) i jak dokonuje "rasowej selekcji uchodźców" (Ochojska) jest zbrodnią przy której blednie zdrada Targowicy, kolaboracja szmalcowników i kunktatorstwo ubeckich kapusiów (więc niech mi nikt, kto opowiedział się za tymi zdrajcami nie płacze, że "jest mu przykro" bo to co zrobił podważa jakikolwiek szacunek wobec niego).


Natomiast zdradę Zełenskiego przewidziałem i nie wymagało to żadnego ponadprzeciętnego wysiłku intelektualnego. Wystarczyło ekstrapolować na współczesne czasy opisane przez George'a Orwella to, co zrobili w trakcie wojny domowej w Hiszpanii ZSRR (przekupienie lewicowego rządu dostawami broni) i ów lewicowy rząd (zdradzenie swoich najlepszych żołnierzy i sojuszników w zamian za sowiecką broń). To było do przewidzenia, że Niemcy spróbują takiego tricku przed wyborami w Polsce i że Zełenski może dać się na to nabrać. Ceną tamtej zdrady w przypadku Hiszpanów było przegranie wojny. W przypadku Ukrainy będzie identycznie. W skali Europy i Świata wprawdzie to, co dokonywali komuniści i socjaliści w Hiszpanii było barbarzyństwem, więc od strony moralnej to gen. Franco miał rację, ale gdyby Hitler w Hiszpanii porządnie dostał po łapach i przegrał, to na jakiś czas mogłoby powstrzymać jego zbrodnicze zapędy i zapobiec II Wojnie Światowej lub odsunąć ją w czasie (co by dało Europie, a zwłaszcza Polsce czas na przygotowanie obrony). Obawiam się że w obecnej sytuacji i kontekście imperialnych planów Putina sytuacja może wyglądać podobnie - wszyscy mogą zapłacić ogromną cenę za ten niemiecko-ukraiński szwindel. I takie drobne pytanie: skoro Zełenski zdradził Polskę to czy warto było tak pomagać Ukrainie? Zdecydowanie TAK! Gdyby Mateusz Morawiecki w 2022 roku zachował się tak jak Ewa Kopacz w roku 2014 to Ukraina błyskawicznie by upadła, a Polska miała do obrony przed Rosją granicę praktycznie od Bieszczad do Świnoujścia - tego by nie obroniło ani 500 ani nawet 5000 Himarsów. 

Trzy zdania na temat wpadek polskiego wojska wobec wlatujących w nasze terytorium rakiet i śmigłowców. Opisałem to dokładnie w artykule Pożegnanie ojczyzny. Przegraliśmy, nie łudźmy się, to koniec. Nie mam w tym temacie nic więcej do dodania. 

https://www.salon24.pl/u/ojciec1500/1338444,pozegnanie-ojczyzny-przegralismy-nie-ludzmy-sie-to-koniec


Wybiegając w przyszłość nic nie zmieniam w moim artykule Moja ostatnia prognoza, czyli czego się spodziewać po takim exposé Donald Tusk będzie próbował zmienić Polskę w państwo nazistowskie spajane nienawiścią do PiS-u. Będzie się w tym celu posługiwał przede wszystkim propagandą, ale także punktowymi pokazami siły i brutalności mającymi dać radość nazistowskiej gawiedzi i zastraszyć normalnych, niezgadzających się z takimi metodami ludzi - pierwszy przykład to uwięzienie Kamińskiego i Wąsika. Czyli będzie podobnie jak w latach 2007-2015, tylko propagandy będzie jeszcze więcej, a pokazów terroru, siły i brutalności jeszcze dużo, dużo więcej. Po 400 dniach (maksymalnie dwóch latach) ucieknie do Brukseli zostawiając na głowie Kosiniaka - Kamysza rozedrgany kraj na krawędzi wojny domowej w którym antydemokratyczne zmiany poszły tak daleko, że niemożliwa już jest realna zmiana władzy na drodze wyborów. To czy dojdzie do wojny domowej (a w jej konsekwencji do ataku Rosji na Polskę) zależy od tego czy Kosiniak - Kamysz będzie już tak bardzo umoczony w przestępstwa tuskowego reżimu, że nie będzie mógł się wycofać, czy też zachowa tyle asertywności i w miarę czystego konta, aby w momencie przesilenia powiedzieć "no dobrze, nie będę ginąć za Tuska, przechodzę na stronę NARODU i (prawdopodobnie w tym momencie już częściowo uwięzionego i zdelegalizowanego PiSu - rozliczmy zbrodnie Tuska, tylko zróbmy to z głową, nie tak jak tamci "rozliczali" PiS". I przyznam się, że jestem tutaj raczej pesymistą.  

https://www.salon24.pl/u/ojciec1500/1345238,moja-ostatnia-prognoza-czyli-czego-sie-spodziewac-po-takim-expos 

Niczego nie żałuję

W ostatnich ośmiu latach mojego prowadzenia bloga nie było niczego, czego mógłbym się wstydzić. W jeszcze wcześniejszych latach (2008-2015) były dwa incydenty, kiedy dałem się "wkręcić". Za pierwszym razem dałem się nabrać na bajeczkę o niedoświadczonym nawigatorze, który odczytywał wysokość nie z tego wysokościomierza co trzeba. Bajeczka ta okazała się całkowitym kłamstwem, a za to, że dałem jej wiarę na swoim blogu wielokrotnie przepraszałem Rodzinę i Przyjaciół ś.p. kapitana Artura Ziętka. Drugi przypadek był trywialny - również w początkowym, bardzo naiwnym etapie prowadzenia bloga (jeszcze zanim przeniosłem się z forum Niepoprawni.pl na Salon24) dałem się tuskistowskiej propagandzie wkręcić w wiarę artykułowi streszczającemu wypowiedź Cezarego Kaźmierczaka w taki sposób jakby był nieludzkim wyzyskiwaczem którego razi to, że pensja minimalna zostanie podniesiona i pracownicy zaczną ciut lepiej zarabiać i opisałem to na swoim blogu. Później poznałem korespondencyjnie Pana Czarka. Rzeczywiście przedsiębiorca z liberalnymi poglądami gospodarczymi, ale także zwolennik "work-life balance" i wielki patriota. Połączył nas wspólny wróg - zaprzyjaźniliśmy się w czasie gdy Yair Lapid rozpętał izraelską kampanię propagandową przeciw Polsce i przeciw pamięci naszych Rodziców i Dziadków - polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Przeprosiłem Pana Czarka za tamten wcześniejszy artykuł. 

Więcej blogerskich grzechów nie pamiętam. Niczego więcej nie żałuję. No, prawie niczego. ŻAŁUJĘ STRACONEGO CZASU POŚWIĘCONEGO NA PISANIE ARTYKUŁÓW I DYSKUSJE POD NIMI. Gdybym wiedział, że Tusk i tak dojdzie do władzy, Kaczyński i tak nie posłucha dobrych rad, czym Tuskowi w tym dojściu pomoże, a osoby które chciałem uchronić przed zrobieniem tego świństwa zupełnie zlekceważą moje przestrogi i zagłosują na nazistów Tuska i ich koalicjantów, to olałbym pisanie i spędził więcej czasu z Dziećmi, zaś czas poświęcony na samorozwój w dziedzinie politologii poświęciłbym na samorozwój w innych dziedzinach: programowania, muzyki, żeglarstwa, turystyki, lotnictwa... Ale wtedy nie mógłbym powiedzieć z czystym sumieniem, że ZROBIŁEM WSZYSTKO CO W MOJEJ MOCY, ABY TO SZALEŃSTWO POWSTRZYMAĆ. 

Nigdy nie chwaliłem rządu PiS za coś, co uważałem za błąd (opisane wcześniej dwie serie błędów z lat 2019 i 2020) lub za czyn moralnie zły (np.: fatalna konferencja z pokazywaniem zdjęcia faceta kopulującego z krową lub bredzenie Suskego, że Zdanowska nawet jeśli wygra wybory, to z powodu problemów z prawem nie będzie mogła zostać Prezydentem Łodzi - jedno i drugie uważam za typowo "platformerskie metody" których ABSOLUTNIE NIE POWINNIŚMY STOSOWAĆ). W opisanych w poprzednim zdaniu przypadkach nie wahałem się umieścić w swoich artykułach stanowczej krytyki błędów lub zachowań moralnie niegodnych. 

Nigdy nie popadałem w skrajność. Nigdy nie byłem antyszczepionkowcem i nie miałem dla tych niebezpiecznych kłamstw żadnej litości. Ale też nigdy nie popadałem w drugą skrajność: nie nawoływałem do szczepień w końcowej fazie epidemii, kiedy wirus już był prawie niegroźny (a co niektórzy domagali się wtedy wprowadzenia szczepień obowiązkowych), nie straszyłem Omicronem (bo z matematycznego punktu widzenia ta mutacja MUSIAŁA MIEĆ bardzo dużą zaraźliwość i bardzo małą śmiertelność... a co niektórzy straszyli). Nie namawiałem do odebrania niezaszczepionym praw, choć antyszczepionkowe kłamstwa wyrządzały takie szkody i zabijały tylu ludzi, że przynajmniej antyszczepionkowcom należało zabrać głos... co czyniłem - każde wklejenie pod moim artykułem linku do strony "tylko dla przebudzonych" (czytaj: "nawiedzonych") oznaczało wysłanie ostrzeżenia i usunięcie komentarza, a recydywa oznaczała zablokowanie recydywisty. Nie popierałem większości działań Niedzielskiego, ale popierałem większość działań Szumowskiego. Tylko trzy z nich post factum uważam za błąd: niewysłanie dzieci do szkół w końcówce maja i czerwcu 2020 (wtedy wiedzielibyśmy jak ten wirus roznosi się w szkołach), niezniesienie wszelkich ograniczeń (np.: obowiązku noszenia maseczek w sklepach) na lato 2020 (wtedy więcej osób nabyłoby odporność przechodząc COViD bezobjawowo) i przede wszystkim odejście ze stanowiska Ministra Zdrowia (następca był fatalny). W sprawie jednej decyzji twardo krytykowałem jednego z moich byłych najlepszych pracodawców PGL Lasy Państwowe za zakaz wstępu do lasu, który ta firma wprowadziła w związku z zagrożeniem pożarowym (było wtedy ogromne - jako programista przed laty stworzyłem Krajowy System Informacji o Pożarach Lasów, który stał na tym samym serwerze co Mapa Zagrożenia Pożarowego - wiosną 2020 cała była na czerwono), a egoistycznie nie wzięła na siebie odpowiedzialności za tę decyzję, tylko zrzuciła ją na kark Ministerstwa Zdrowia. 

Jako bloger mam czyste sumienie. Czyste w sensie niesplamione, a nie "nieużywane". 

CREDO

  • Wierzę, że ludzi dobrej woli jest więcej i dobro ostatecznie zwycięży... choć czeka nas bardzo trudny czas. 
  • Wierzę, że Tuskowi nie uda się przekształcić Polski w państwo nazistowskie spojone nienawiścią do PiS-u. 
  • Wierzę, że nie uda mu się nas całkowicie unicestwić, złamać ani zamknąć w gettach obejmujących wszelkie dziedziny tak, jak zepchnął nas do getta w sferze kulturalno-rozrywkowej i medialnej.
  • Wierzę, że Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik są NIEWINNI, choć wiem, że śledztwo w sprawie tzw. "afery gruntowej" zawierało wiele błędów wynikających głównie z tego, że było CELOWO SABOTOWANE (o czym świadczy jego finał), a prawdopodobnie było wynikiem CELOWEJ PROWOKACJI mającej uderzyć w rząd PiS i jego koalicjantów i osoby sabotujące to śledztwo są tak "nietykalne" że krytyka jednej z nich kosztowała Jana Rokitę utratę dorobku życia i dożywotnich przychodów, a wykrycie pozostałych i powiązań między nimi kosztowało Andrzeja Leppera życie (NIE WIERZĘ W JEGO SAMOBÓJSTWO - TAK SAMO JAK W SAMOBÓJSTWO GENERAŁA PETELICKIEGO). 
  • Wierzę że tak samo jak niedopuszczalne było propagandowe rozbudzanie nienawiści Niemców do Żydów (choć część zarzutów pod adresem części Żydów była trafna) tak samo niedopuszczalne jest ta nienawiść do polityków i wyborców PiS, którą Tusk i jego propaganda wtłaczają do głów i serc mieszkańcom Polski.
  • Wierzę, że zwycięstwo jest po stronie przyszłej antytuskistowskiej koalicji... choć mam świadomość, że jak długo tacy psychopaci jak Hitler i Tusk, Himmler i Giertych, Goebbeli i Palikot etc... chodzą po ziemi, tak długo stwarzają oni ryzyko ponownego podburzenia tłumu hasłem, że zagrożeniem są "ci drudzy" (Żydzi, pisiory, Kaczyński) więc ta historia prawdopodobnie zakończy się tragicznie - dla psychopatów lub najpierw dla ich ofiar... a później też dla psychopatów. 
  • Wierzę, że Polska zasługuje na rządy jeszcze lepsze niż rząd PiS w okresie kiedy wyniósł Polskę na piedestał (czas pomocy walczącej Ukrainie). 
  • Wierzę, że Polacy zasługują na przywódcę lepszego niż niefrasobliwy w słowach i nieporadny w działaniach Jarosław Kaczyński lub nieasertywny w działaniach wobec UE Mateusz Morawiecki. 
  • Wierzę w siłę CZŁOWIECZEŃSTWA oraz w ogromną moc WIARY, NADZIEI I MIŁOŚCI, które ocaliły moją Babcie i Mamę (więc pośrednio stworzyły podstawy do mojego życia) z beznadziejnej sytuacji, kiedy po donosie i wkroczeniu Niemców do mieszkania udało Jej się ocalić nie tylko Siebie i swoje Dzieci, ale także ukrywanego i karmionego Żyda, a przede wszystkim właśnie WIERNOŚĆ WIERZE. 
  • Wierzę, że zawsze warto starać się być dobrym człowiekiem i postępować zgodnie z własnym sumieniem - nawet jeśli niekiedy nie wiemy czy to co zrobimy będzie dobrym czy złym rozwiązaniem (np.: kiedy dysponujemy deficytowym zasobem i możemy go użyczyć tylko jednej osobie lub rodzinie, jak MIESZKANIE W CZASIE KIEDY PRZYBYŁO DO POLSKI MAKSIMUM UCHODŹCÓW Z UKRAINY) i nie wiemy, czy nasze dobro nie zostanie wykorzystane przez innych w złym celu. 
  • Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego .......................................................................

Dlaczego "Ojciec 1500 +"? Z czystej przekory, na złość tym, co widzą w nas "patologię". Błędem, jaki popełniłem prowadząc mój wcześniejszy blog polityczny (Peacemaker) było wdawanie się w dyskusję z trollami i hejterami. Dlatego tutaj przyjmę radykalną strategię wobec osób rozwalających dyskusję i naruszających dobra innych - będę usuwał drastyczne komentarze, banował trolli i hejterów, a omentarze najbardziej ośmieszające hejtera pozostawiał dla potomności ku przestrodze (o nile nie naruszają prawa i dóbr osobistych. Jeśli chcecie mnie tu wkręcać w swoją spiralę nienawiści, to odpuśćcie sobie. "I got a peaceful easy feeling" jak to śpiewała moja ulubiona grupa The Eagles i nie mam zamiaru tego popsuć ani zmieniać.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka