Z perspektywy "Docenta" ...
Ludzie to głupieją szybko i masowo – trzeźwiejąc pojedynczo i bardzo powoli. I może właśnie tak - ukradkiem i bez fanfar - wrócą do nas (i do świata żywych), te miliony wyrolowanych oraz szkodzących sobie i krajowi politycznych zombies, czyli lemingów?
31 obserwujących
29 notek
38k odsłon
  766   4

To dlatego „Bruksela” dąży do likwidacji Polski – 5

Bo takie są niestety wymogi geopolityki ... i tylko nasza własna siła w połączeniu z siłą sojuszników mających własny wymierny interes w naszym dalszym istnieniu - może zapewnić nam bezpieczną przyszłość ...

Bo niestety - my zawsze będziemy na celowniku możnych tego świata, rojących o jego opanowaniu i aspirujących do rządzenia wszystkimi oraz do rabowania wszystkich naszych zasobów ...

To już piąta część cyklu „W rotszyldowskiej Europie”:

1 - To-rotszyldowie-nam-dziś-zagrażają-a-nie-Berlin-czy Bruksela

2 - Oto-twoje-miejsce-robaczku-w-rotszyldowskim-świecie

3 - Czy-z-rotszyldowskiego-matrixa-da-się-jeszcze-uciec?

4-1 - Antypolski alfabet dzisiejszych rotszyldów - od "A" do "B"

4-2 - Antypolski alfabet dzisiejszych rotszyldów - od "C" do "O"

4-3 - Antypolski alfabet dzisiejszych rotszyldów - od "P" do "Z"

A efektem masowego prania europejskich mózgów w pożądanym „postępowym, nowoczesnym i rewolucyjnym kierunku” ma być brak naszego sprzeciwu i oporu wobec wykreowania wielkiej, tym razem już ostatecznej euroutopii - prawdziwego raju na ziemi ...

image

Ale jak dotąd - to aby "dostać się do raju" - to najpierw zawsze trzeba umrzeć ... A ponadto, to w każdym raju musi się też znaleźć co najmniej jeden wąż - ciekawe, kto też będzie tam spełniał jego rolę...?

A ta dzisiejsza euroutopia dąży do odgórnego, arbitralnego - ponad głowami Europejczyków i bez pytania nas o zdanie (bo przecież dobrze je znają!!!) - utworzenia jednolitej, bezwzględnej i zamordystycznej socjalistycznej eurofederacji, czyli jednolitej administracji kontrolującej i nadzorującej wszystkie „lokalne europlemiona”, na poszczególnych „terytoriach etnicznych” - czyli „tubylców” - tak irytujących brukselskie eurokadry.

A ta eurofederacja to ma powstać od Lizbony aż co najmniej po Ural - na gruzach wszystkich państw narodowych i po ich likwidacji - być może i siłowej, gdy już zawiedzie brukselska „perswazja finansowa i ekonomiczna”, i wtedy "trzeba"  będzie posłużyć się „armią europejską”…

Bo Polska razem z pozostałymi krajami unijnymi po prostu ma zniknąć z mapy rotszyldowskiej Europy, która ma bezustannie rosnąć, by coraz więcej krajów i narodów wpadało do ich saka, aby ta ich wymarzona przyszła socjalistyczna eurofederacja (jako jeden z planowanych 10 regionów świata bezpośrednio pod ich RZĄDEM ŚWIATOWYM) była jak największa.

I dlatego dziś nie zanosi się na kompromis ani w polskiej (ani w unijnej!!!) polityce, bo nie ma do tego żadnych przesłanek, skoro osią konfliktu jest spór egzystencjalny i cywilizacyjny. Bo albo Polska będzie dalej istnieć, albo Jej po prostu „u rotszyldów” na pewno nie będzie.

image
Bo dziś w Polsce mamy jedynie partię entuzjastycznie i nieodwołalnie probrukselską oraz partię coraz bardziej brukselsko-sceptyczną (i jednocześnie coraz bardziej propolską), a reszta sceny politycznej to niewiele znaczące didaskalia. A podział na PIS i antypis powinien nam tutaj szalenie ułatwiać orientację …

A probrukselska znaczy prorotszyldowska (czyli kierująca się rotszyldowską, a nie polską racją stanu!!!), bo to właśnie antynarodową, rewolucyjno-utopijną agendę rotszyldów dziś realizuje biurokracja brukselska oraz jej dobrze zdefiniowane narzędzia polityczne w poszczególnych krajach unijnych.  

image


Chcecie do tego mieć tu hebrajski jako język urzędowy, bo to przecież dziś jedyny „powszechny, współczesny, żywy i dynamiczny język” (bo przecież ani łacina, ani greka, prawda?), który w dodatku „w 100% jest neutralny i żadnego narodu ani regionu europejskiego dziś nie faworyzuje” ...? Znacie „lepszego i równie naturalnego kandydata” ...???

Ale to nie będzie tak, że bez znajomości hebrajskiego od razu nic nigdzie nie załatwisz ani nie przeczytasz żadnego pisma urzędowego - tylko na pierwszym etapie tej "euro-reformy" każdy kandydat na lokalnego urzędnika czy policjanta lub wojskowego wyższego szczebla będzie musiał wykazać się znajomością co najmniej dwóch języków –„lokalnego narzecza” i tego paneuropejskiego, brukselskiego... którym być może będzie jednak esperanto?

A nieuniknioną „śrubę to przykręci się” lokalsom trochę później, gdy już cała lokalna biurokracja będzie działać „jak jeden mąż” i bez szemrania natychmiast wypełni każdy rozkaz i każdą dyrektywę "Brukseli"...

Podobnie kombinowali z Judeopolonią w czasach I. wojny światowej - urzędnicy w tym ich wyimaginowanym państwie też przecież mieli być dwujęzyczni... 

Bo rotszyldowskie plany i zamierzenia to rozpisane są na dekady, pokolenia i stulecia. Ale nas (w"naszych"? szkolach) nie uczy się rozumowania takimi kategoriami i w obliczu ich dobrze przemyślanej, dobrze przygotowanej i starannie "rozpisanej na głosy" ekspansji - jesteśmy jak te dzieci we mgle…

Podobnie kombinują teraz ze szczepionkami - gotując tę żabę równie powoli - i to raczej nie pierwsze dawki mają nam poważnie zaszkodzić, ale potencjalnie dopiero te następne… Bo ci „nasi dobroczyńcy i filantropi”  to jednak wcale a wcale nie chcą naszego dobra, a nawet wprost przeciwnie …

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale