z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
83 obserwujących
442 notki
877k odsłon
2822 odsłony

"Święty" Paweł Adamowicz

Wykop Skomentuj148

Stołeczne władze, wraz z żoną i bratem zmarłego prezydenta Gdańska oraz obecną prezydent tego miasta Aleksandrą Dulkiewicz, odsłoniły w piątek w śródmiejskim parku Tadeusza Mazowieckiego Aleję Pawła Adamowicza. Wcześniej, 13 stycznia, w Gdańsku,  uroczyście nadano imię alei Pawła Adamowicza, inwestycji, która powstawała pod roboczą nazwą Nowa Bulońska Północna.


Otwarcia jak to otwarcia, ale przy okazji tych uroczystości - typowo świeckich - padły słowa, które mogą wprawić w zdumienie. Oto kilka charakterystycznych zdań, które można bylo usłyszeć:
-"Ta droga powstała też nie bez opóźnień, za które zbieramy czasami od państwa baty. Ale warto podejmować taki wysiłek jak budowa Alei Pawła Adamowicza, która świadczy o wizjonerstwie naszego prezydenta, myśli dalekosiężnej” – wyznała Dulkiewicz w Gdańsku.
 - "Idee Pawła miały charakter glokalny, bowiem on myślał globalnie, a działał lokalnie. Nie prowadził polityki krótkowzrocznie, nie był zainteresowany szybkim osiąganiem celów. Miał wizje sięgające daleko w przyszłość" - podkreśliła w Warszawie żona Pawła Adamowicza, europosłanka Magdalena Adamowicz.
-  Piotr Adamowicz, starszy brat zmarłego i poseł Koalicji Obywatelskiej, podkreślał m.in., że Gdańsk jest nie tylko miastem wolności, lecz także solidarności.
-  Małgorzata Kidawa-Błońska wskazywała natomiast, że jedne z ostatnich słów Pawła Adamowicza mówią o tym, że dobrem trzeba się dzielić. "O tym trzeba pamiętać: ludzi trzeba szanować, z ludźmi trzeba rozmawiać, w każdym trzeba znaleźć coś dobrego i taki był Paweł Adamowicz" - mówiła.
- "Nigdy nie zapomnimy, że Gdańsk-Warszawa to wspólna sprawa" - powiedział Rafał Trzaskowski.
- Aleksandra Dulkiewicz podczas uroczystości w Warszawie wskazywała na związki między Pawłem Adamowiczem a Tadeuszem Mazowieckim. Od dziś, dodała, znów są razem. "Wiele bym dała, by usłyszeć, o czym dzisiaj rozmawiają" - powiedziała.


Przyznam, że starałem się bardzo odszukać w pamięci podobną aberrację wydarzeniową w najnowszej historii Polski i ... nie znalazłem. Mamy bowiem do czynienia z upamiętnianiem zamordowanego przez niezrównoważonego psychicznie kryminalistę prezydenta dużego miasta, na którym ciążyły poważne zarzuty natury kryminalnej i skarbowej. Czytając natomiast zacytowane powyżej natchnione wyznania, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż Paweł Adamowicz to jakiś święty, który już powinien być kanonizowany i polski "superhero", przed którym klękajcie narody.


Im dalej jest od tragicznej śmierci Adamowicza, tym bardziej blask jego chwały nabiera aberracyjnej światłości, zmierzając wręcz do "religii" obozu "antypis" i środowisk lewicowych. Zastanawiająca jest w tym niezwykła umiejętność tworzenia antyklerykalnej histerii -  od wyszydzania wartości i wiary osób wierzących, do kreowania rangi świętych dla zwykłych urzędników państwowych. Pół biedy - bo można by temu przyklasnąć - gdyby owa "świętość" była nagrodą za wybitne osiągnięcia, ale okazuje się, że do "świętości" wystarczy mieć nieszczęście bycia ofiarą ataku nożownika. Problem w tym, że niewinnych niczemu, anonimowych ofiar psychopatycznych nożowników jest w Polsce dużo - no to może zacznijmy nadawać ulicom, placom i alejom ich imiona. Bo inaczej pozostaje tylko czekać na projekt kościoła pod wezwaniem "Pawła Adamowicza, męczennika za Gdańsk”.


Śmierć prezydenta Gdańska była przykra i godna potępienia, ponieważ nikt nie powinien  umierać przedwcześnie w takich okolicznościach. Ale grozę budzi hipokryzja i będący na granicy śmieszności powstały "kult Adamowicza", z którym mamy do czynienia. Do tego dochodzi skundlenie niektórych mediów, które temu żałosnemu spektaklowi patronują i na dokładkę  próbują wszystkim  wmówić, że ta śmierć była wynikiem mowy nienawiści czyli politycznej wojny polsko-polskiej. Morderstwo polityczne? W takim razie nasuwa się pytanie: ile czasu te media poświęciły zabójstwu Marka Rosiaka,  którego sprawca - całkowicie poczytalny - chwalił się, że chciał zabić J. Kaczyńskiego, tylko nie był w stanie? Nikt nie widział całodobowych informacji na ten temat, ponieważ uderzałoby to w ówcześnie sprawującą władzę PO. Koniec.Kropka.
 
 
 I nikomu nie przyszło do głowy, żeby na śmierci Rosiaka budować religię i organizować uliczną żenadę przy okazji otwierania nowych dróg. Jak widać jednak, od normalności do aberracyjnej śmieszności jest tylko krok.
 
 


Wykop Skomentuj148
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka