z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
77 obserwujących
425 notek
820k odsłon
4310 odsłon

Kampanii nie ma i nie będzie

Wykop Skomentuj228

Marcin Mastalerek, były poseł i były rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, rozmawiał o wyborach prezydenckich i kampanii Andrzeja Dudy z Konradem Piaseckim w "Rozmowie Piaseckiego Kampania 2020” na antenie TVN24. Były rzecznik PiS stwierdził, że "ciężko wyciągać wnioski z błędów po zwycięstwach” i ocenił, że "nie jest dobrze”.


Według Mastalerka, PiS miało słabe kampanie – zarówno europejską, samorządową jak i parlamentarną, mimo, że były one zwycięskie. Postawił tezę, że w tych wyborach parlamentarnych możliwe było do osiągnięcia 50% i problem jest głębszy. Otóż po tych wygranych PiS nie wyciągnęło wniosków ze złych kampanii i dzisiaj to wszystko się nawarstwiło i - niestety - prezydent może paść ofiarą tego niewyciągania przez obóz władzy błędów. Wskazał przy tym na ewidentny błąd polegający na tym, że kilka dni po oficjalnym ogłoszeniu daty wyborów prezydenckich, Sejm zajmuje się  pieniędzmi na TVP, co w istocie jest samobójem i szczodrym prezentem dla opozycji.


Nie mam ochoty zajmować się polemiką z Mastalerkiem. Facet, uważany za jednego z autorów sukcesu Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich 2015, bez wątpienia nakryłby mnie czapką - należy raczej przyjąć, że wie co mówi, chociaż motywy tak stawianych tez to już "inna inszość": Mastalarek ma powody, żeby na PiS się odgryzać.


Warto jednak przy tej okazji spojrzeć na toczącą sie kampanię z szerszej perspektywy, choćby dlatego, że tej kampanii praktycznie nie ma. To nie jest kampania poszczególnych kandydatów, na razie - a nic właściwie nie wskazuje, żeby miało być inaczej - kampanię zdominował hejt i czerskie wrzutki, czyli wszystkie najgorsze wzorce zaczerpnięte wprost od Janusza Palikota, wyprodukowane zresztą pod czujnym okiem jego politycznego patrona, który później zrobił karierę w Brukseli. Nie przypadkiem też ów patron, dosyć już wyraźnie zamierza podsycać hejterski ogień i pociągać za sznureczki, którymi jest oplątana plastikowa lala kandydująca na urząd prezydencki. Sztabowcy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej dali już jasny sygnał, że ten wyścig wyborczy ma być oparty o skrajnie negatywne emocje i skojarzenia, Tusk ma ten przekaz uwiarygodnić, a może raczej wygładzić, bo negatywny przekaz nie jest przez ogół Polaków dobrze przyjmowany. Gra to ryzykowna, ale nie może być inaczej, skoro mierność Kidawy aż kłuje w oczy, a Bronisław Komorowski jawi się przy kandydatce POKO jako polityk wielkiego formatu.


I tak słyszymy coraz śmielej opowieści z mchu i paproci, jak to szefowa kampanii Andrzeja Dudy, niczym nocny wampir, napada i gryzie ponad stukilogramowego osiłka i w zasadzie jest niespełna rozumu, prezydent to istny Casanova, bohaterką mediów jest dziewczyna prześladująca prezydenta, a ludzie, którzy na spotkaniach z mieszkańcami dziękują Dudzie za zmiany, które parafował, są podstawieni, względnie zblatowani z obozem PiS. Ten brukowy przekaz oparty jest na klasyce manipulacji medialnej: zaburzeniu perspektywy wydarzenia, kontekstu i przenoszenia odpowiedzialności, budowaniu negatywnych skojarzeń oraz uwielbianej przez czerskich przebudowie pojęć. Na zaledwie okruchach faktów, które dowolnie się interpretuje, powstaje asymetria w relacjonowaniu wydarzeń, a całość daje efekt taki, w którym Matka Teresa z Kalkuty mogłaby "robić" za ladacznicę albo oszustkę.  Dla ludzi rozumnych żadna manipulacja nie przykryje rzecz jasna fałszu, ale to nie przeszkadza obozowi III RP podejmować kolejnych prób - coraz bardziej bezczelnych i zuchwałych. Niechęć do PiS staje się na tyle dużym motorem napędowym, że do działań dołączają nawet osoby, które na co dzień potrafią pleść w kółko banały o przemocy wobec kobiet - dziś haniebnie komentują przypadek kobiety, która broniła się przed napastnikiem. Wszystko tylko dlatego, że istnieje szansa, że jakiś odsetek wyborców "łyknie" te historie i odreaguje 10 maja przy urnie wyborczej.


Obóz III RP w tej pokręconej logice jest jeszcze bardziej zdeterminowany i bezwzględny niż w roku 2015 - wtedy można było jeszcze mówić o jakimś umiarze i klasie zachowań. Dziś zasoby polityczne, personalne i finansowe nie są dużo mniejsze niż przed pięcioma laty, do tego doszła świadomość, że to bój może być ostatni i jest to rzeczywista gra o tron, a nie miejsce pod żyrandolem. Desperacja podejmowanych prób będzie zresztą tym większa, im dłużej w sondażach nic nie drgnie - a prognozy są dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej są kiepskie i mało optymistyczne.

Co z tego wynika? Otóż to, że kampanii nie ma, nie będzie i Andrzej Duda nie rywalizuje z kandydatami - Andrzej Duda walczy z potężnym uderzeniem hejtu, na skalę dotąd niespotykaną. To uderzenie, które ma zburzyć pro-polskie fundamenty tej prezydentury. Co to oznacza - chyba tłumaczyć nie muszę. Ale też - nie podpierając się wcale Mastelerkiem - wymagać od PiS i Andrzeja Dudy perfekcjonizmu w uprawianiu przedwyborczej polityki i bycia zawsze o krok  przed atakami hejtu. To musi oznaczać koniec z nadstawianiem policzka do bicia.


Wykop Skomentuj228
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka