Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
151 obserwujących
671 notek
1529k odsłon
  999   2

Z chipów się śmiejecie? To przeczytajcie...

Na początku "wyszczepiania" covidowego pojawiła się plotka, jakoby w wstrzykiwanych preparatach znajdował się maleńki mikrochip, będący rodzajem biochipa, wynalezionym przez Microsoft Billa Gatesa. Plotkę szybko i skutecznie wyśmiano, uzasadniając śmiech choćby tym, że współczesna technologia nie jest jeszcze w stanie wyprodukować chipa, który przeszedłby przez igłę strzykawki. I chociaż skład preparatu do dziś pozostaje tajemnicą, trudno prześmiewcom nie przyznać racji. Ale to im właśnie dedykuję poniższy artykuł.


W 1989 roku włoski, katolicki miesięcznik "Chiesa Viva" poinformował, że w Brukseli, w siedzibie ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) znajduje się superkomputer, służący do oznakowania wszystkich ludzi ze świata uprzemysłowionego, zwany BESTIĄ (Brussels Electronical Accounting Surveying Terminal)”. Autor lub autorka tekstu sugeruje wyraźnie, że taka nazwa komputera była świadomym, zuchwałym i urągliwym nawiązaniem do tekstu z Apokalipsy św. Jana. Każda z "oznakowanych” osób miała w tym superkomputerze swój unikalny cyfrowy numer, zaczynający się od wspólnej dla wszystkich grupy cyfr 666. To, z kolei, jak skwapliwie uzupełnia autor (lub autorka) związane jest, rzecz jasna, z kolejnym tajnym projektem. Tym razem to LUCID (Logical Universal Communications Intractive Databank), zakładający zebranie w jednym centralnym komputerze wszystkich możliwych danych o każdym mieszkańcu naszej planety. W LUCID wymagane jest obowiązkowe posiadanie Universal Biometric Card, czyli uniwersalnej karty biometrycznej: wszczepionego pod skórę biochipa. Czy BESTIA z Brukseli istnieje nie wiem, być może to wymysł na miarę chipa w strzykawce, ale w tym temacie raczej nikt się nie śmieje i  raczej coś jest na rzeczy. Zresztą LUCID, w nieco zmodyfikowanej formie całkiem oficjalnie funkcjonuje w Chinach.


Czym jest biochip? Otóż, nie jest to bynajmniej przykład działania magii rodem z Hogwartu, lecz proste urządzenie elektroniczne: nadajnik mający głównie na celu identyfikację różnych obiektów, w tym ludzi i zwierząt (RFID), lub też ich lokalizację drogą radiową (na przykład podczas migrowania różnych gatunków zwierząt).  Za autora biochipów uważany jest Thomas W. Heeter, który w marcu 1999 r. w Houston opatentował swój wynalazek (nr 5.878.155) i nadał mu następujący opis: "sposób weryfikacji ludzkiej tożsamości podczas uczestniczenia w elektronicznej transakcji handlowej”. Ale mamy rok 2022 i badania dotyczące biochipów wyprzedziły wynalazek Heetera o kilka epok. Wiele laboratoriów w świecie prace na biochipami traktuje jak priorytet, a ze skąpych informacji dotyczących tych badań wynika, że naukowcom udało się już odwzorować, aż 15 ludzkich narządów na biochipach. Premierowym biochipem było płuco. Było wielkości dysku, a składało się z dwóch kanałów, górnego i dolnego. Górny kanał wypełniony powietrzem, wyłożony został ludzkimi komórkami nabłonkowymi pęcherzyków, natomiast ten dolny, wyłożony był komórkami naczyń krwionośnych oraz przepływającego w nim roztworu, zawierającego białe krwinki. Ideą jest, żeby  biochipy umożliwiały sterowanie tymi organami: namnażaniem komórek, regeneracją, intensywnością działania itp. Następnym wyzwaniem jest miniaturyzacja biochipów: źródła podają, że dziś mają one wielkość ziarenka ryżu, ale to na pewno nie jest ostatnie słowo inżynierów.


Jednym z najbardziej obrazowych przykładów technologii medycznych z zastosowaniem biochipów są... mechaniczne kończyny, które przywracają do społeczeństwa osoby, które ręce bądź nogi straciły w wypadkach. Pamiętać należy także o wszelakiej maści aparatach słuchowych, rozrusznikach serca czy wciąż trwających pracach nad bionicznym okiem. Wszystko to gruncie rzeczy czyni z człowieka hybrydą żywego organizmu i maszyny. O tym, jakie konsekwencje rodzi takowa definicja oraz jaki praktyczny wymiar mają tego typu "wynalazki", świetnie pokazała gra video "Cyberpunk 2077", ze swoim miastem przyszłości Night City.

*****

W Night City modyfikacje ciała nie są możliwością, są wylansowaną modą a nawet koniecznością – trudno spotkać kogoś, czyje ciało nie zostało wzmocnione technologicznymi "udoskonaleniami”. Czasem niemal całe jest zmodyfikowane, a jego poszczególne elementy zastąpione, przez co trudno dojść, czy mamy już do czynienia z maszyną, czy jeszcze z człowiekiem. Te dylematy wydają się jednak w zarysowanym świecie nieistotne, nikt nie zwraca uwagi na upiorność ludzkich twarzy. Można odnieść wrażenie, że nastąpiła tu jakaś odwrotność zjawiska określanego doliną niesamowitości: to podobieństwo ludzi do maszyn niepokoi gracza. Ripperdok, swego rodzaju chirurg, za odpowiednią opłatą może "ulepszyć” wszystko, od sieci neuronalnej i systemów operacyjnych ( bo człowiek ma zaimplementowany system operacyjny), przez układ kostny, skórę, oczy, po dodatki (ludzie mogą  sobie wszczepić nawet ostrza i inne bajery w ramiona).

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale