Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
153 obserwujących
693 notki
1569k odsłon
  1719   3

Eh, ta rusofobia...

The Guardian opublikował wyniki sondażu na temat postaw wobec Rosji na całym świecie. Polska okazała się najbardziej rusofobicznym krajem, gdzie 87% badanych Polaków ma negatywny stosunek do Rosji. Ranking rusofobów wygląda tak:

1. Polska – 87%
2. Ukraina – 80%
3 .Portugalia – 79%
4. Szwecja – 77%
5 .Włochy – 65%
6. Wielka Brytania – 65%
7. USA – 62%
8. Niemcy – 62%


"Rusofobia w Polsce bierze się z potrzeby posiadania wroga, bo daje ona poczucie jedności "- uważa politolog i znawca Rosji prof. Andrzej de Lazari: "W Polsce przeraża mnie narastająca rusofobia, która jest bardzo niesprawiedliwa. Bierze się ona z potrzeby posiadania wroga, bo wróg jednoczy. Gdybyśmy mieli wroga z kosmosu, to czy byłby jakiś problem na świecie? Wszyscy bylibyśmy braćmi" - mówi prof. Lazari, który kieruje Katedrą Europy Środkowej i Wschodniej na Uniwersytecie Łódzkim. Jak tłumaczy, w obecnej rzeczywistości społeczno-politycznej w Polsce nie wypada za wroga uznawać Żydów lub Niemców, dlatego stali się nim Rosjanie. W świadomości społecznej Polaków funkcjonuje także (trudno określić od jak dawna) przekonanie o braku przynależności Rosji do Europy czy też - ujmując rzecz ściślej - europejskiej wspólnoty polityczno-kulturowo-tożsamościowej. Rosyjskość, jako swojego rodzaju forpoczta etnicznej (i nie tylko) "wschodniości", znajduje się według wielu poza nawiasem europejskiej aksjologii.


Ksenofobiczna klasyfikacja słowiańskiego sąsiada ze wschodu idzie w parze z samookreśleniem Polski jako kraju przynależącego do zachodniego kręgu wartości, zatem – kraju o wyższym statusie cywilizacyjnym. Problem rusofobicznej histerii postrzegany w powyższej perspektywie, ogniskuje się w sferze daleko idących uogólnień – podstawowe wartości Zachodu to rzekomo "kultura i cywilizacja”, podczas gdy Wschód znamionują analogicznie "brak kultury, antycywilizacja”, a także chamstwo, dzikość, bandytyzm czy też bardziej szczegółowe postrzeganie: "niechlujne kacapy, odrażający brudni i źli, wiecznie pijani i cuchnący gnojem"


Ale tezy prof. Lazari to tylko jedna strona medalu. Druga jest chyba dużo bardziej skomplikowana, bo w Polsce rusofobia stała się zjawiskiem powszechnym i pewną modą, nad której zasadnością nikt się już właściwie nie zastanawia. Rusofobia w Polsce nasilała się od czasów opuszczania Polski przez wojska radzieckie, co było zapewne formą odreagowania Polaków za lata de facto sowieckiej okupacji. Poza tym pamiętamy Katyń, Katastrofę Smoleńską, rolę Rosji w rozbiorach Polski i napaść na Polskę 17 września 1939r. Jest bardzo wiele  powodów, dla których - pisząc oględnie - Rosja wywołuje w nas silne emocje negatywne.  Jednak tak naprawdę we współczesnych stosunkach polsko-rosyjskich - poza niejasną rolą Rosji w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem -  nie działo się nic, co by usprawiedliwiało ciągły wzrost rusofobii - przynajmniej do obecnego poziomu.


Oczywiście rosyjska agresja na Ukrainę zmienia całą optykę i jeszcze bardziej wyostrza ją na zjawisko rusofobii. Czy słusznie? I tak i nie. Tak, bo odwieczne imperialne zapędy Rosji, to iście piekielne zło, z którym należy zdecydowanie walczyć i potępiać, ale w przypadku Ukrainy, to nie jest tak, że Putin wstał z łóżka lewą nogą i zdecydował, że z nudów zaatakuje Kijów. Ta agresja ma swoje złożone przyczyny, ale one bledną w świetle tego, że tej wojny można było uniknąć i to na wiele sposobów.  Wachlarz jest tu duży - od zaniechania przez Niemcy proputinowskiej polityki tuczenia Rosji, po wypełnienie przez Kijów Porozumień Mińskich. Niestety, przykrywanie kulisów tej agresji właśnie rusofobią, jest dosyć krótką kołdrą i prędzej czy później odsłonią się gołe stopy, które zmarzną - i to prawdopodobnie dosłownie.


Rusofobia jest obecnie ideologią państwową. Polskie państwo przyjęło taką orientację polityczną, za którą idzie odpowiednia propaganda. Propaganda ta nie zna granic, nie zna umiarkowania, nie dba o prawdopodobieństwo. Media popadają w jakieś zaciemnienie umysłu. Rusofobia jest też zasadniczym wskaźnikiem interpretacji wydarzeń aktualnych i historycznych. Tego nawet w Polsce międzywojennej nie było, mimo że zagrożenie ze strony Rosji bolszewickiej było rzeczywiste, na granicy niemal ciągle strzelano, ginęli żołnierze - aż takiej histerii antyrosyjskiej w Polsce nie było. W ogóle nie było histerii, jedynie prawdziwe widzenie rzeczywistości. Obecnie to jest jakiś maniakalny sposób, w jaki Polacy te poglądy przyjmują, a najbardziej ci będący najbliżej mediów: "wyznawcy" religii telewizyjnej i tzw. inteligencja, która im bliżej jest się mediów, tym bardziej temu ulega i w końcu czuje się zobowiązanym, by to robić, jeśli chce się na określonym stanowisku utrzymać. Poza tym polska klasa polityczna głosi, że Polska z racji bliskości Rosji i swojej historii lepiej rozumie ten kraj aniżeli Zachód i jest wręcz powołana do tego, aby Zachód pouczać w tej sprawie. Jesteśmy mądrzejsi, bo dostaliśmy od Rosji w d… Do tego dochodzi mit obawy przed rosyjską agresją na Polskę, chociaż przewidywania wojny, takiej czy innej, nie są sprawą przeciętnego człowieka. Klasa przywódcza powinna o tym myśleć i jeśli ona wierzy naprawdę w agresję militarną Rosji na Polskę, członka NATO,  to coś z tą klasą nie jest tak.


A może ktoś dużo inwestuje w naszą rusofobię ( to opinia m.in. prof. Witolda Modzelewskiego) –  bo to zapewne bardzo opłacalna inwestycja. Rynek rosyjski jest chłonny, a polski przemysł teoretycznie mógłby powtórzyć sukces sprzed ponad 100 lat, kiedy czasy ostatniego 50-lecia Kongresówki były czasami prosperity i rosyjski rynek zbytu uczynił nas jednym z najbogatszych regionów świata. Bogactwo daje siłę i niezależność. Rusofobia i de facto stan zimnej wojny z Rosją sprowadza nas do jedynej możliwej roli ciecia zatrudnionego przez Niemców do sprzątania klatki schodowej. A jak będziemy grzeczni i posłuszni, to może dostaniemy nawet lepszy mop. Biznes to biznes, zamknięcie, w właściwie zabetonowanie granicy z Rosją, bez wątpienia leży w interesie niemieckim. Wojna zresztą postawiła kropkę nad "i", zatem rozważanie dziś jakiejkolwiek współpracy z Rosją, to zupełnie  odjechane fantasmagorie. Czy słusznie  - pokaże historia. Na dziś to jest chyba najbardziej pewna konkluzja wynikająca z rozważań o rusofobii.






https://www.tygodnikprzeglad.pl/rusofobia-wielki-biznes-robiony-polakach/

https://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/polska;rusofobia;bierze;sie;z;potrzeby;posiadania;wroga,212,0,1272276.html


Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale