z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
62 obserwujących
371 notek
676k odsłon
2948 odsłon

Barbarzyńcy

Wykop Skomentuj127

Nie ma jeszcze powyborczych owoców ( daleko jeszcze do pierwszych posiedzeń nowego Sejmu i Senatu), a już można przeżyć klasyczne déjà vu. Mam na myśli zachowanie tzw. opozycji wobec wygrania wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość. Scenariusz jaki zarysowuje się po wyborach 2019 idealnie przypomina ten z 2015, tyle że bardziej. U cywilizowanych ludzi, którzy potrafią zdefiniować pojęcie honoru i godności, przegrany przyjmuje porażkę z pokorą i zwykle gratuluje zwycięzcom. Barbarzyńcy natomiast umniejszają  osiągnięcie zwycięzcy, szukają zemsty, łakną rewanżu i gotowi są podpisać cyrograf z diabłem, byle coś zmienić w swojej klęsce.


Wystarczy być średnio inteligentnym szympansem, żeby na polskiej scenie politycznej dostrzec oczywiste analogie z barbarzyńcami. Podobnie jak cztery lata temu, hordy barbarzyńców ruszają do boju na pierwszą linię antypisowskiego frontu. Od pożalsięboże celebrytów, poprzez "ałtorytety" z tytułami profesorskimi i lokalnych dresiarzy - kacyków, po pierwszy garnitur polityczny opozycyjno- postkomunistycznych facjat znanych z mediów - wszyscy, jeden przez drugiego prześcigają się w antypisowskim amoku. Jedni idą wewnętrznie emigrować, drudzy bredzą, że wygrali, inni już idą na kolanach do Brukseli i Berlina ( Gersdorf do Oslo) z jękami : help, help, hilfe, help, hilfe... gotowi sprzedać każdą polską wartość i dobro w zamian za pomoc z obaleniu znienawidzonych rządów. Parlament za chwilę zamieni się w dżunglę obstrukcji i niekończącego się festiwalu oskarżeń, bredni, populizmu i ględzenia o tym, jak to tragicznie jest pod rządami PiS.


W 2015 roku zwycięstwo PiS odebrane zostało jako wypadek przy pracy, który nie miał prawa się wydarzyć i jego skutki należy jak najprędzej naprawić. Władzy PiS dawano najpierw trzy miesiące, później pół roku, no najwyżej rok. I tak właściwie do końca kadencji termin ważności rządu był przesuwany o kolejne miesiące, z założeniem, że to już, teraz lub za chwilę dosłownie, stanie się to, co nieuchronne -  wszystko wróci do normy i będzie tak jak było. Ale stał się cud - rząd Prawa i Sprawiedliwości przetrwał całą kadencję, mimo bezprecedensowego ataku - napiszę wprost - antypolskich sił politycznych wewnątrz Polski i bezczelnej agresji ważnych organów Unii Europejskiej, które uosabiały postacie Franza Timmermansa i Guya Verhofstadta. Konia z rzędem temu, kto wyliczy, ile szkody Polsce wyrządziła wewnętrzna, totalna opozycja i ci unijni polakożercy. Szkód niewymiernych, bo szkodzących wizerunkowi i prestiżowi Polski, relacjom międzynarodowym i hamujących reformy wewnętrzne służące naprawie państwa. Ale też szkód całkiem wymiernych, bo sejmowa obstrukcja to konkretne pieniądze - podobnie zresztą jak "ratowanie" "nieżywego" Diduszki, ochrona zwykłych ulicznych bandytów czy zboczeńców z elgebete. Przykłady można mnożyć w nieskończoność - a to moje m.in. pieniądze zmarnowane na łachudrów, którzy postanowili sobie obalić legalnie i demokratycznie wybrany rząd. W normalnych, cywilizowanych państwach o ugruntowanej demokracji, takich łachudrów się sądzi i skazuje na więzienie, jako wywrotowców i zdrajców godzących w fundamenty państwa. I nikogo to nie dziwi.


W Polsce PiS za wszelką cenę chciało uniknąć konfrontacji i unijnej nagonki za "łamanie praw człowieka". To zrozumiałe, ale nadmierne pobłażanie spowodowało u opozycji absolutne poczucie bezkarności, a łagodność organów i służb państwa została odczytana jako przejaw słabości. To nakręcało opozycję na tyle, że nie da się już zliczyć wszystkich incydentów podlegających pod takie paragrafy Kodeksu Karnego jak:
- Art. 129. Zdrada dyplomatyczna
- Art. 133. Znieważenie Narodu lub Rzeczpospolitej Polskiej
- Art. 135. Czynna napaść lub znieważenie Prezydenta RP
- Art. 137. Publiczne znieważenie znaku lub symbolu państwa
.... że wspomnę tylko o tych najbardziej istotnych.


Dziś zanosi się na "powtórkę z rozrywki". Tylko bardziej - jak już napisałem. Dowolne wydarzenie - byle tylko dotyczyło PiS ( np. protest wyborczy) - uzyskuje rangę teorii spiskowej, jakoby w Polsce istniał zawiązany przez "Kaczora Dyktatora" tajemniczy pakt przeciwko demokracji w Polsce. Pakt z kibolami, z ciemnym ludem pisowskim kupionym za 500 plus, z grupami rekonstrukcji historycznej, z internetowymi trollami oraz Episkopatem. Czasem ten antydemokratyczny spisek jest łączony z " siłami" i "wpływem" z zagranicy - patrz Władimir Putin. Sądy, chociaż wciąż sprzyjają "starym" układom, wydając gorszące i absurdalne wyroki, są rzecz jasna "ziobrowskie" i "skrajnie upolitycznione". W Polsce panuje oczywiście "postępująca dyktatura", "kobiety nie mają gdzie rodzić". naród trawi choroba ksenofobii, homofobii i nacjonalizmu. Ba - można spotkać opinie, że w peerelu w sumie było klawo jak cholera, Kiszczak z Jaruzelskim to byli demokratyczni mężowie stanu, a teraz dopiero - w państwie PiS - są opresje i ograniczenie wolności. Tymczasem pezetpeerowskie dinozaury zasiadają w fotelach parlamentu i europarlamentu, a najważniejszą sprawą dla Polski jest to, żeby seksedukatorzy mogli uczyć polskie dzieci.

Wykop Skomentuj127
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka