22 obserwujących
129 notek
124k odsłony
1232 odsłony

RPA – koronawirus i absurdy z nim związane (1)

Zdjęcie ilustracyjne - plaża w uMdloti - zdjęcie stare, teraz chodzenie po plaży jest zabronione - 26.09.2016, autorstwo własne
Zdjęcie ilustracyjne - plaża w uMdloti - zdjęcie stare, teraz chodzenie po plaży jest zabronione - 26.09.2016, autorstwo własne
Wykop Skomentuj15

Pandemia Covid-19 nie ominęła również RPA. Interaktywna mapa https://coronavirus.jhu.edu/map.html  z 15.05.2020  podaje 13524 wszystkich udokumentowanych przypadków, w tym 247 zgony, 6 083 wyzdrowienia i 7 194 aktywne przypadki. W porównaniu z USA, Włochami, Hiszpanią, a nawet i Polską nie jest to może liczba duża, ale zważywszy na złe warunki sanitarne w wielu miejscach, a także słabą opiekę zdrowotną, liczby te mają prawo niepokoić.  

W związku z tym nie dziwi fakt, że rząd RPA przyjął regulacje prawne mające na celu zmniejszanie rozprzestrzeniania się wirusa, tak by do szpitali jednorazowo nie trafiła zbyt wielka liczba chorych. Początkowo ograniczenia dotyczące poruszania się wprowadzono na trzy tygodnie, co nie budziło poważniejszych zastrzeżeń. Jednak pojawiły się one po bliższym zapoznaniu się z przepisami, sposobem ich egzekwowania, a także po tym jak obowiązujące ograniczenia zaczęto przedłużać, praktycznie na czas nieograniczony. 

Sytuacja przybrała charakter tragikomiczny. Władza postanowiła zakazać wszystkiego, co nie jest absolutnie niezbędne do życia. A ponieważ do życia (w sensie biologicznej egzystencji) potrzeba faktycznie niewiele, zakazano właściwie wszystkiego. Początkowo wyjścia z domu ograniczono tylko do pracy (przy czym wielu prac zakazano) oraz zakupu podstawowych produktów. Później zezwolono na „wyjścia rekreacyjne”, ale jedynie pomiędzy 6:00 a 9:00 rano. 

Pod określeniem „zakup podstawowych produktów” rozumieć należy nie tylko to, że np. sklepy z żywnością są otwarte, a sklepy bardziej specjalistyczne (np. z biżuterią) już nie, tak jak to ma czy miało miejsce u nas, ale to, że władza ustaliła listę dozwolonych produktów. Jedynie produkty z listy mogą być sprzedawane, nawet jeśli sklep, obok podstawowych produktów sprzedawał do tej pory również inne towary. Oto lista z 26 marca: https://businesstech.co.za/news/business/384929/here-are-all-the-goods-which-shops-will-be-allowed-to-sell-during-south-africas-coronavirus-lockdown/ . Jak widać są na niej jedynie produkty żywnościowe, higieniczne i medyczne. Niedozwolona jest natomiast sprzedaż (a nawet przewożenie) alkoholu. Papierosy również są zabronione.

Później listę rozszerzono o możliwość sprzedaży m in. ubrań, butów i pościeli. Niech tylko nikt w swej naiwności nie pomyśli, że odtąd mieszkańcy RPA mogą swobodnie kupować dowolne ubrania. Nic z tych rzeczy. Ponieważ idzie zima (pamiętamy – to półkula południowa) Minister Handlu i Przemysłu, Ebrahim Patel zezwolił na sprzedaż ubrań zimowych, ale letnich już nie https://www.bloomberg.com/news/articles/2020-05-13/bizarre-clothing-rules-for-lockdown-baffle-south-africans . Pełne buty tak, ale sandały czy klapki już nie. Pojawia się problem z T-shirtami. Celowo używam tu angielskiego słowa zamiast naszego „podkoszulek”. W języku polskim ostatnio spotkałam się z rozróżnieniem T-shirt jest noszony na wierzchu, a podkoszulek, jak sama nazwa wskazuje pod koszulą (lub inną częścią garderoby). W języku angielskim jednak nie ma takiego rozróżnienia w nazwie. W rozporządzeniu ministra jest jednak wyraźnie powiedziane, że dozwolone są jedynie podkoszulki do noszenia, jako bielizna, ale nie te do noszenia na wierzchu. Kto jednak będzie decydować, który podkoszulek (T-shirt) jest do noszenia na wierzchu, a który pod spodem? 

Zakaz sprzedaży podkoszulków, o ile nie są one reklamowane, jako bielizna stał się przedmiotem żartów (https://iharare.com/south-africas-clothing-regulations-mocked-as-sale-of-t-shirts-banned-under-level-4/). Mniej śmieszne, a nawet zupełnie nieśmieszne stało się wysłanie na ulice wojska i policji celem patrolowania ulic i zatrzymywania każdego, kto naruszy zasady lockdownu lub też policja stwierdzi, że takie zasady naruszył. Głośny stał się przypadek pary z niespełna dwuletnim dzieckiem w Muizenbergu (Western Cape), zatrzymanej i przewiezionej na posterunek policji. W Internecie pojawiło się zdjęcie matki karmiącej dziecko na komisariacie (https://www.iol.co.za/capetimes/news/muizenberg-couple-to-appear-in-court-after-toddler-ran-on-to-beach-47569996). W oczy rzuca się fatalny stan podłogi. Przewinieniem, które para popełniła była niezgoda na to by ich dziecko utopiło się w morzu. Sprawa wyglądała tak, że para wybrała się na przechadzkę (w dozwolonych godzinach) promenadą wzdłuż plaży. Wejście na plażę było zabronione, ale spacer promenadą nie. Jednak w pewnym momencie dziecko wyrwało się rodzicom i pobiegło na plażę. Ojciec pobiegł by je złapać i tym samym złamał zakaz wychodzenia na plażę. Widział to patrol policji. Na nic zdały się wyjaśnienia. Parę zabrano na posterunek, stwarzając przy tym prawdziwe ryzyko zarażenia, gdyż policjant kierujący autem był bez maski. Para została zwolniona do domu, ale 6 sierpnia ma się stawić w sądzie. 

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości