Z wielu bada zachowań wyborczych wynika, że od 20 do 30% wyborców decyzję o tym, na kogo odda swój głos, podejmuje w przeddzień, a nawet w momencie skreślenia nazwiska swojego kandydata. Stąd taka duża dokładność badań typu exit-pool. Sondaże przedwyborcze nie dają dokładnej informacji, ponieważ wielu wyborców dopiero w ostatniej chwili podejmuje decyzję, na kogo głosować.
Decyzja ta równie często niewiele ma wspólnego z założeniem o tzw. „racjonalnym wyborcy”. Mówi ono, że decyzja wyborcza oparta jest na świadomym porównywaniu poglądów kandydata z poglądami wyborcy. Ten ostatni, jeśli byłby racjonalny, wskazuje na tą osobę, która jest do niej najbardziej podobna pod względem ideologicznym.
W rzeczywistości jest inaczej. Decyzje wyborców są zdeterminowane wieloma czynnikami, spośród których spójność światopoglądowa jest tylko jednym z nich i prawdopodobnie nie najważniejszym. W grę wchodzą emocje, proste skojarzenia, czynniki estetyczne, a także po prostu zwykłe „kojarzenie” nazwiska danej osoby, dobrze brzmiące nazwisko, dobrze skrojony garnitur z plakatu pod domem.
Skoro tak, to pod znakiem zapytania należy postawić sens ciszy wyborczej. W założeniach miała ona dać wyborcy czas na spokojne rozważenie „za i przeciw”, na rozważną, racjonalną refleksję nad czekającym go wyborem.
W rzeczywistości cisza wyborcza jest fikcją. W dobie Internetu nie da się zapewnić, aby w trakcie tej doby poprzedzającej dzień wyborczy, nie publikować wyników sondaży, nie agitować w taki lub inny sposób. Kolejny w polskiej rzeczywistości przykład prawa, którego nie da się skutecznie egzekwować.
Ciszy wyborczej nie tylko nie da się wyegzekwować. Ten relatywny „spokój” który obecnie mamy, działa demobilizująco na wielu obywateli, którzy być może poszliby do wyborów, gdyby szum propagandowy trwał do niedzielnego wieczoru. Zamiast tego, planując w sobotnie popołudnie niedzielę, zapominamy o gorączce przedwyborczej i wybieramy piknik w lesie, z dala od komisji wyborczych.
Zakaz publikowania sondaży przedwyborczych w przeddzień i w dniu głosowania powoduje, że nie jesteśmy w stanie na bieżąco wpływać na wyniki wyborów. Informacja o aktualnych wynikach podawana w czasie rzeczywistym dopingowałaby ludzi do wyjścia z domu i dawała poczucie realnego wpływu na wyniki rywalizacji.
Cisza wyborcza jest rozwiązaniem archaicznym, opartym na błędnych założeniach o zachowaniach wyborczych. Skoro niska frekwencja jest tak wielkim utrapieniem polskiej demokracji, warto pomyśleć nad zlikwidowaniem tej okropnej ciszy!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)