Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn
38
BLOG

Białystok poza strefą

Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn Polityka Obserwuj notkę 0
O tym, że wolny rynek przekracza granice i bariery narzucane przez państwo najlepiej się można przekonać na wschodzie Polski, przy granicy z Białorusią. Granica ta jest ostatnią w tej części Europy "prawdziwą" granicą: z wizami i podejrzliwymi celnikami, którzy są w tym miejscu panami sytuacji. Nawet granica z Ukrainą, którą przekraczałem kilkukrotnie, nie wzbudza takiego dreszczu emocji, jak przejścia graniczne z Białorusią.
 
Po wejściu Polski do Unii Europejskiej wydawało się handel białorusko-polski w Białymstoku umrze. Miejskie bazary opustoszały, a piękna i nowoczesna szosa wiodąca do przejścia w Kuźnicy pozostała wygodnym sposobem przemieszczania się spragnionych uroków przyrody i agroturystyki turystów.
 
Jednak każdy mieszkaniec Białegostoku mógł zauważyć, że przedsiębiorczy Białorusini i Polacy szybko dostosowali się do nowych warunków. Amatorzy tytoniu czy alkoholu bez większych problemów zaopatrywali się u transgranicznych handlarzy, z korzyścią dla własnego potrfela, a stratą dla budżetu państwa. Owszem, było trudniej, ale ludzie wschodu przyzywyczaili się, że wiatr zawsze wieje w ich stronę i gdziekolwiek i jak długo by się nie szło, zawsze będzie pod górkę...
 
Dlatego nie martwi mnie kolejna klęska podlaskich samorządowców, którym nie udało się przeforsować włączenia Białegostoku do otwieranej właśnie strefy objętej małym ruchem granicznym. W jej skład wejdą dwa duże miasta, oba po stronie białoruskiej: Brześć oraz oddalone zaledwie o kilkadziesiąt kilometrów od Białegostoku Grodno. Te dwa ostatnie ośrodki wiążą  długotrwałe więzy gospodarcze, które na pewno nie znikną tak szybko.
 
W strefie objętym małym ruchem granicznym osoby tam zamieszkałe nie będą musiały ponosić absurdalnie wysokich kosztów wizy (od 35 od 60 euro). Nie da się ukryć, że strefa to dobra wiadomość szczególnie dla przygranicznych handlarzy. Na pewno znajdą oni sposoby, aby przewiezione przez granicę tytoń i spirytus sprzedawać z zyskiem na białostockich bazarach. Skorzystają na tym zarówno Białorusini, jak i Polacy. Straci skarb państwa, po raz kolejny dowodząc, iż wolny rynek nie zna granic.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka