Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn
29
BLOG

Podyplomowe studia z uczciwości

Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn Polityka Obserwuj notkę 4

Kazimierz Marcinkiewicz i Jarosław Gowin zakładają szkołę liderów politycznych. Na podyplomowych studiach ma się kształcić „kompetentnych i uczciwych polityków. Fakt ten oznacza, że pojmowanie polityki przez tych, którzy ją uprawiają bądź chcą uprawiać, zmienia się. Najśmieszniejsze jest to, że wśród zainteresowanych podjęciem studiów znalazło się wielu aktywnych polityków, w tym również sporo znanych twarzy. To dosyć niepokojące, bo oznacza, że polityki będą się uczyć ci, którzy ją już uprawiali. Mamy więc do czynienia z sytuacją analogiczną do tej, w której chirurg przyucza się do zawodu, mając już „na koncie” kilka przeprowadzonych operacji… To, że polityką zajmują się często dyletanci, jest wiedzą powszechną. Nie spodziewałem się, że sami politycy tak skoro się do tego przyznają…

Drugi paradoks i pytanie, które należy tutaj zadać, to, czy polityki można się nauczyć? I czy nawet najlepsi wykładowcy są w stanie z każdego zrobić „lidera politycznego”? W 2005 roku Marcel Łoziński nakręcił paradokument pod tytułem „Jak to się robi?”, gdzie pokazał, jak z najbardziej prymitywnej, pozbawionej skrupułów i sumienia, zdegenerowanej jednostki zrobić budzącego szacunek i zaufanie męża stanu.

W Polsce po 1989 roku mieliśmy do czynienia zarówno z politycznymi naturszczykami, samoukami. Znakomitym przykładem takiej osoby jest Lech Wałęsa, ale również Jacek Kuroń. Swój sukces zawdzięczali nie wyuczonym gestom, umiejętnie wiązanemu krawatowi, wystudiowanej manierze mówienia. Zdobywali serca czy głosy wyborców dzięki swej naturalności, spontaniczności, wrodzonemu talentowi, instynktowi politycznemu. Tym, który zapoczątkował nowe sposoby dochodzenia do politycznego sukcesu, był Aleksander Kwaśniewski. Ten polityczny pragmatyk, jak sam się chętnie określał, kreował swój wizerunek nie sercem, ale rozumem. Każda jego wypowiedź wynikała z określonego efektu, jaki miała wywrzeć na wyborcach (poza oczywiście szeregiem gestów i „kroków” wykonanych bez zachowania „równowagi”…). Z drugiej strony można podejrzewać, że spektakularna metamorfoza Andrzeja Leppera z trybuna ludowego w wymiętym dresie w męża stanu o starannej fryzurze, nieprzyzwoicie drogim obuwiu i wystudiowanej gestykulacji nie wywołała wśród wyborców pożądanego efektu.

Historia pokazuje więc, że sukces w polskiej polityce nie zależy od tego, czy sztuka uprawiania tego zawodu została wyssana z mlekiem matki, czy też wyuczona pod okiem specjalistów od wizerunku. Pozostaje jednak pytanie, jakich polityków potrzebujemy: czy amatorów, którzy są szczerzy i prawdziwi, pomimo iż bywają nieskuteczni i popełniają błędy, czy też efektywnych i wyuczonych politycznych pragmatyków: niesamowicie sprawnych, ale często nieszczerych i cynicznych.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka