Choć nie jestem osobą zbyt pracowitą, to kiedy wczoraj dowiedziałem się, że dzisiaj, w tak zwane Zielone Świątki, nie będę mógł zrobić zakupów, szczerze się przeraziłem. Sam normalnie pracuję i nie wyobrażam sobie, aby z powodu święta kościelnego (poza - oczywiście - tymi najważniejszymi) należało przerywać pracę. Wydłużamy w nieskończoność święta, robimy tzw. długie weekendy i w rezultacie stajemy się narodem leni, którzy większość swojego czasu spędzają przed stołem, wpychając w siebie bigos i zapijając go wódką. Co jak co, ale świętować Polacy potrafią, łącząc przy tym zawodowstwo z ułańską fantazją. Już widzę te kolejki przy nielicznych nocnych i stacjach benzynowych i powtarzane jak litanię "zero pół"... I te miliony bez formy w poniedziałkowy ranek. Bo trzeba jeszcze przeżyć ten jeden tydzień, w następnym połączymy Boże Ciało z weekendem, aby słowo stało się ciałem, aby znowu było wolne!
37
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)