Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn
27
BLOG

Bierność nad biernościami

Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn Polityka Obserwuj notkę 4
Prawdopodobnie największą tajemnicą w Polsce Anno Domini 2008 nie jest to, kto odpowiada za samobójstwo Barbary Blidy czy zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Tym, co absorbuje uwagę mediów najbardziej, jest tajemnica utrzymującego się wysokiego poparcia dla Donalda Tuska, Platformy Obywatelskiej i rządu w ogóle. Częstotliwość sondaży oznajmiających, że kolejny miesiąc Platforma i jej lider cieszą się niezaprzeczalnym poparciem społecznym świadczy o tym, że niektórzy już doczekali się obiecanego cudu, a inni nie mogą przejść do porządku dziennego nad tym "zdumiewającym" faktem.
Wydaje się zresztą, że popularnością Tuska zaniepokoił się sam Tusk i jego doradcy. Jego niedawne zwierzenia o popalaniu trawki nie są niczym innym, jak zręczną manipulacją, lekko odbrązawiającą nieskazitelny, zbyt słodki wizerunek premiera. Notowania Tuska w związku z tą spowiedzią nieco spadną, ale jest to - jak uważam - spadek kontrolowany. Chodzi o to, aby poparcie dla premiera "zbić" do realnego, niewirtualnego poziomu.
Żaden rząd III i IV RP nie cieszył się tak długo tak wysokim zaufaniem społecznym, jak obecny. I trudno tutaj zarzucać Tuskowi i jego ekipie bierność, bo pod tym względem stanowi on kontynuację wieloletniego trendu, przerywanego wyłącznie niekiedy, choćby rewolucyjnym zapałem ekipy Jerzego Buzka, czy też krzykliwym i efekciarskim tonem rządów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego.
Bierność jest równie irytująca jak nadaktywność i gdyby w tej pierwszej tylko upatrywać przyczyn popularności obecnego rządu, doszlibyśmy do niepokojącego wniosku, że im mniej się robi, tym szybciej rosną słupki społecznego poparcia.
Powiedzmy to sobie w końcu wprost: za poparcie dla rządu w równym stopniu jak sam rząd, odpowiada opozycja, której zadaniem jest dbanie, aby premiera za bardzo nie kochano (premier nie jest od kochania, a wręcz przeciwnie!). Zaś rząd PO-PSL może czuć się w związku z tym prawdziwym szczęściarzem, bowiem poza efektownymi, choć często zbyt nerwowymi ruchami prezydenta, PiS i Lewica nie robią absolutnie nic, aby zatrzymać triumfalny pochód Tuska ku prezydenturze, a Platformy ku kolejnemu zwycięstwu w wyborach parlamentarnych. Zamiast zdecydowanych, precyzyjnych ataków na często niedoskonałe pomysły rządu, opozycja - w reakcji na wysokie poparcie dla rządu - powtarza, że "w końcu zacznie spadać, bo w końcu musi zacząć spadać".
Kiedy więc narzekając na rząd mówimy, że sami go sobie wybraliśmy, powiedzmy również o opozycji, że jest taka, na jaką zasłużyliśmy. Platforma Obywatelska, z jej miękkością, polityczną naiwnością i dobrotliwym uśmiechem za opuszczoną gardą, jest wprost wymarzonym obiektem do politycznych ataków. Szkoda, że opozycja nie potrafi tego wykorzystać. Byłoby zdrowiej, ciekawiej i mądrzej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka