Jak większość z nas, mam raczej krytyczną opinię o większości reform ustrojowych w Polsce po 1989 roku. Szczególnie źle wspomina się tzw. "program czterech reform" gabinetu Jerzego Buzka. Jedna z czterech reform rządu Buzka może być jednak - moim zdaniem - uznana za przykład praktycznie wzorowo przeprowadzonej zmiany, która zasadniczo zmieniła sytuację milionów Polaków. Mam tu na myśli reformę samorządową, koordynowaną przez prof. Michała Kuleszę.
O tym, jak wielki wpływ na nasze codzienne życie ma zarządzający naszym najbliższym otoczeniem samorząd można się przekonać podróżując po polskiej prowincji. Niezależnie, w jakiej części kraju jesteśmy, na każdym kroku możemy się przekonać, jak ważne są wybory władz na szczeblu samorządowym. Bardzo często widać, jak dwie bliźniacze pod względem historii, wielkości, potencjału czy położenia gminy są na zupełnie innych poziomach cywilizacyjnego rozwoju. Tym, co sprawia, że jedna z nich rozwija się lepiej od drugiej, są oczywiście dobre lub złe samorządy.
Tym, co w Polsce się rzeczywiście udało, jest więc przeniesienie ośrodków decyzyjnych na poziom lokalny. Dlatego zawsze powtarzam, że waga wyborów władz samorządowych w stosunku do wyborów parlamentarnych jest po stronie tych pierwszych. Wybierając przedstawicieli Rady Gminy czy Miasta podejmujemy decyzje, które mają rzeczywiste przełożenie na nasze codzienne życie. I nie chodzi tu o różnice programowe między kandydatami, ale o zdecydowanie prostsze różnice: o uczciwość, kometencje, zaangażowanie czy prostą pracowitość.
Różnice programowe kiedy chodzi o sprawy fundamentalne między PO i PiS są tak naprawdę znikome, podczas gdy dobry lub zły wójt to dla naszej jakości życia sprawa kluczowa.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)