Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn
62
BLOG

Radio Maryja jako prawidziwy NGO's

Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn Polityka Obserwuj notkę 7
Jakiś czas temu pewien powszechnie znany polityk pewnej powszechnie znanej partii narodowo-katolickiej poczuł się przeze mnie obrażony. Stało się to podczas audycji radiowej, w której polityk ów chwalił się ze wszech miar szlachetną inicjatywą obywatelską. Nie wikłając się w szczegóły, chodziło o to, że polityk ów poczuł się w obowiązku osobistego interweniowania u urzędnika, który ewidentnie nie wypełniał swoich obowiązków. Pozwoliłem sobie publicznie pochwalić inicjatywę tego polityka zauważając, iż jest to rzadki w Polsce przykład działań budujących w naszym kraju społeczeństwo obywatelskie.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy polityk ów, usłyszawszy, że mówię o nim jako o budowniczym społeczeństwa obywatelskiego, wpadł w prawdziwą furię. Komplement potraktował jako zniewagę. Powierdział, żebym mu nie "zarzucał" budowania społeczeństwa obywatelskiego, a strużki żółci i jadu wytaczały się z kącików jego w gruncie rzeczy kobiecych ust.
Długo nie mogłem pojąć, dlaczego polityk ów poczuł się urażony. Wszak z moim słowniku obywatelskość to komplement. Wszak zawsze wydawało mi się, że poczucie obywatelskości to coś, czego Polska łaknie i potrzebuje.
W końcu zrozumiałem. Złość polityka narodowo-katolickiego wynikała z tego, że obaj poruszamy się w zupełnie innych paradygmatach, posługujemy się odmiennymi językami różniącymi się nie tylko samym słowinikiem, ale konotacjami poszczególnych pojęć. To, co dla mnie jest komplementem, dla nich będzie obelgą. To, co dla mnie będzie prawdą, oni potraktują jak kłamstwo.
Bardzo zmartwiła mnie ta konstatacja. Postanowiłem jednak zbadać, na czym polega owa różnica paradygmatów.
A wszystko to z powodu pewnego zjawiska, które - podobnie jak wielu obywatelom naszego kraju - nie daje mi spać po nocach. Chodzi oczywiście o Radio Maryja i wszystkie te około radiomaryjne przedsięwzięcia: szkoły, telewizje, wydawnictwa, fundacje itd.
Pomimo, iż nigdy nie zgadzałem się z linią programową ojca Rydzyka i jego współpracowników, to jednocześnie zawsze wydawało mi się, że w pookrągłostołowej Polsce nie stworzono oddolnej inicjatywy o takim zasięgu, takiej sile, tak mocno jednoczącej miliony ludzi wokół pewnej wspólnej sprawy.
I tu dochodzimy do największego paradoksu: ci, którzy trąbią co chwila o społeczeństwie obywatelskim, są na tyle zindywidualizowani i pogrążeni we własnych interesach, że nie są w stanie stworzyć niczego, co przypominałoby inicjatywę obywatelską o szerokim zasięgu. Natomiast tym, dla których obywatelskość jest obelgą, nic nie stoi na przeszkodzie, aby mozolnie i wytrwale budować to, co znienawidzone przez nich wykształciuchy nazywają NGO's - organizację pozarządową.
Radio Maryja spełnia wszelkie cechy organizacji pozarządowej: jest to inicjatywa oddolna, dobrowolna, mająca na celu realizację interesów pewnej grupy, samofinansująca się, tworząca wspólnotę, o której młoda polska lewica obecnie tylko marzy. Powtarzam, nie po drodze mi z Rydzykiem, ale to jest prawdziwy NGO'sowiec, prawdopodobnie najlepszy w Polsce.
Oczywiście, mówienie tego publicznie wprowadza w najlepszym wypadku zmieszanie, a w najgorszym, oburzenie tych, których paradygmaty nie dopuszczają łączenia w jednym kontekście społeczeństwa obywatelskiego i mocherowej wspólnoty. Są to jednak, w moim przekonaniu, wyłącznie ograniczenia języka i siatki pojęciowej, w której nas wytresowano. Nie bójmy się nazwać rzeczy po imieniu: RM to NGO!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka