Mam bardzo złe przeczucia związane z pomysłem rządu, aby rocznicę Powstania Warszawskiego uczynić "świętem" o zasięgu ogólnonarodowym. Premier oraz prezydenci wielu miast Polski apelują o uczczenie pamięci bohaterów powstania nie tylko w Warszawie, ale i w innych miastach Polski. Pomysł to szlachetny, ale - niestety - niewykonalny.
Spędziłem kilka rocznic Powstania w Warszawie i z czystej socjologicznej ciekawości zawsze, kiedy była taka możliwość, wychodziłem przed siedemnastą pierwszego sierpnia do Śródmieścia, aby sprawdzić, czy warszawiacy czczą rocznicę zatrzymaniem aut i chwilą skupienia. Najbardziej naturalnym miejscem do takich obserwacji jest oczywiście skrzyżowanie Alei Jerozolimskich z Marszałkowską. To, co widziałem, to żenujące i komiczne zamieszanie, przypominające mi, niewarszawiakowi, prawdziwą farsę.
Starsi warszawiacy oczywiście się zatrzymują, jak tylko zaczynają wyć syreny. Młodzi zazwyczaj oglądają się w około, zdezorientowani i zdziwieni. Więc jedni stoją, inni ich wymijają. Robi się chaos. Jeszcze większe zamieszanie panuje na ulicy. Świadomi momentu kierowcy zatrzymują samochody, niektórzy wychodzą z aut. Inni trąbią na nich wściekle. Jedni trąbią dla pamięci, inny trąbią ze złości. Ci bardziej niecierpliwi próbują przedzierać się do przodu. Niektórzy nie wiedzą, inni wiedzą, ale się śpieszą. Kompletny chaos.
Wyobraźmy sobie teraz, co będzie się jutro działo w innych miastach Polski. I czy próba oddania hołdu bohaterom nie skończy się jakąś kompletną tragifarsą.
Oczywiście sam chaos komunikacyjny jest tutaj najmniejszym problemem. Ważniejsze jest to, jaką rolę pełni Powstanie Warszawskie jako czynnik określający tożsamość przeciętnego Polaka.
Warszawa stanowi pod tym względem wyjątek na mapie Polski. Jest bowiem jednym z niewielu miast w Polsce, których mieszkańcy czują się dumni z bycia warszawiakami. Powstanie Warszawskie jest wydarzeniem określającym ową tożsamość. Robienie z tej rocznicy oficjalnie święta o zasięgu ogólnopolskim jest odbieraniem czegoś wyjątkowego i niepowtarzalnego Warszawie.
Mieszkańcy tego miasta, znienawidzeni w całej Polsce i potępiani z powodu swojego rzekomego szaleństwa na drogach, hałaśliwości i grubiaństwa, są jednocześnie jedynymi, którzy się nie wstydzą, że pochodzą ze stolicy! Podkreślam jednak, że tożsamość ta jest wątła. Mieszkańcy Warszawy, których pradziadkowie urodzili się w stolicy, stanowią niewielki ułamek mieszkańców tego miasta. Większość to ludzie w pierwszym lub drugim pokoleniu przyjezdni, zazwyczaj potomkowie mazowieckiego, podlaskiego lub lubelskiego chłopstwa. Powstanie Warszawskie, podczas którego wybito praktycznie całą populację tego miasta, jest jednocześnie symbolem tworzenia się tożsamości nowych warszawiaków. Nie odbierajmy Powstania Warszawie!



Komentarze
Pokaż komentarze (46)