Czterech redaktorów naczelnych dużych polskich dzienników podpisało apel o powstanie filmu o Powstaniu Warszawskim. To Adam Michnik z "Gazety Wyborczej," Robert Krasowski z "Dziennika", Piotr Lisicki z Rzeczpospolitej oraz Paweł Fąfara z "Polski". Jest to wydarzenie bez precedensu i warto je odnotować.
Obserwuję z ciekawością rozmowy na temat Powstania, toczone na Salonie24. Pokazują one, jak wielkie kontrowersje narosły wokół sensowności tej walki, jej politycznych skutków.
W ostatnim Tygodniku Powszechnym znajduje się ciekawy tekst znanego przeciwnika Powstania - Tomasza Łubieńskiego pod tytułem "Gdybyśmy wygrali". Autor dowodzi, że powojenne losy Polski zostały przesądzone już w 1943 roku w Teheranie, więc ewentualne zwycięstwo powstańców nie zmieniłoby praktycznie w ogóle sytuacji Polski.
Poglądów na ten temat jest wiele. Reżyserem i współscenarzystą filmu o Powstaniu będzie Juliusz Machulski. Jedynym poważnym filmem, jaki nakręcił Machulski jest Szwadron, opowiadający o powstaniu styczniowym. Poza tym Machulski jest uważany za sprawnego autora lekkich i wartkich kryminałów oraz komedii. Czy reżyser "Killera" poradzi sobie z tak trudnym tematem?
Nie znamy scenariusza filmu o Powstaniu. Gdyby próbować "gdybać", jaki to będzie film, można próbować skojarzyć dwa powyższe fakty. Koalicja skłóconych na codzień dzienników na rzecz tego filmu i osoba reżysera każą przypuszczać, że będzie to być może bogata i spektakularna produkcja, jednak nie należy się spodziewać, że postawi ona pytania o zasadniczym znaczeniu dla zrozumienia Powstania Warszawskiego: czy decyzja dowództwa była słuszna? dlaczego Sowieci stali biernie na prawej stronie Wisły? dlaczego pomoc aliantów była tak mizerna? i wreszcie, czy śmierć ponad dwustu tysięcy ludzi i kompletna ruina miasta miała jakikolwiek sens?
Inicjatywa redaktorów naczelnych jest piękna i szlachetna, jednak wątpię, czy wspiera coś naprawdę ważnego.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)