Wstyd jest centralnym uczuciem określającym polską tożsamość. W świątecznej Rzeczpospolitej Paulina Wilk świetnie rozprawia się z absurdalnością wielu polskich kompleksów. To ważny i potrzebny tekst, tym bardziej, że pisany przez osobę młodą.
Polskie kompleksy najlepiej widać na prowincji, gdzie na ogólnopolski kompleks wobec reszty świata nakłada się poczucie zacofania względem centrum. Tekst Pauliny Wilk świetnie łączy się z toczącą się aktualnie na łamach białostockiej Gazety Wyborczej debaty nad tym, czy warto studiować w Białymstoku.
To ważna dyskusja, bo w tym trzystutysięcznym mieście co szósty jego mieszkaniec to student. Uczy się tutaj około pięćdziesięciu tysięcy osób, z których większość to albo białostoczanie ze słabszych liceów, albo młodzież z podbiałostockiej prowincji. Powoduje to, że pomimo tak wielkiej ilości studentów pytanie o wartość Białegostoku jako miasta akademickiego pozostaje aktualne i ważne. Dla wielu białostoczan studiowanie tutaj wynika z nieudanych prób wyjazdu do Warszawy, zaś dla mieszkańców Siemiatycz czy Bielska Podlaskiego Białystok jest szczytem ich ambicji i marzeń ucieczki z zapadłych wsi i miasteczek.
Ton wypowiedzi uczestników debaty można sprowadzić do stwierdzenia, że "nie mamy się czego wtydzić", że nie jesteśmy aż tak daleko w ogonie, że w zasadzie to nie jest dobrze, ale mogło być gorzej itd. To "nie mamy się czego wstydzić" jest mocnym świadectwem mało ambitnej postawy, niskiego poczucia własnej wartości, dramatyczną próbą znalezienia jasnych iskierek w zapadłym i ciemnym białostockim grajdołku.
A przecież samo zaprzeczanie możliwości wstydu jest przyznaniem się do tego, że u podstaw tych naszych tłumaczeń, jest pierwiastek wstydu. Wstydu, który paraliżuje, zniechęca do działania, działa demobilizująco i wstecznie.
Mechanizm napędzający to przykre zjawisko jest dosyć prosty. U jego początku są kompleksy, które każą piętnować tych wszystkich, którzy odważyli się wystawić choćby skrawek palca przed szereg. Te kompleksy przesłaniają obiektywny ogląd sytuacji i ten, kto próbuje pokazać obiektywne ułomności naszego wspólnego świata nie tyle działa ze złyi intencjami, ale po prostu się myli. Nasz psychiczny konstrukt kreuje określoną wizję świata.
Ktoś, kto mówi, że Białystok potrzebuje radykalnych zmian, by stać się nowoczesnym, przyjaznym i bogatym miastem, po prostu się myli. Bo przecież Białystok był i jest takim miastem, więc dlaczego mamy się wstydzić?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)