Czasami z pozoru błahe informacje niosą ze sobą potężny ładunek treści. Tak właśnie jest z wypowiedzią prezesa fundacji Teraz Polska Krzysztofa Przybyła. Fundacja pana Krzysztofa jest współorganizatorem szykowanej gali prezydenckiej z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości. Dziennik donosi, że dla około ośmiuset uczestników imprezy szykuje się prawie sto litrów polskiej wódki. Przytoczę wypowiedź Krzysztofa Przybyła za Dziennikiem, bo w trzech krótkich zdaniach daje on nam ekstrakt polskości, by nie rzec, jej – tej polskości – destylat:
Polska jako pierwsza wynalazła wódkę w 1405 r. Rosja wcale pierwsza nie była! Do dziś jesteśmy najlepszym producentem na świecie!
Na pytanie dziennikarza, co stanie się, jeśli na gali pojawią się Rosjanie, Krzysztof Przybył ze szlachecką swadą stwierdza:
Jeżeli pojawi się przedstawiciel Rosji, to raczej w randze ambasadora. Nie sądzę, aby zaprzeczał prawdzie oczywistej – wódkę wynaleźliśmy my!
Proponuję Państwu rozbiór tej wypowiedzi na czynniki pierwsze. Sprawa, od której należy zacząć, to oczywisty błąd logiczny: nie da się wynaleźć czegokolwiek dwukrotnie, więc „wynaleźć po raz pierwszy” brzmi jak absurd. Bzdura ta jest spotęgowana, ponieważ mówienie o tym, że to Polska wynalazła wódkę jest tym samym, co twierdzenie, że to Rosjanie wynaleźli szampanskoje igristoje – najpopularniejszy napój polskich libacji sylwestrowych. Chyba że Zosimos z Panapolis, który około piątego wieku przed Chrystusem dokonał pierwszej historycznie udokumentowanej destylacji alkoholu, był Polakiem….
Oczywiście, nie to miał na myśli pan Przybył. Twierdzi on, że „wódkę wynaleziono w 1405 roku”. W rzeczywistości, w początkach piętnastego wieku w piśmiennictwie polskim po raz pierwszy pojawia się słowo „wódka”. Jaki ma to związek z wynalezieniem tego trunku, nie mam pojęcia! Wódkę pędzoną ze zboża, bo ten napój ma najprawdopodobniej na myśli pan Przybył, zaczęto na dużą skalę pędzić w Niemczech w XIV wieku. Polska „wódka” jest po prostu nawiązaniem i skrótem łacińskiego wyrażenia „aqua vitae” (woda życia).
Tyle jeśli chodzi o mijanie się z rzeczywistością historyczną. Teraz dwa słowa o wymiarze psychologiczno-socjologicznym tej wypowiedzi. Na bardzo słabych merytorycznie podstawach prezes fundacji Teraz Polska buduje antagonizmy narodowościowe. To, czy słowo „wódka” pojawia się przed rosyjskim „bо́дка”, czy po nim, nie ma jakiegokolwiek związku z pierwszeństwem pędzenia i spożywania! Przybył idzie jeszcze dalej stwierdzając, że Polacy są „najlepszym” producentem tego trunku na świecie". Co to oznacza, że jesteśmy najlepsi? Czy produkujemy wódki najwięcej, czy pijemy jej najwięcej, czy też nasza wódka jest najlepsza jakościowo? Pod względem produkcji i spożycia wódki Polska jest czwarta na świecie. Liderem jest – co nietrudno zgadnąć – Rosja. Jeśli zaś chodzi o jakość, to tutaj trudno o wymierne kryteria…
W wypowiedzi Przybyła znalazłoby się jeszcze więcej inspiracji do podobnych uwag, tym razem odnoszących się do charakteru narodowego Polaków. Choćby to, jak łatwo mówimy o swoich silnych stronach posługując się nazwami zbiorowymi, takimi jak naród. Mówimy, że Polacy są potęgą w skokach narciarskich, ale bandyta z polskim paszportem zabijający rówieśnika dla odtwarzacza mp3 nie jest już Polakiem, ale konkretnym panem X (który to, Bogu dzięki, w końcu okazał się Romem). Polacy nie tylko nie wynaleźli wódki, ale nie wynalazł jej żaden inny naród, grupa etniczna, cywilizacja itd. Wynalazki są dziełem wybitnych jednostek i o tym należy pamiętać.
Dlatego ubolewam, że nie znam z imienia i nazwiska wynalazcy mojego ulubionego przedstawiciela rodziny wódek produkowanych w Polsce - kultowej i ponadczasowej Gorzkiej Żołądkowej. Jej rozgrzewające właściwości i korzenny aromat świetnie odpowiadają polskiej jesieni, szczególnie gdy temperatura spada poniżej magicznych dziesięciu stopni Celsjusza. Żołądkowa to ponoć następca Trisz Divinis, a dokładnie – starolitewskiej (jakże mi przykro, Panie Przybył!) Trejos Dewynerios, spopularyzowanej w Polsce przez Melchiora Wańkowicza.
Mam nadzieję, że na gali współorganizowanej przez fundację Teraz Polska znajdzie się ktoś na tyle (sic!) trzeźwy, aby przekonać Pana Przybył o oczywistej oczywistości: wódki nie wynaleźliśmy my!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)