To nie będzie tekst okolicznościowy. Choć w tytule są trumny, w dodatku walczące, nie chodzi tu o Święto Zmarłych, ani Zaduszki, ani tym bardziej o Halloween. Chodzi o problem, na który w najnowszej Frondzie zwrócił uwagę Michał Szułdrzyński, były naczelny Nowego Państwa i uśpiony, bo nieaktywny od maja, blogger Salonu24.
W tekście Czy Polską rządzą dwie trumny?, stanowiącym wprowadzenie do dwóch dużych tekstów Tomasza Terlikowskiego o Piłsudskim i Dmowskim, Szułdrzyński poddaje w wątpliwość tezę, iż Polską rządzą trumny tych wielkich przedwojennych mężów stanu. Zgadzam się z Panem Michałem tylko częściowo, a dokładnie w połowie. Twierdzę bowiem, że mamy w tej kwestii trumienne jedynowładztwo.
Chodzi, po pierwsze, o politykę zagraniczną prowadzoną przez Rzeczypospolitą po 1989 roku. Szułdrzyński, nie do końca przekonywająco, argumentuje, że polityka wschodnia Polski ani nie realizowała federacyjnej wizji Piłsudskiego, ani nie jest na tyle antyrosyjska, aby Dmowski miał do niej większe pretensje. Czyż zdanie Szułdrzyńskiego, iż to wschód jest tą sferą, za pośrednictwem której Polska może walczyć w Unii o własne zdanie i własną pozycję, nie jest tezą lekko przesadzoną? Konflikt gruziński pokazał, że w sprawach o znaczeniu strategicznym ani liderzy Unii, ani tym bardziej władcy Rosji, nie mają zamiaru brać pod uwagę naszego zdania, niezależnie od tego, jak buńczucznie brzmiałyby nasze deklaracje.
Sądzę więc, wbrew Szułdrzyńskiemu, że w polityce zagranicznej, pomimo wszystko, Polska realizuje piłsudczykowską politykę Gierdoycia. Jest to zrozumiałe o tyle o ile zdamy sobie sprawę, że bodaj wszyscy sterujący polityką zagraniczną naszego kraju po 1989 roku nie ukrywali swojego przywiązania bądź to do wizji twórcy paryskiej Kultury, bądź to wprost do Piłsudskiego – w tym ostatnim przypadku chodzi oczywiście o Kaczyńskich.
Zgadzam się natomiast z Michałem Szułdrzyńskim kiedy pisze on, że w polityce wewnętrznej współczesnej Polski wojny trumien dwóch wielkich przedwojennych Polaków nie sposób dostrzec. Twierdzi on dalej, że dzieje się tak dlatego, iż wyzwania ówczesnej Polski, w szczególności specyfika ówczesnej modernizacji, była całkowicie odmienna od modernizacji przedwojennej. W związku z tym, kontynuuje Szułdrzyński, wojna wizji piłsudczykowskiej z wizją endecką nie przystaje od aktualnej sytuacji i wyzwań. Osobiście wydaje mi się, że wojny trumien nie widać, ponieważ, najzwyczajniej w świecie, do jakiejkolwiek potyczki jak dotąd nie doszło.
Trup Dmowskiego od dwudziestu lat ani razu nie powstał. Gotów jestem wręcz twierdzić, że Dmowski miał się znacznie lepiej w PRL-u, niż teraz. Polska endecja nie zaoferowała po 1989 roku na tyle spójnej i atrakcyjnej koncepcji, aby w tej trumnie coś poruszyło się na tyle, by stoczyć choć potyczkę z zaskakująco żywotnym trupem Piłsudskiego, obecnym w całym dyskursie publicznym, od intelektualnej lewicy wywodzącej się z KOR-u, po prawicę braci Kaczyńskich. Dlatego uważam, że do wojny ideologicznych zombies jeszcze nie doszło. A szkoda, bo przez zmonopolizowanie ideowego cmentarza przez frakcję sulejowską na tej symbolicznej nekropolii jest czasami zbyt cicho, nawet w Święto Zmarłych.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)