Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn
89
BLOG

(Konserwa)tyści z SLD

Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn Polityka Obserwuj notkę 3
Janusz Korwin-Mikke i wszyscy pozostali narzekający na brak w Polsce „prawdziwej” prawicy, powinni czuć się spokojnie. Konserwatywno-liberalna prawica jest i ma się dobrze. Jej istnienie udowodniły badania Wolnego Uniwersytetu w Brukseli oraz Uniwersytetu Wrocławskiego, przeprowadzone wiosną tego roku podczas zjazdów wojewódzkich… Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Jakie warunki powinien spełniać konserwatywny liberał? Powinien być, rzecz jasna, zwolennikiem wolnego rynku, leseferyzmu, podatku liniowego itd. W sferze obyczajowej konserwatywny liberał powinien zwalczać małżeństwa homoseksualne, a przede wszystkim – być religijny.

Anonimowe badania wykazały, że ponad połowa działaczy SLD spełnia te warunki! Jak donosi Gazeta Wyborcza, relacjonując wyniki sondażu, dla blisko 70 proc. Badanych oczywiste jest, że im mniej państwa interweniuje w gospodarkę, tym lepiej dla ekonomii. I, dalej, co trzeci działacz SLD opowiedział się za wprowadzeniem podatku liniowego.

W sprawach obyczajowych poglądy dużej części działaczy SLD również nie odbiegają znacząco od stanowisk Marka Jurka, Romana Giertycha i innych konserwatywnych prawicowców. Prawie jedna trzecia badanych uważa homoseksualizm za niezgodny z naturą człowieka, a niespełna połowa jest przeciwna legalizacji małżeństw homoseksualnych. Zdumiewa, jak wielka jest religijność działaczy SLD. Siedemdziesiąt dwa procent działaczy deklaruje, że chodzi do Kościoła! To – lekko licząc – o 20 proc. więcej, niż wynosi średnia krajowa!

Przyglądając się tym wynikom łatwo dojść do wniosku, że sformułowanie „lewicowa konserwa”, przypisywane często eseldowskim działaczom średniego szczebla, powinno nabrać zupełnie nowego znaczenia. Okazuje się, że konserwa nie konserwuje – jak do tej pory uważano – interesów uwłaszczonej nomenklatury, działaczy związkowych, działkowiczów, esbeków i czego tam jeszcze. Okazuje się, że w SLD znajdujemy konserwatystów w tradycyjnym sensie tego słowa: przywiązanych do wiary i tradycyjnych wartości, szczerze nie znoszących homoseksualistów, przeciwnych aborcji (34%), ale jednocześnie nie widzących nic złego w wieszaniu przestępców na szubienicy (45%).

Śmiać się, czy płakać? Poszukiwać metodologicznych uchybień w pracy naukowców, czy poszukiwać racjonalnych wytłumaczeń? A może – po prostu - powinniśmy się czuć oszukiwani, słuchając telewizyjnych i radiowych wypowiedzi Napieralskiego mówiącego z Zapaterowskim zapałem o państwie opiekuńczym, opiece socjalnej, świeckim państwie i prawach mniejszości seksualnych?

A może uczestnicy wojewódzkich zjazdów SLD to – najzwyczajniej w świecie – proste chłopaki, które, jak przystało na prostych chłopaków, mają zdroworozsądkowe poglądy na świat i – jeżeli partyjne szczyty nie słyszą – wyrażają je z szczerością godną prostego chłopaka i dziewczyny? Być może lewica rzeczywiście walcząca o państwo socjalne, sprawiedliwość społeczną i świeckość po prostu nie istnieje, a jej liderzy mówią nie tyle to, w co wierzą i kogo reprezentują jako przywódcy partyjni, a postępują w zgodzie z pragmatycznym marketingiem politycznym mówiącym: znajdź swój target i mów mu to, co chce usłyszeć. Jeśli tak, to SLD przypomina trochę sprzedawców farbowanych napojów gazowanych, płynów napompowanych chemią i syntetykami, którzy nigdy w życiu nie wzięliby do ust produkowanych przez siebie napoju. Mówiąc o solidarności społecznej, okazują się twardymi wolnorynkowcami. Przekonując o prawach gejów, w rzeczywistości się nimi brzydzą. Walcząc o świeckie państwo – są gorliwsi religijnie od polskiej średniej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka