Od wigilijnego wieczoru Białystok kipi prawdziwym skandalem. Narzekania na nieustający sezon ogórkowym na Podlasiu są już nieaktualne. Jeden z miejskich portali informacyjnych odkrył, że Grupa Eskadra, opracowująca kampanię wizerunkową Białegostoku, popełniła plagiat. Chodzi o szeroko dyskutowane, nowe logo Białegostoku, zaproponowane przez Eskadrę.
Białostoczanie mieli wiele zastrzeżeń do nowego logo. A to, że zbyt dosłowne, a to, że pstrokate, a to, że w razie zmian w układzie administracyjnym miasta, może szybko stracić na aktualności. Wszystkim umknęło jednak coś, na co zwrócono uwagę dopiero dwa dni temu. Otóż logo to do złudzenia przypomina znak nowojorskiej organizacji o nazwie: Centrum Społeczności Lesbijek, Gejów, Biseksualistów i Transseksualistów. Podobieństwo jest na tyle znaczące, że sprawa nie mogła umknąć zainteresowaniu lokalnych mediów i internautów.

Mniej w tym wszystkim interesujący jest aspekt prawny tej sprawy. Nie winiłbym Urzędu Miasta za całą sytuację, jeśli oczywiście okaże się, że mamy do czynienia z plagiatem. Ponownemu rozważeniu powinna w takim wypadku ulec podpisana niedawno z Eskadrą umowa na promowanie Białegostoku w Polsce i za granicą. Można się domyślać, że któryś z grafików poszedł na łatwiznę i przez to całą firmę mogą czekać spore kłopoty. To dobrze, bo kradzież jest kradzieżą (oczywiście o ile mamy z nią w tym przypadku do czynienia).
Dużo ciekawszy jest natomiast społeczny odbiór całego tego zamieszania, który na razie można śledzić na kilku forach intrnetowych. Oburzenie jest dosyć powszechne, ale jego źródła są różnego rodzaju. Oburzeni dzielą się na dwie grupy. Pierwszą, którą można nazwać legalistami, interesuje plagiat jako taki. Złodzieje jednak znajdują się wszędzie, pech chciał, że trafiło na nas. Pozostali komentatorzy bardziej martwią się nie tyle niebezpieczeństwem zmarnotrawienia publicznych pieniędzy, ile tym, że, brzydko mówiąc, zerżnęliśmy od pedała i z pedalstwem kojarzyć się teraz będziemy, że Białystok już po wsze czasy kojarzyć się będzie z tęczową mniejszością. Co za wstyd na całą Polskę!
Podejrzewam, że gdyby Grupa Eskadra "zerżnęła" pomysł z bardziej neutralnego źródła, głosów oburzenia byłoby mniej. Problem, gdyby go wydystelować z lokalnego kontekstu, jest poważny i ma wymiar etyczny. Co jest gorsze: kradzież, czy dewiacja? W Polsce, szczególnie w tej jej części, która podczas rozbiorów znalazła się w Królestwie Kongresowym, postawy antyobywatelskie nigdy nie były jakoś mocno napiętnowane. Przeciwnie: ten, kto wykazał się większym sprytem, cwaniactwem, przebiegłością, był zawsze bardziej szanowany, bo często owe spryt i przebiegłość były jedynym sposobem przetrwania.
Dlatego Białostoczan dyskutujących na forach mniej interesuje to, czy Eskadra popełniła plagiat od tego, czy ktoś przypadkiem nie oskarży nas o to, że jesteśmy miastem sodomitów. Że przyklei nam kolejną łatkę miasta homosiów. Co to byłby za wstyd na całą Polskę! Dla ludzi zajmujących się zawodowo sprawą tożsamości lokalnej reakcje na to wydarzenie stanowią wręcz laboratoryjne przykłady radzenia sobie ze słabością tej tożsamości. Tylko w sytuacji poczucia niskiej wartości, deficytu wspólnotowości i wielkich kompleksów, mieszkańcy Białegostoku mogą mówić o wstydzie i kompromitacji, którą rzekomo spowodował mało rezolutny grafik agencji reklamowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)