Chyba zdecyduję się na jakieś zwierzę domowe. Okazuje się, że w Polsce A.D. 2009 to bardziej rozsądne, niż staranie się o potomka. Jeśli psa lub kota złapie jakaś choroba, łatwiej go ocalić przed niebezpieczeństwem, niz wyleczyć chore na zapalenie płuc dziecko.
Przekonałem się o tym kilka dni temu, gdy zostałem poproszony przez kolegę o pomoc w przetransportowaniu jego chorej suki do weterynarza. Przypominam, że opieka medyczna zwierząt jest całkowicie skomercjalizowana i rządzi nią wolny rynek. Pierwsze, co zauwazyłem, to zdumiewający fakt, iz do weterynarza w Polsce nie trzeba czekać! Lecznic jest tyle, ze stoją praktycznie puste, a ich personel z utęsknieniem czeka na klientów. Obsługa jest miła, nie pobiera niepotrzebnych opłat dodatkowych z nadzieją, ze klient jeszcze do nich wróci.
Pierwszego dnia suce kolegi podano leki. Kolejnego dnia zrobiono USG. Po ustaleniu, że piesek cierpi na ropomaciczność, lekarz fachowo wytłumaczył przyczyny i zagrozenia związane z chorobą. Przedstawił właścicielowi psa mozliwe sposoby leczenia. Kolega zdecydował się na operację, która została wykonana natychmiast i w ciągu godziny piesek był zdrowy. To była jedna z najbardziej kosztownych usług tego weterynarza (cennik wisiał w widocznym miejscu). Całość kosztowała 400 złotych. Gdyby kolega zdecydował się na ubezpieczenie psa, koszty zwróciłoby mu towarzystwo. Wszystko na zdrowych, przejrzystych zasadach, i, co najważniejsze, zakończone szybkim powrotem do zdrowia cierpiącej suki.
O tym, w jaki sposób funkcjonuje słuzba zdrowia w Polsce, nie trzeba chyba tu pisać. Sama procedura rejestrowania pacjenta, wypełniania formularzy, podawania PiT-ów, NiP-ów, dat urodzenia i imion rodziców trwałaby dłużej, niż cały proces leczenia psa mojego kolegi. Pomijając już to, że na operację wykonywaną pod narkozą trzeba czekać miesiącami. O ile, oczywiście, się nie zapłaci, zapominając najlepiej na chwilę, ze ta "darmowa" usługa oczywiście jest opłacana, i to znacznie sowiciej, w formie comiesięcznych składek zdrowotnych.
Porównuję tutaj los człowieka z losem psa z pełną premedytacją. Okazuje się bowiem, że żyjemy w państwie, które swoim czworonożnym zapewnia lepsze warunki leczenia, niż ludziom, że chory pies ma w Polsce lepiej, niż cierpiący człowiek.


Komentarze
Pokaż komentarze