11 obserwujących
220 notek
97k odsłon
190 odsłon

Zamach stanu czy zbiorowe samobójstwo?

Wykop Skomentuj3

Andrzej Owsiński 

 

Zamach stanu czy zbiorowe samobójstwo 

 

Ustawa o korespondencyjnych wyborach prezydenckich czeka na ustosunkowanie się senatu co najprawdopodobniej nastąpi w ostatniej chwili konstytucyjnego czasu. 

Pozostaje jednak dość czasu na jej ostateczne przyjęcie i podpisanie przez prezydenta, a przede wszystkim zorganizowanie nowej formy wyborów. 

O zwiększeniu z tytułu tej formy wyborów zagrożenia epidemicznego nie warto mówić gdyż w codziennych zakupach i odbiorze pocztowej korespondencji  narażamy się na możliwość zetknięcia się z przetrwałymi wirusami. 

 W tym wypadku jeżeli przesyłane pakiety wyborcze będą poddane dezynfekcji ryzyko może być zredukowane grubo poniżej tego z jakim się stykamy na co dzień. 

 

Nie będę wchodził w problem merytorycznej oceny potrzeby tych wyborów poza stwierdzeniem że w obecnie brak możliwości obalenia prezydenckiego sprzeciwu, stawia rząd w trudnym położeniu.  

Przy tej okazji można poczynić uwagę że rządzenie za pomocą ustaw do każdego przedsięwzięcia rządowego jest przejawem sejmokracji, niepożądanej w układzie klasycznego podziału władz.    

Niestety takie są skutki stosowanej obecnie konstytucji, która postawiła sobie najwyraźniej zadanie osłabiania rządów w Polsce, czyli powtórkę sytuacji z XVIII wieku. 

Rząd dla spełniania swoich zadań powinien mieć określony zakres swobody działania. Nie może działać wbrew ustawom, a szczególnie ustawie budżetowej, ale powinien mieć możliwość dokonywania we własnym zakresie limitowanych korektur budżetu. Takie rozwiązanie stwarza możliwość przejawiania inicjatywy przez władzę wykonawczą przy równoczesnym skupieniu się parlamentu na sprawach poważnych i dobrze przygotowanych ustaw. 

Obecnie większość ustaw to doraźne „załatwianie spraw” nie do końca przemyślanych i bardzo często sprzecznych z obowiązującymi ustawami, lub zgoła nieaktualnych. 

 

Taki stan rzeczy jest jednak faktem i bez zmiany konstytucji nie da się go radykalnie zmienić.  

Mamy zatem perspektywę sytuacji w której albo będzie wybrany prezydent przychylnie nastawiony do rządzącej partii i umożliwiający rządowi funkcjonowanie w ramach panującego prawa, wypaczonego ale obowiązującego, albo powstanie sytuacji patowej w każdym innym rozwiązaniu. 

Wówczas zaistnieje konieczność rozpisania przedterminowych wyborów nawet jeżeli wprowadzi się któryś ze stanów nadzwyczajnych. 

Ciekawe jak sobie wyobrażają te wybory ci wszyscy którzy twierdzą że obecnie nie można przeprowadzić wyborów prezydenckich.  

Przecież nie ma żadnej gwarancji że za parę miesięcy nie będzie już pandemii. 

Klucz do rozwiązania tej zagadki leży w ręku rządzących a nie opozycji, która może spowodować kryzys, ale nic poza tym. 

 

Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, a mianowicie szansa na wygranie wyborów. 

Niezależnie od notowań sondażowych obserwujemy pewną regułę polegającą na negatywnej ocenie działań destrukcyjnych. Przekonał się o tym PIS w 2007 roku po „samobójczym” rozwiązaniu sejmu. 

Jeżeli „totalna opozycja” doprowadzi do przedterminowych wyborów to z całą pewnością je przegra stwarzając możliwości wygrania przez rządzących obecnie  w wymiarze przekraczającym niezbędną większość dla obalenia sprzeciwu prezydenckiego, a nie wykluczone nawet ze z osiągnięciem ilości mandatów niezbędnych dla zmian konstytucji. 

Wszystko będzie zależało od podjętego celu wyborczego. 

Jest okazja żeby zaapelować do narodu o jak największy udział w wyborach w celu uratowania przed oczywistym zamachem na jego suwerenność. 

Nasza przyszłość i w tym nasz dobrobyt zależne są tylko od nas samych, jeżeli damy zdecydowaną odpowiedź tym wszystkim którzy służąc obcym, a też i wrogim siłom, które chcą sprowadzić nasz kraj do podrzędnej roli dostawców taniej siły roboczej i surowców. 

Mają oni wprawdzie silne poparcie zewnętrzne, ale my jako naród jesteśmy w stanie się temu sprzeciwić i budować nasz kraj jako nasz własny dom, a dla ludzi godziwie wynagradzana praca i budownictwo mieszkaniowe. 

Pod takie hasło wyborcze jasno sprecyzowane można dokonać mobilizacji większej aniżeli Fidesz na Węgrzech. 

Była po temu okazja już w 2015 i 2019 roku, ale mierna kampania wyborcza oparta na aktywności tylko jednej osoby nie ujawniła całego potencjału siły jaką reprezentuje cały naród, który jak dotychczas wyraził to w 61 % udziału w wyborach. Przy osiągalnych 80% „totalna opozycja” będzie po prostu zmiażdżona. 

 

Takie są realne perspektywy tego zamachu jaki jest obecnie prowadzony z wielkim nakładem kosztów. Przy okazji, ciekawe jest kto za to płaci, może ci sami których listy płac ujawniono w czasie powstania kościuszkowskiego? 

 

Jest jeszcze sprawa doboru sojuszników, pozbycie się w swoim czasie lojalnych sojuszników na rzecz szukających w różnych układach stanowisk i władzy okazało się nie po raz pierwszy zawodne. 

Ci którzy obecnie szukają dla siebie lepszego miejsca mogą tak samo srodze się zawieźć jak ich poprzednicy. Całe te montowanie rzekomej „prawicy” z facetami którym jakiekolwiek usytuowanie ideowe jest całkowicie obojętne, nie ma większego sensu. W dodatku hojność w stosunku do nich  była całkowicie zbyteczna, a jak się okazało i szkodliwa.  

Przecież oni pozostawieni sami sobie nie zdobyli by ani jednego mandatu, a teraz gryzą rękę która ich wyciągnęła z nicości. 

Trzeba wiedzieć że ludzie nie głosowali na jakąś „prawicę”, ale zdecydowanie na PIS, co zresztą potwierdzają aktualne sondaże. 

Nie potrzebuje rządząca partia w obecnej sytuacji żadnych koalicjantów, a szczególnie tego typu jak obecnie. Problem tylko leży w tym czy wreszcie zdobędzie się na otwarte postawienie sprawy walki o naszą niepodległość, bo tylko taka postawa daje gwarancje zwycięstwa na miarę nie tylko oczekiwań, lecz także palących potrzeb zasadniczej zmiany oblicza państwa polskiego. 

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka